Są momenty w historii muzyki elektronicznej, które z czasem nabierają szczególnego ciężaru – a ostatni występ Avicii’ego z pewnością do nich należy. Dokładnie dekadę po tym, jak 28 sierpnia 2016 roku Szwed pożegnał się ze sceną w klubie Ushuaïa na Ibizie, jego pełny, ponaddwugodzinny set został po raz pierwszy oficjalnie udostępniony w całości.
Dwie godziny bez cięć
Nagranie pochodzi z kamery GoPro zamontowanej na scenie tuż przy konsolecie, przez cały występ skierowanej na Tima Berglinga. Nie ma tu dodanych później wywiadów, dokręconej dramaturgii ani efekciarskiego montażu. Mamy tu jedynie surowy, nieprzerwany zapis. Muzycznie set prowadzi przez różne etapy jego kariery. Otwiera go – wówczas jeszcze niewydane – „Without You”, a później mamy między innymi „I Could Be The One” z Nicky’m Romero. Dalej wczesne kawałki pokroju „Seek Bromance” splatają się ze światowymi hitami – „Hey Brother”, „Addicted To You” i „Levels”.
Warto pamiętać, w jakim duchu odbywał się ten wieczór. Już w marcu 2016 roku, mając zaledwie 26 lat, Avicii ogłosił, że po zakończeniu zaplanowanych występów wycofuje się z koncertowania. Już wtedy otwarcie mówił o fizycznym i psychicznym obciążeniu, jakie niósł jego rozległygrafik. Podkreślał przy tym wyraźnie, że nie żegna się z muzyką – zamierzał dalej tworzyć w studiu. „Chcę nauczyć się jak najwięcej o innych gatunkach – to właśnie kocham najbardziej” – mówił wówczas o swoich planach.
Wraz z pełnym setem udostępniono też inne archiwalne materiały. Wśród nich między innymi czarno-białe nagranie, na którym Bergling pisze list zapowiadający wycofanie się z tras, dziękując wszystkim, którzy mu towarzyszyli. Całość pochodzi z platformy Avicii Community. Przy okazji premiery serwis rozbudowano o galerię, w której fani mogą dzielić się własnymi zdjęciami i nagraniami z jego występów.
To, co czyni ten zapis wyjątkowym, to właśnie jego surowość. Nagranie nie próbuje robić z tamtego wieczoru czegoś większego, niż był – pokazuje po prostu Tima Berglinga za konsoletą, w tych ostatnich dwóch godzinach, gdy jeszcze raz był Avicii’m na scenie.