Debata o sztucznej inteligencji w muzyce rozgrzewa scenę jak rzadko co. Zdań na ten temat nie brak, a jedną z najnowszych postaci, które dorzuciły swoje trzy grosze, jest Fred again.. Na drugim biegunie tej dyskusji znalazł się jeden z największych przebojów minionego już lata. „Movin’ To The Sun” francuskiego producenta o pseudonimie Hugel, nagrany z legendą house’u Ultrą Naté oraz Imael Angel, latem 2026 roku było wszędzie. Kawałek pojawiał się w setach, a także często grały go rozgłośnie radiowe, także w Polsce. Singiel znalazł się nawet na szczycie najczęściej shazamowanych utworów świata. Im większy sukces, tym głośniejsze pytania o to, jak ten numer właściwie powstał.
Kontrowersje wokół hitu
Wątpliwości prowadzą do utworu „I’m Moving to the Sun”, który wiosną 2026 roku zrobił się internetowym wiralem. Pod tym kawałkiem podpisała się między innymi Imael Angel. Jak najbardziej jest to prawdziwa osoba, ale jej utwory nie są w pełni stworzone przez nią. Z jej inicjatywy powstaje tekst czy podstawowe partie melodii, zaś resztę robi Suno – i tak właśnie było w tym wypadku. Na tym pomyśle Hugel wraz z producentem Late Nine zbudowali pełną produkcję, dograli wokal od Ultra Naté i wydali całość w maju. W oficjalnych creditsach Imael Angel figuruje jako współautor „koncepcji”. Warto dodać, że główny wokal w finałowej wersji należy do jak najbardziej realnej Ultra Naté. Partia ta jest jednak wzmocniona wokalem z oryginału. A ten, przypomnijmy, pochodzi z AI. Można to poznać choćby po tym, że wokal w wersji Hugela momentami jest przesaturowany w charakterystyczny dla muzycznych AI slopów sposób.
Dla porównania – wersja od Imael Angel…
…i hitowa wersja od Hugela.
To nie AI slop, choć od AI slopu się wywodzi
Hugel nie uchyla się od tematu. Na jego social mediach pojawiło się bowiem wideo, w którym krok po kroku pokazuje, jak numer powstał. Co istotne – w materiale Francuz przyznał, że punktem wyjścia był AI-owy wytwór. Nie wyklucza to jednak producenckiej pracy – wersja od Imael Angel została przearanżowana w programie do produkcji muzyki. Francuz nie kryje przy tym satysfakcji z wyniku. I to właśnie ta swoboda, z jaką podchodzi do sprawy, dzieli komentujących. Dla jednych to uczciwe przyznanie, że AI było jedynie iskrą, a o sile utworu zdecydowały produkcja i głos prawdziwej ikony gatunku. Dla innych to niepokojący sygnał, że wygenerowany przez algorytm numer może zostać przekuty w wielki, komercyjny hit, podczas gdy pytania o autorstwo i realny wkład pozostają otwarte.
Formalnie Hugel’owi nie postawiono żadnego zarzutu – wszak AI-owy rodowód „Movin’ To The Sun” nie był ukrywany. Spór toczy się raczej o etykę i wiarygodność niż o złamanie zasad. Rzecz w tym, że dzieje się to w momencie, gdy branża dopiero uczy się, jak traktować muzykę współtworzoną przez maszyny.