Na polskiej scenie clubbingowej wybuchł spór o prawo do jednej z bardziej rozpoznawalnych marek imprezowych w kraju. A im głębiej się w to wgryźć, tym bardziej przypomina on konflikt rodzinny przeniesiony na parkiet. Z jednej strony stają kluby z Leszna, Legnicy i Bełchatowa, które ogłosiły rebranding pod szyldem Seven Heaven i wejście na drogę sądową. Z drugiej – klub Heaven w Ostrowie Wielkopolskim, przekonujący, że to on jest „prawdziwym” Heaven.
Dwie sprzeczne opowieści
Kluby spod nowego szyldu Seven Heaven w oświadczeniu tłumaczą, że rebranding to konsolidacja marki i obrona przed przejęciem tożsamości. Padają mocne słowa pod adresem osoby określanej jako „Pan D.”, która miała w „rażącej złej wierze” zarejestrować ich nazewnictwo w Urzędzie Patentowym. – Przez 20 lat uczciwej pracy nigdy nie przypuszczalibyśmy, że ktoś może w tak podstępny sposób próbować przejąć cudzą własność intelektualną – czytamy.
Wcześniej jednak (o parę godzin, ale jednak) temat podniosła strona ostrowska. – Nie jesteśmy podróbką. To oryginał wraca do domu – przekonuje w oświadczeniu. Włodarze klubu twierdzą, że marka Heaven powstała właśnie tam w 2006 roku, a prawa do znaku „Heaven Club” są zarejestrowane w Urzędzie Patentowym.
Co mówią rejestry – i dlaczego to sprawa rodzinna
I tu robi się naprawdę ciekawie, bo jawne wpisy w bazie Urzędu Patentowego RP układają się w chronologię, która komplikuje prosty obraz „przejęcia cudzej marki”:
- Już 6 września 2007 roku zgłoszono słowno-graficzny znak „club HEAVEN” (usługi rozrywkowe). Zgłaszającym była spółka „PROTEKT” s.c. Rafał Kasprzak, Daniel Kasprzak – czyli dwaj bracia, wspólnie.
- 16 lutego 2022 roku zgłoszono znak „HEAVEN CLUB”, na który udzielono prawa ochronnego ważnego do 2032 roku. Jako uprawniony figuruje Daniel Kasprzak z Ostrowa Wielkopolskiego – czyli strona ostrowska.
- Dopiero 7 września 2026 roku, już w ogniu sporu, zgłoszono znak „SEVEN HEAVEN” (przez Gracjana Adamka) – najpewniej rejestrację nowego szyldu klubów z Leszna, Legnicy i Bełchatowa.
Kluczowe jest to, kto stoi za każdą ze stron. Za sprzedażą biletów do klubów spod szyldu Seven Heaven odpowiada spółka Cover. Jej beneficjentem rzeczywistym – jak wynika z rejestru – jest Rafał Kasprzak. Po drugiej stronie, w Ostrowie, prawa do znaku „Heaven Club” trzyma Daniel Kasprzak. Innymi słowy: dwaj bracia, którzy niemal dwie dekady temu wspólnie rejestrowali markę Heaven, dziś stoją naprzeciwko siebie. Jeden jako „oryginał z Ostrowa”, drugi pod nowym szyldem Seven Heaven.
To rzuca na całą „aferę” zupełnie inne światło. Zarzut „podstępnego przejęcia” dotyczy bowiem nie anonimowego gracza z zewnątrz, lecz osoby z najbliższej rodziny, która ma udokumentowane, wcześniejsze prawa do znaku. Kto z braci ma rację, dane urzędowe nie przesądzają. Pokazują za to, że to spór o wspólne dziedzictwo, a nie o kradzież cudzego pomysłu.
Rozstrzygnie sąd
Zarzuty „złej wiary” i „podróbki” pozostają na razie stanowiskami stron. O tym, komu przysługują prawa do marki, zdecydują Urząd Patentowy i sąd. Trwa bowiem między innymi okres sprzeciwowy wobec najnowszych zgłoszeń. Pierwsza impreza pod szyldem Seven Heaven odbyła się już 12 września w Lesznie, ze Skolimem jako gościem specjalnym.