Wielki festiwal potrafi budzić nie tylko entuzjazm. Tuż przed startem drugiej edycji Bittersweet Festival w Poznaniu do głosu doszli przeciwnicy organizacji wydarzenia. Podczas protestu przeciwko organizacji imprezy w Parku Cytadela wywiązała się szarpanina. W jej wyniku – jak relacjonuje poznańska telewizja WTK – jedna z protestujących trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Sprawa została zgłoszona na policję.
Co się wydarzyło?
Protest zorganizowała inicjatywa Strona Czynna, której uczestnicy sprzeciwiali się organizacji wydarzenia i zwracali uwagę na kwestię ochrony zieleni. Jak relacjonuje przedstawiciel inicjatywy Łukasz Orlik, demonstracja miała przebiegać pokojowo. Protestujący stali z dwoma niewielkimi transparentami o hasłach „Nie niszczcie zieleni” i „Just Bitter”. Według jego relacji jeden z transparentów został zdeptany, po czym „przeszli do rękoczynów”. Na nagraniu ze zdarzenia słychać krzyki i wulgaryzmy, a także widać moment, w którym jedna z uczestniczek zostaje zepchnięta i upada na ziemię. To ona trafiła następnie na SOR.
Stanowisko organizatorów
Do sprawy odnieśli się organizatorzy Bittersweet, którzy zdecydowanie potępili wszelkie przejawy agresji. „Bittersweet jest miejscem otwartym dla każdego, w którym nie ma przestrzeni na tego typu zachowania. Jeśli ktokolwiek na naszym terenie przekroczył granicę, wobec takiej osoby wyciągniemy konsekwencje” – przekazali redakcji WTK. Zaznaczyli jednocześnie, że protest utrudniał pracę wykonawców i podwykonawców imprezy, a o całym zdarzeniu dowiedzieli się z mediów.
Organizatorzy doprecyzowali też, kim jest widoczna na nagraniu kobieta z różową opaską festiwalową, która rusza w stronę protestujących. Jak wyjaśnił rzecznik prasowy festiwalu Szymon Liedtke, osoba ta nie jest bezpośrednio związana z organizatorami, lecz „współpracuje z którymś z partnerów festiwalu”. Bittersweet zadeklarował pełną współpracę ze służbami przy wyjaśnianiu sprawy oraz wsparcie dla osoby poszkodowanej.
Spór, który tli się od dawna
Środowy incydent nie wziął się znikąd. Sam protest wpisywał się w szerszą akcję. Strona Czynna zapowiadała na 12 sierpnia, dzień przed startem festiwalu, „pokojowy protest przeciwko dewastacji Cytadeli”. Niezadowolenie mieszkańców narastało zaś już od początku sierpnia, gdy ruszył montaż festiwalowej infrastruktury. Lokalizacja Bittersweet na Cytadeli budzi zresztą kontrowersje od ubiegłorocznej, pierwszej edycji. Mieszkańcy i ekolodzy zwracają uwagę, że na czas imprezy organizator ogradza i zamyka znaczną część parku. Z kolei sam teren, położony na Wzgórzu Winiarskim, jest domem chronionych gatunków. To właśnie względy przyrodnicze przewijają się w hasłach protestujących, a już po zeszłorocznej edycji pojawiały się skargi na hałas i zniszczoną zieleń. Organizatorzy odpowiadają, że po zakończeniu festiwalu przeprowadzą rekultywację terenu zgodnie z wytycznymi miasta. Władze Poznania konsekwentnie wspierają organizację imprezy w tej lokalizacji.
Na ten moment okoliczności samego zdarzenia bada policja. Do czasu ustalenia szczegółów warto zachować ostrożność w formułowaniu ocen. Obraz całości może jeszcze uzupełnić zarówno postępowanie, jak i pełniejszy materiał.