Kluby na Ibizie podbierają klientów barom? Nowe badanie pokazuje, jak działa biznes na Białej Wyspie

Rabaty za wczesne przyjście, pakiety drinków i darmowe busy mają drenować portfele lokalnych barów na Ibizie.

Ibiza od lat pozostaje jednym z kluczowych punktów na klubowej mapie świata, a liczby tylko to potwierdzają. Opublikowany w kwietniu IMS Electronic Music Business Report 2025/26 wyliczył, że w 2025 roku kluby na wyspie zarobiły na samych biletach rekordowe 160 mln euro. Jest to o 10 mln więcej niż rok wcześniej. Udało się to pomimo spadku średniej liczby imprez na obiekt – ze 144 do 140. Kwota nie obejmuje stolików VIP ani obsługi. Najwięksi gracze zarabiają więc coraz więcej na coraz mniejszej liczbie nocy. Mniejsze lokale przekonują jednak, że ten sukces odbywa się ich kosztem.

Badanie zleciło stowarzyszenie Noches de Ibiza (AEON). Zrzesza ono przedsiębiorców z branży nocnej na wyspie. Przeprowadzono je w lipcu i sierpniu 2026. Jak opisuje Diario de Ibiza, autorzy dostrzegają „tendencję spadkową” w zyskach i rentowności małych biznesów w mieście Ibiza i w Sant Antoni. Wiążą ją z coraz bardziej wyrafinowanymi modelami marketingowymi „hotelowych i klubowych monopoli”. To jednak nie jest oficjalna ocena władz, tylko raport zamówiony przez jedną ze stron.

Noc kończy się, zanim się zacznie

Obserwatorzy odnotowali, że w lipcowe wieczory (23, 25 i 29 lipca) wielu turystów opuszczało okolice portu między 23:30 a 0:30, czyli wtedy, gdy pod klubami zaczynały się ustawiać kolejki. Według raportu odpowiadają za to przedpłacone bilety, pakiety drinków kupowane online i darmowe busy. Autorzy wskazują też na dynamiczne ceny. Bilety na wczesne wejście drożeją z upływem wieczoru, a darmowe guest listy zamykają się o konkretnej godzinie. Hotele z kolei już przy rezerwacji sprzedają wejściówki, napoje i transport. Oferują do tego pakiety all-inclusive i własne imprezy.

Mechanizm „taniej przed określoną godziną” dobrze znają też bywalcy polskich klubów. Na Ibizie, gdzie wejście do topowych miejsc kosztuje często od 50 do ponad 100 euro, jego skala jest jednak zupełnie inna. Sprzedawcy biletów z Sant Antoni mówią o wyraźnym spadku obrotów w ciągu trzech lat i nazywają 2026 najgorszym sezonem. Przyczyn upatrują w wyższych cenach i rosnącej sprzedaży bezpośrednio przez strony klubów.

Limit 3000 osób na klub?

AEON mówi o „nieuczciwej konkurencji” dla barów i restauracji w porcie, na West Endzie i w zatoce Sant Antoni. Stowarzyszenie domaga się zmian w regionalnej ustawie turystycznej, ostrzejszych regulacji godzin i pojemności oraz limitu 3000 miejsc na klub. Byłaby to rewolucja dla obiektów takich jak UNVRS, czyli dawny Privilege, przez lata wpisany do księgi rekordów Guinnessa jako największy klub świata.

Total
0
Shares