Już za chwilę rusza tegoroczna odsłona festiwalu Tomorrowland. Choć w zasadzie już zdążyła ruszyć – w ramach imprezy The Gathering dla mieszkańców pola namiotowego wystąpili wczoraj między innymi Dimitri Vegas, Afrojack, Netsky i Marlon Hoffstadt. Poważnie zrobi się jednak dopiero dziś, kiedy to w samo południe zostanie otwarty cały teren festiwalu. Na ten rok powstał pełnoprawny mainstage, choć w ten weekend będzie on ogołocony z fajerwerków. Organizatorzy jednak nie byliby sobą, gdyby dali się zbić z tropu. Dlatego też zapowiadają, że efektowna oprawa pozostanie na miejscu – tyle że w nieco innej formie.
Zapewnimy dodatkowe elementy show, takie jak konfetti, bomby dymne i zimne ognie. Cała uwaga skupia się teraz na fajerwerkach, a przecież to jedynie element zamykający widowisko. Będzie warto, niezależnie od okoliczności
Debby Wilmsen, rzeczniczka prasowa Tomorrowland
Co ważne, zaplanowane pokazy świetlne odbędą się bez zmian. Alternatywą nie będzie za to pokaz dronów – na jego organizację nie pozwalają lokalne przepisy.
Przypomnijmy – o braku fajerwerków w pierwszej części festiwalu informowaliśmy już wcześniej. Na ich użycie nie zgodziły się lokalne władze, a decyzję rekomendowała miejscowa straż pożarna. Powodem jest wysokie ryzyko pożarów wywołane suszą; okolicę objęto obecnie kodem pomarańczowym – drugim najwyższym poziomem zagrożenia pożarowego w Belgii.
Fajerwerki wrócą w drugi weekend?
Zakaz obowiązuje na razie do wtorku, co pozostawia realną nadzieję na powrót pirotechniki. „Zakładamy, że w kolejny weekend będziemy mogli już wykorzystać fajerwerki sceniczne” – zaznacza Wilmsen. Dodatkowo w przyszłym tygodniu zapowiadane są niewielkie opady, które mogłyby obniżyć ryzyko pożarowe. Jedno jest pewne – Tomorrowland nieraz udowadniał, że w trudnych okolicznościach radzi sobie lepiej niż ktokolwiek. Rok temu, na dwa dni przed startem, w pożarze spłonęła główna scena. Mimo to, edycja przeszła do historii jako jedna z najlepszych.

