Takie czasy mamy na scenie, że trzeba umieć się odnaleźć i wymyślić. Na ten przykład Blinders w ostatnim czasie chętnie działa poza festiwalową elektroniką, Guy Arthur skręcił w drum and bass, a ci panowie… po prostu się dogadali. 2Sher i Majlos, bo o nich mowa, mają już wieloletnie doświadczenie w aspekcie odpowiednio producenckim i DJskim. Teraz połączyli siły i w tym roku wydają jak dotąd tylko wspólne kawałki. A, że jest ich trochę, to jest o czym mówić.
W kupie siła
Zasadniczo kooperacyjna historia tych gości zaczęła się już w 2024 roku od klubowego odświeżenia „All That She Wants„. I trzeba przyznać, że ten kawałek przyniósł im pewien sukces w postaci ponad 2 milionów streamów na Spotify.
W kolejnym roku panowie wzięli na warsztat „Ass Up” – i był to release otwierający ich trwający niemal rok okres wyłącznie wspólnego wypuszczania muzyki. W sumie w 2026 roku zaprezentowali 8 kawałków. Najpierw mieliśmy typowo klubowe (i będące notabene dość mocno w sznycie „All That She Wants”) „Where Have You Been”. Potem przyszło trochę mniej komercyjne „Party In Poland”, nacechowane brytyjskimi naleciałościami i motywem z zespołu ABBA „In The Club” oraz bardziej swingowe „Everybody Loves”. Dalej mamy znów coś bardziej klubowego w postaci „My Heart Goes Boom” oraz ostatni wiosenny release – bardziej wakacyjne „Dance Toghether”. Ten ostatni kawałek ukazał się nakładem Chapter Eight, a więc w innym miejscu niż te dotychczasowe. A warto tu wspomnieć, że panowie w ostatnich miesiącach ruszyli z własnym labelem, nazwanym Subroom Records.
Zaskakujący start lata
Wakacyjne miesiące jak dotąd przyniosły nam dwa wydania. Pierwsze z nich to dość lekkie, jeśli patrzymy na klubowe realia, odświeżenie „Bulletproof„.
Drugie zaś jest chyba najbardziej odważne z tych, które 2Sher i Majlos jak dotąd prezentowali. Panowie wzięli do współpracy Marka Walasa, znanego szerzej z bardzo niekonwencjonalnego łączenia styli jako Pan Mareczek. Wspólnie już zabrali się za odświeżenie… pochodzącego z XVIII wieku motywu „Hej sokoły”. Wybór nietuzinkowy, kontrowersyjny i odważny, ale czy udany? O tym przekonajcie się sami, sprawdzają „Hey Falcons” poniżej.
