Polski rynek festiwalowy przez ostatnią dekadę urósł do rozmiarów, o jakich dwadzieścia lat temu nikt by nie marzył. Wraz z liczbą imprez rośnie też problem, o którym mówi się rzadziej: kalendarz zrobił się ciasny. Sezon letni to zaledwie kilkanaście weekendów, a chętnych do ich zagospodarowania jest naprawdę wielu. Mamy dziesiątki dużych wydarzeń, walczących o tych samych headlinerów, tych samych sponsorów i tę samą, wcale nie z gumy, bazę publiczności. W takich warunkach data w kalendarzu przestaje być formalnością, a staje się strategiczną bronią. I właśnie o taką broń rozegra się w 2027 roku jeden z ciekawszych pojedynków ostatnich lat.
Z jednej strony Orange Warsaw Festival – weteran sceny, działający od 2008 roku, przez lata otwierający sezon na przełomie maja i czerwca. Z drugiej Bittersweet Festival – młody, ale błyskawicznie rosnący gracz z Poznania, który już drugą edycję rozgrywa w środku sierpnia i w tym roku wyprzedał się co do ostatniego biletu. Do tej pory te dwa światy dzielił nie tylko dystans Warszawa-Poznań, ale i niemal cały kwartał w kalendarzu. W 2027 roku ta granica znika.
Przed nami mocna rywalizacja
Powód? Orange Warsaw Festival łamie swoją wieloletnią tradycję. Impreza, nieodłącznie kojarzona z przełomem maja i czerwca, przenosi się w pełnię lata. Zgodnie z niedawnym ogłoszeniem, OWF odbędzie się w dniach 13-14 sierpnia 2027 na Torze Wyścigów Konnych Służewiec.
Problem w tym, że ten sam weekend ma już swojego gospodarza. Bittersweet Festival, który w 2025 i 2026 roku miał swoje miejsce w połowie sierpnia, potwierdził swój standardowy termin także na 2027 rok. Przyszłoroczna odsłona odbędzie się więc w dniach 12-14 sierpnia. Oznacza to, że oba festiwale rozegrają się dosłownie w tym samym czasie, w dwóch różnych miastach oddalonych o niespełna trzy godziny drogi.
Fani już czują „słodko-gorzki” zgrzyt
Co ciekawe, na ryzyko starcia jako pierwsi zwrócili uwagę sami odbiorcy. Pod ogłoszeniem OWF część fanów określiła zmianę terminu jako „słodko-gorzką” – mrugając w stronę poznańskiego rywala – i wprost sugerowała, że nowy termin to sposób rywalizacji z Bittersweetem. Pojawiły się nawet głosy, że warszawska impreza może w ten sposób stracić część widowni z Wielkopolski, która stanie przed niełatwym wyborem: Służewiec czy Park Cytadela.
Sytuacja jest o tyle pikantna, że oba festiwale celują w podobnego odbiorcę. Oba festiwale łączą bowiem pop, elektronikę i największe światowe nazwiska. Bezpośrednia konkurencja o headlinerów i publiczność w jeden weekend to scenariusz, który cieszy chyba tylko agentów bookingowych, którzy będą mogli podbijać stawki. Gorzej za to dla samych organizatorów, no i rzecz jasna dla potencjalnych klientów. Jedno jest pewne – w połowie sierpnia 2027 roku polskich fanów muzyki czeka naprawdę trudny wybór i jeden z najciekawszych pojedynków na krajowej scenie festiwalowej od lat.