Pamiętacie jeszcze te festiwale? Polskie imprezy z elektroniką, które przeszły do historii

Creamfields, Global Gathering, Electrocity, Heartbeat Festival i wiele innych – lista festiwali, które były, a już ich nie ma, jest długa.

dj-lab

Polska scena festiwalowa z muzyką elektroniczną ma za sobą już blisko trzy dekady. Zaczęło się w drugiej połowie lat 90. od łódzkiej Parady Wolności. Impreza ta w szczytowym momencie ściągała ponad 20 tysięcy osób i obok Przystanku Woodstock uchodziła za największą imprezę muzyczną w kraju. Później przyszedł boom pierwszej dekady XXI wieku. Zagraniczne agencje zaczęły sprzedawać do Polski licencje na swoje marki, a lokalni promotorzy budowali własne festiwale w halach, na lotniskach i miejskich błoniach. Wiele z tych wydarzeń przetrwało do dziś, ale część zniknęła. Powody były różne – wygasłe licencje, odchodzący sponsorzy, spory o tereny, a czasem po prostu pieniądze. Postanowiliśmy przypomnieć te festiwale, które z muzyką elektroniczną – w całości albo w dużej części programu – pisały historię polskiego clubbingu, a dziś funkcjonują już tylko we wspomnieniach i na starych nagraniach.

Licencja na rave. Kiedy światowe marki przyjeżdżały nad Wisłę

Na początek Creamfields Poland. Brytyjska marka, która do dziś zapełnia pola pod Liverpoolem, w latach 2006-2008 miała polski epizod we Wrocławiu. Nie była to jednak jedyna impreza pod tą marką nad Wisłą. Wcześniej, w 2003 roku, marka pojawiła się jednorazowo w Kołobrzegu.

dj-lab

Edycja z 1 lipca 2006 roku na lotnisku w Mirosławicach pod Wrocławiem to było pięć scen i skład, którego nie powstydziłby się żaden europejski festiwal obecnie. Na czele składu stali Paul van Dyk, Richie Hawtin, Dave Clarke, Deep Dish, Bob Sinclar czy Roni Size. Obok nich grali Jacek Sienkiewicz, Carla Roca i Siasia. Rok później do Mirosławic przyjechali między innymi Axwell, Laidback Luke i Chris Liebing, a ostatnią polską edycję zorganizowano 16 sierpnia 2008 roku.

Jeszcze głębiej w pamięci starszych klubowiczów zapisało się Sensation. Co ciekawe – międzynarodowa ekspansja „białej” imprezy ID&T rozpoczęła się właśnie od Polski. 28 października 2006 roku wrocławska Hala Ludowa zapełniła się ludźmi ubranymi na biało, a za konsoletą stanęli między innymi Above & Beyond, ATB, Tom Novy i Angelo Mike. W kolejnych latach w przemianowanej już na Halę Stulecia arenie grali David Guetta, Sebastian Ingrosso, Markus Schulz, Fedde Le Grand czy Dash Berlin. Seria pięciu edycji zamknęła się w 2010 roku pod hasłem „Celebrate Life”. Marka wróciła jeszcze jednorazowo w 2018 roku do Gliwic, ale od tamtej pory polskiej edycji nie było.

Trzeci z wielkich licencjonowanych festiwali to Global Gathering Polska. Pierwsza edycja odbyła się 7 czerwca 2008 roku na Torze Poznań, gdzie impreza gościła trzy razy z rzędu. W 2011 roku festiwal przeniósł się do Gdańska, choć nie obeszło się bez nerwów. W ostatniej chwili zmieniono lokalizację z terenów przy PGE Arenie na stadion żużlowy, a z przyjazdu zrezygnował zapowiadany jako gwiazda Boy George. Na scenie głównej zagrali wtedy między innymi Armin van Buuren, Markus Schulz, Gareth Emery i Martin Solveig. Była to ostatnia polska odsłona. Kilka lat później z mapy zniknął także macierzysty, brytyjski Global Gathering.

Mieliśmy też coś swojego

Równolegle do licencjonowanych marek rosła jednak impreza w stu procentach rodzima – i dla wielu najbardziej kultowa z całej tej listy. Mowa tu o Electrocity (początkowo Tunnel Electrocity). Imprezę organizowała agencja Soundtrade. Od 2006 roku co sierpień, tradycyjnie 14 sierpnia, w przeddzień długiego weekendu, barokowe opactwo cystersów w Lubiążu pod Wrocławiem zamieniało się w miasto elektroniki. Każda scena miała własny charakter. Mieliśmy więc house’owe i EDMowe Electrocity pod gołym niebem, techno na Fly With Me we wnętrzu nieczynnego kościoła, trance na Run To The Sun, a z czasem także twardsze brzmienia.

Przez Lubiąż przewinęli się między innymi Armand Van Helden, Chicane, Adam Beyer, Sander van Doorn, Showtek, Erick Morillo, Sasha, ATB, The Bloody Beetroots, Ferry Corsten, Eric Prydz i W&W. Stałymi punktami programu byli zaś Dubfire oraz honorowy gość festiwalu, Afrika Islam jako Mr. X. W marcu 2015 roku organizatorzy ogłosili, że po dziewięciu edycjach, ponad 300 artystach i ponad 100 tysięcy uczestnikach festiwal się nie odbędzie, zaznaczając, że decyzja nie zależała w pełni od nich. Electrocity wróciło jeszcze raz, 14 sierpnia 2017 roku, na pożegnalny „Ostatni Rozdział” z Paulem van Dykiem, 2manydjs, Gorgon City i Dubfire’m. Zgodnie z zapowiedzią była to ostatnia edycja.

Kilka lat później w Poznaniu narodziła się jeszcze jedna, choć krótkotrwała marka. Electik Music Festival to autorski projekt polskiego DJa i producenta Mundera (Łukasza Salamandry), założyciela wytwórni Electik Records. Debiut pod hasłem „Trance For Life” odbył się 23 lutego 2013 roku w poznańskiej Hali Arena. Był to jedenastogodzinny maraton z takimi postaciami, jak Paul van Dyk, tyDi, John ’00’ Fleming i Ummet Ozcan. Skład wzmocniły też polskie nazwiska Skytech, Matt Bukovski i Carlo Calabro. Tego typu plejada przyciągnęła ponad 4,5 tysiąca klubowiczów.

dj-lab

Druga edycja, 19 października tego samego roku w hali Międzynarodowych Targów Poznańskich, postawiła na uplifting trance z Danielem Kandim, Alexem M.O.R.P.H. i Estivą na czele. Frekwencja nie przekładała się jednak na wynik finansowy. Pod koniec 2013 roku organizator odwołał sylwestrową imprezę w bydgoskiej Łuczniczce po rezygnacji Johana Gielena i przyznał, że już pierwsza edycja festiwalu przyniosła około 200 tysięcy zł straty, a druga – kolejne duże straty. Na tym historia marki się urwała.

Festiwale, które wyprzedzały swoje czasy

Zupełnie inną publiczność ściągał Selector Festival, organizowany przez Alter Art – agencję stojącą za Open’erem. Debiutował w 2009 roku na krakowskich Błoniach i od początku łączył elektronikę z indie i tanecznym popem. W 2010 roku zagrali tam Faithless, Calvin Harris, Boys Noize, Booka Shade i Metronomy, a karnet na dwa dni kosztował 200 zł. Rok później festiwal, już jako Burn Selector, był nominowany do European Festival Awards w kategorii średnich festiwali. W 2012 roku na Błoniach wystąpili między innymi Disclosure, Chase & Status, Sub Focus i Magnetic Man. Piąta edycja, z The Knife jako gwiazdą, w 2013 roku przeniosła się do Warszawy – i okazała się ostatnią.

Stolica miała wówczas własny jesienny festiwal z elektroniką w roli głównej. Free Form Festival wystartował w 2005 roku i przez lata łączył koncerty, sety DJskie, sztuki wizualne oraz pokazy młodych projektantów. W 2011 roku w dawnej Wytwórni Wódek Koneser zagrali między innymi The Streets, múm i Kele, a jubileuszowa, 10. edycja w Soho Factory w 2014 roku przyciągnęła Klaxons, Jona Hopkinsa, Gorgon City i Sigmę. W 2015 roku festiwal się nie odbył, a zapowiadany później powrót był już ostatnim akordem marki.

Warszawa (a w 2012 roku również Stocznia Gdańska z Jamesem Blakiem i Digitalism) gościła też Electronic Beats Festival – objazdowy festiwal T-Mobile, który w kolejnych latach przywiózł do Polski między innymi Johna Talabota, Metronomy, Gillesa Petersona i Motor City Drum Ensemble. Po 2015 roku koncern postawił na inny sposób wspierania imprez – także w Polsce. W 2016 roku powstał polski oddział Electronic Beats, który w ostatni weekend świętował 10-lecie.

Nie sposób pominąć też śląskiego Soundtropolis. Impreza przez siedem lat odbywała się w scenerii ruin zamku w Ogrodzieńcu, a w 2011 roku przeniosła się do katowickiej Doliny Trzech Stawów, tuż obok lotniska Muchowiec. Edycja z 2012 roku była ostatnią.

Kto nie przetrwał z nowej fali?

Na Dolnym Śląsku przez lata królował Audiolake Festival. Zadebiutował w 2010 roku nad Zalewem Radkowskim w Kotlinie Kłodzkiej, w 2016 roku przeniósł się nad Jezioro Nyskie, a po ósmej edycji w 2017 roku zamilkł na sześć lat. Przez jego scenę przewinęli się między innymi Dimitri Vegas & Like Mike, UMEK, Bingo Players, Mauro Picotto i Westbam. W 2023 roku Audiolake wrócił do Radkowa z ATB, Juicy M, Dosemem i DJs From Mars, a nad zalewem bawiły się tłumy. Mimo udanego powrotu, od tamtej pory kolejnej edycji nie ogłoszono.

dj-lab

Podobny los spotkał największą elektroniczną imprezę północnej Wielkopolski. Od 2011 roku Stowarzyszenie „Gramy z Sercem” organizowało w Trzciance imprezę, która jako Beach Party Trzcianka otwierała wakacje na plaży, od 2018 roku nad jeziorem Logo. Dochód szedł na cele charytatywne. Przez pierwsze dziesięć edycji uzbierano około 1 mln zł. W 2020 roku wydarzenie przyjęło nazwę Heartbeat Festival i ściągało coraz większe nazwiska – od NERVO, Headhunterza i Mike’a Williamsa w 2021 roku po Sunnery’ego Jamesa & Ryana Marciano w 2023 roku. Ta ostatnia edycja była jednak już okrojona do jednego dnia, a słaba sprzedaż biletów zostawiła organizatorom dług. W 2024 roku festiwal się nie odbył, a stowarzyszenie uruchomiło zbiórkę na spłatę prawie 31 tysięcy zł zaległości.

Na północy kraju podobną rolę pełnił Goldhill Festival. Impreza odbywała się w amfiteatrze na Złotej Górze w Brodnicy Górnej na Kaszubach. Zaczęło się skromnie w 2017 roku, ale progres był szybki. W 2018 roku głównymi gwiazdami byli Matt Nash i Sagan, w 2019 roku – Matroda i Blinders, a po pandemicznej przerwie, w 2022 roku, nad jezioro przyjechali Habstrakt, Curbi, Zonderling i Gromee. Piąta edycja w 2023 roku, z C-Boolem i Benassi Bros. feat. Dhany, była ostatnią, o której słyszeliśmy.

Park Śląski i festiwale – czyli co było przed ING Silesia Beats?

Obecnie główną pozycją letniego harmonogramu imprez w Parku Śląskim w Chorzowie jest ING Silesia Beats. W przeszłości działy się tam jednak również naprawdę warte uwagi imprezy. Jednym z najbardziej oryginalnych pomysłów było Silesia In Love – dzienny festiwal organizowany na Kręgach Tanecznych. Od 2011 roku przez dziesięć godzin, od południa do 22:00, teren rozbrzmiewał muzyką od house’u po hardcore. Wyróżniała go formuła otwarta. Własne sceny mogli wystawić kluby, kolektywy i promotorzy, dlatego w szczytowym momencie na terenie działało ponad 20 scen i grubo ponad 150 DJów, a bilet kosztował około 35 zł. Na scenie głównej grali między innymi Felix Kröcher, Klaudia Gawlas, Moguai, Dr. Motte i Alex Bau, a do legendy przeszła edycja z 2012 roku, gdy burza przerwała set Chrisa Liebinga. Piąta edycja z 4 lipca 2015 roku okazała się ostatnią. Pod koniec roku organizator, stojący także za Mayday Poland, ogłosił koniec projektu.

Na koniec przypadek najnowszy i najbardziej bolesny. FEST Festival zadebiutował w 2019 roku w chorzowskim Parku Śląskim z takimi headlinerami, jak Alan Walker, Disclosure, Lost Frequencies i Jorja Smith. Formalnie był to festiwal wielogatunkowy, ale elektronika zajmowała w programie bardzo dużo miejsca – w głównej mierze za sprawą Kręgów Tanecnych. Trzecia edycja w 2022 roku, z The Chainsmokers i Rudimental, przyciągnęła rekordowe 50 tysięcy uczestników w ciągu czterech dni.

Rok później miało być jeszcze grubiej. W programie znaleźli się między innymi The Chemical Brothers, Bonobo, M83 i Reinier Zonneveld. Kilka dni przed startem, na początku sierpnia 2023 roku, organizatorzy odwołali jednak festiwal i złożyli wniosek o upadłość, informując, że sprzedali tylko połowę biletów. We wrześniu 2024 roku ogłoszono powrót w skróconej, dwudniowej formule, ale Park Śląski odpowiedział, że nie zawarł umowy na organizację FESTu ani w 2025 roku, ani w kolejnych latach. O szczegółach tego sporu pisaliśmy na naszych łamach.

Kiedyś to było, ale…

Tak już działa świat, że nic nie trwa wiecznie. Każdego z wymienionych niżej wydarzeń szkoda w jakimś stopniu – ale z drugiej strony nic nie dzieje się bez przyczyny. Jedni muszą odejść, aby swoje miejsce mogli otrzymać kolejni. Tegoroczny sezon wydarzeń muzycznych pokazuje, że nasz rynek naprawdę mocno się rozwija. To, co działo się w latach zerowych i dziesiątych XXI wieku z pewnością miało wpływ na to, że w naszej branży nie brak ruchu.

dj-lab

Total
0
Shares