„Purystom bardzo trudno dogodzić”. Tiësto rozlicza się z łatką sprzedawczyka

Holenderska ikona tanecznej sceny udzieliła niedawno wywiadu Resident Advisor, w którym nie zabrakło mięsa.

Powrót Tiësto do trance’owych korzeni to jeden z najgłośniejszych wątków ostatniego czasu. Pisaliśmy o nim niejednokrotnie – od pierwszego od lat trance’owego singla, przez powrót szyldu „In Search of Sunrise”, aż po nowe radio show „Prismatic”. Natomiast niedawno ukazał się jego nowy, także podlany trance’m singiel. Teraz, w obszernym wywiadzie dla Resident Advisor, Holender po raz pierwszy tak dokładnie tłumaczy, co ten zwrot dla niego oznacza. Przy okazji też rozbraja pewną niezręczność ze swojej przeszłości.

Cytat, który wrócił po latach

Prowadzący przywołał jego słowa z 2018 roku, gdy Tiësto deklarował: „Nigdy nie wróciłbym do trance’u. (…) Wolę zachować tę magię taką, jaka była”. Zapytany, co się od tamtej pory zmieniło, odpowiedział zaskakująco: „Właściwie nic. Wciąż się z tym zgadzam.” Na czym więc polega jego podejście? Tiësto tłumaczy, że jego „powrót” nie oznacza wyłącznie grania starych kawałków sprzed lat.

Można powiedzieć, że wróciłem do trance’u, ale to nie jest tak, że po prostu gram tamte numery (jego trance’owe klasyki – przyp.red.). Jestem zainspirowany muzyką, którą kiedyś tworzyłem i grałem, a nie odtwarzam ją jeden do jednego. (…) Wiem, że dla wielu ludzi to bardzo mylące.

Inspiracji dostarczyła mu przy tym nowa generacja – szczególnie młodzi holenderscy producenci, z KI/KI na czele. Opisuje ich brzmienie jako „groovier trance” w tempie 140 BPM. „Zacząłem słyszeć tych wszystkich niesamowitych młodych DJów, którzy biorą elementy trance’u i wlewają w nie zupełnie nową, surową energię. Uświadomiło mi to, że trance nie utknął w 2005 roku – on wciąż żyje i ewoluuje” – mówi. Nazywa to „zatoczeniem koła”: scena, którą współtworzył ćwierć wieku temu, wraca do niego odmieniona przez kolejne pokolenie.

Purystom i tak nie dogodzisz

Najmocniej wybrzmiewa jednak wątek, który ciągnął się za Tiësto latami – łatka „sprzedawczyka”. Została mu ona przyklejona, gdy porzucił trance dla klimatów radiowych i festiwalowych. Holender nie owija tego w bawełnę. „Zwłaszcza w społeczności trance’owej było mi ciężko. Mówili: „sprzedałeś się, bo grasz teraz EDM” ” – wspomina.

Purystom bardzo trudno dogodzić. Mają pewną wizję ciebie i jeśli ją zmienisz, już cię nie lubią. Nie są zbyt lojalni.

Co ciekawe, Tiësto nie odrzuca puryzmu w całości. Ba – sam twierdzi, że jest purystą, tyle że innego rodzaju. „Jestem purystą w tym sensie, że jestem tu z właściwych powodów. Gram, bo to kocham i kocham muzykę” – tłumaczy, dodając, że nie zamierza zamykać się w jednym gatunku tylko po to, by spełnić czyjeś oczekiwania. Zauważa przy tym z przekąsem, że wielu didżejów z „purystycznego” świata i tak z czasem się otwiera.

Ilu znasz purystów, którzy dziś wciąż są purystami, w porównaniu z tym, co było pięć czy dziesięć lat temu?

Ta postawa ma dziś konkretne konsekwencje. Holender przyznał, że większość zarządzania swoją karierą prowadzi obecnie samodzielnie, bo nikt inny nie rozumie, dokąd zmierza. – Jestem w takim momencie kariery, że nikt tak naprawdę nie rozumie, gdzie chcę pójść, poza mną samym – stwierdził, sugerując, że managerowie ciągnęli go raczej ku komercyjnym hitom. Zwrot ku trance’owi ma być natomiast decyzją, której nikt z zewnątrz by nie pojął.

Pełne koło: od inspirowanego po inspirującego

Jest w tej historii jeszcze jeden smaczek. Tiësto, który sam nasiąkł trance’em, dziś odbiera podobne wyznania od najgorętszych nazwisk młodego pokolenia. W wywiadzie zdradził, że niedawno wpadł na Prospę – współtwórcę „Free Your Mind”, jednego z hitów sezonu – a ten podziękował mu za inspirację sprzed lat. „Spotkałem Prospę parę tygodni temu i też mi powiedział, że kiedyś go zainspirowałem. To dla mnie największe osiągnięcie, jakie mogę mieć jako DJ” przyznał, wspominając w tym samym kontekście Avicii’ego i Martina Garrixa.

Dziś Tiësto zdaje się mieć całą tę debatę o „prawdziwości” za sobą. Nie wrócił do trance’u dla nostalgii ani po to, by komukolwiek coś udowodnić. Wrócił, bo znów go to ekscytuje. I, jak sam podkreśla, robi to wyłącznie na własnych zasadach.

Wywiad Tijsa dla Resident Advisor zawiera masę innych wątków – znajdziecie go poniżej.

Total
0
Shares