„Największy klaun udający DJa”. Sven Väth uderzył w czołówkę sceny melodic techno

Sven Väth nazwał Argy’ego „najgorszym i największym klaunem udającym DJa” w skasowanym komentarzu na Instagramie.

Spór o to, czym dziś jest DJing – sztuką selekcji i czytania parkietu czy widowiskiem szytym pod viralowe klipy – wraca na scenie techno regularnie. Tym razem rozpalił go jeden z jej najdłużej obecnych bohaterów. Sven Väth, 61-letni założyciel kultowego labelu Cocoon, skomentował na Instagramie klip z występu Argy’ego. Pod nagraniem, na którym grecki DJ kręci w dłoni kablem od słuchawek, Väth napisał, że to „najgorszy i największy klaun udający DJa”, dorzucając emoji wymiotów. Komentarz szybko zniknął z jego zweryfikowanego konta, ale zrzuty ekranu zdążyły rozejść się po sieci.

Kiedyś go promował, dziś wyśmiewa

Pikanterii dodaje wspólna historia obu artystów. W 2007 roku Argy wydał EP-kę „Unreliable Virgin” właśnie w Cocoon. Tytułowy utwór trafił zaś na firmowaną przez Vätha kompilację „The Sound of the Eighth Season”. Wówczas był to czytelny sygnał poparcia ze strony jednego z gigantów techno. Dziś, niemal dwie dekady później, drogi obu biegną zupełnie inaczej. Argy zbudował międzynarodową markę i pojawia się na głównych scenach festiwali na całym świecie. Väth zaś nadal pozostaje jednym z filarów sceny – stojąc bardziej w cieniu obecnego mainstreamu i będąc (przynajmniej deklaratywnie) wiernym oldschoolowi.

Szybko okazało się, że przytyk do Argy’ego nie był odosobniony. Jak się okazało, kilka dni wcześniej pod postem zestawiającym czołowe nazwiska nowoczesnego melodic techno Väth zostawił jednosłowny werdykt: „Klauni!”. W poście byli zawarci między innymi Anyma, Kevin de Vries, Cassian, Colyn, Agents of Time czy Innellea. Dla wielu komentatorów to część szerszego sporu „starej” i „nowej” gwardii. Sam Väth od miesięcy krytykuje obecną modę na scenie. „DJ nie jest artystą estradowym występującym ponad publicznością. DJ jest częścią publiczności” – mówił w rozmowie z Electronic Groove. Reakcje fanów są podzielone: jedni przyklaskują, inni uznają zaczepki za niesmaczne.

źródło: EDMTunes

Czy staremu dziadkowi się odkleiło? (opinia)

Nie – ale jego narzekanie to najstarsza śpiewka świata w stylu „było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze”. Czasy się zmieniły, także na scenie muzycznej, i to jest już niemożliwe do odwrócenia w pełni. Kiedy Väth wyrabiał sobie nazwisko, muzyka i cała reszta kultury były trudniej dostępne. Trzeba jej było szukać, a sama muzyka grana w ciemnej piwnicy wystarczała za całe przeżycie. Dziś jest inaczej, bo człowiek jest wzrokowcem. Skoro muzyka leży na wyciągnięcie ręki, scena zaczęła pakować ją w większe, multimedialne show. Publiczność kupuje to zresztą zupełnie świadomie, nawet jeśli część osób jest wodzona trendami. To zresztą normalne – człowiek jest istotą stadną i w swojej masie niezbyt odporną na próby odgórnego kierowania gustami.

Komentarz Svena nie dość, że jest hejterski (nie opiera się na krytyce konstruktywnej, a na personalnym obrażaniu), to na dodatek niczego nie zmieni. To klasyczne „przekonywanie przekonanych”, któremu przyklasną ci, którzy i tak myślą jak on. Mało tego – opiera się to na pobożnym życzeniu. Nie wrócimy do czasów świetności w tej samej formie – jako publiczność przekroczyliśmy punkt bez odwrotu. Tak na dobrą sprawę, jeśli mielibyśmy wrócić do tego, co było w latach 90., to musielibyśmy całkowicie zrezygnować z internetu, smartfonów i zaawansowanej technologii scenicznej. To utopijne i oderwane od rzeczywistości myślenie. Oldschoolowe myślenie rzecz jasna nie zniknie, ale też nie wróci na tron – będzie jednym z elementów krajobrazie sceny, a nie obowiązującym standardem. I to jest odpowiedź, której Väth chyba nie chce usłyszeć – nie że jest w błędzie, tylko że jest spóźniony.

Total
0
Shares