Anyma nie wystąpi w Turcji. Władze odwołały show po zarzutach o „satanistyczne” wizualizacje

Futurystyczne roboty, mroczna estetyka i wielkie ekrany w Turcji stały się powodem, dla którego wrześniowy koncert Anymy został odwołany.

Show Anymy to jedno z najbardziej rozpoznawalnych widowisk współczesnej elektroniki. Mamy tam kinowy rozmach, cybernetyczne postacie i surrealistyczne, często mroczne wizualizacje. To właśnie ta estetyka, oklaskiwana na Coachelli, w Londynie czy w Meksyku, w Turcji spotkała się jednak z zupełnie inną reakcją. Zaplanowany na 12 września koncert w Ataköy Marina Arena w Stambule został odwołany. Decyzję, jak podają tureckie media, podjął Urząd Wojewódzki w Stambule.

Spór o wizualizacje

Tłem decyzji był narastający przez kilka dni spór w tureckich mediach społecznościowych. Część konserwatywnych środowisk i komentatorów uznała mroczne, robotyczne wizualizacje Anymy za rytuał o charakterze „satanistycznym”. Dopatrywano się w nich również pogańskiej symboliki. W sieci ruszyła zorganizowana akcja nawołująca do odwołania wydarzenia. Jego przeciwnicy określali je mianem sprzecznego z „wartościami społecznymi”, a w skrajnych głosach nawet „kulturowego terroru„.

Warto podkreślić, że to interpretacje krytyków, a nie ustalony fakt. Sam Anyma słynie z futurystycznej scenografii pełnej cyfrowych animacji i mechanicznych figur. To właśnie te elementy, wyrwane z kontekstu i rozpowszechniane w nagraniach, stały się przedmiotem oskarżeń. Oficjalne stanowisko ekipy artysty w chwili publikacji tureckich doniesień wciąż nie zostało wydane. Nie wiadomo także, co ze zwrotami za bilety.

Anyma nie jest pierwszy

Odwołanie koncertu Anymy nie jest w Turcji odosobnione. Przeciwnie – ta decyzja wpisuje się w wyraźną serię decyzji z ostatnich miesięcy. Już w lutym 2026 roku władze dzielnicy Beşiktaş odwołały zaplanowane w Zorlu PSM występy rosyjskiej grupy Slaughter to Prevail oraz polskiego Behemotha. W uzasadnieniu powoływano się na ochronę „wartości społecznych” i porządku publicznego. Wojewódzki urząd zakazał wówczas – na podstawie ustawy nr 2911 o zgromadzeniach – wszelkich imprez biletowanych w całym kompleksie Zorlu na dwa dni. Kilka dni później, również w Stambule, odwołano koncert irlandzkiej grupy God Is An Astronaut, i to na kilka godzin przed startem, mimo że zespół zdążył już dotrzeć na miejsce.

Decyzje te otwarcie popierały władze. – Żadna działalność deprawująca społeczeństwo nigdy nie była w Stambule dozwolona i nie będzie dozwolona w przyszłości – napisał w mediach społecznościowych gubernator Stambułu Davut Gül.

Krytycy tych decyzji widzą w nich jednak nie ochronę wartości, lecz cenzurę. Najdobitniej ujął to Behemoth, odnosząc się w lutym do odwołania własnych koncertów. – To kolejny przykład wykorzystywania ideologii do tłumienia ekspresji artystycznej i ograniczania wolności kultury – napisał zespół w oświadczeniu. – Muzyka nie jest zagrożeniem, ale jej uciszanie powinno niepokoić każdego, kto ceni wolność wypowiedzi.

Dbanie o porządek czy cenzura?

To napięcie – między międzynarodowymi, przesuwającymi granice widowiskami a lokalnymi, konserwatywnymi wrażliwościami – jest w Turcji tematem powracającym od dłuższego czasu. W przypadku Anymy sprawa jest o tyle wymowna, że jego produkcja ÆDEN nigdzie wcześniej nie wywołała podobnej reakcji. To samo widowisko, które na Zachodzie uchodzi za popis technologicznego rozmachu, w innym kontekście kulturowym zostało odczytane zupełnie inaczej.

Cała sprawa na nowo rozpala dyskusję, która wykracza daleko poza jeden koncert i dotyka całej branży artystycznej. Pytanie więc brzmi – gdzie kończy się prowokacyjna estetyka, a zaczyna obraza uczuć części publiczności, i kto właściwie powinien o tej granicy decydować?

Total
0
Shares