Armin van Buuren to postać na scenie klubowej, której przedstawiać nie trzeba. Artysta przez lata zyskał aprobatę i uznanie wymagających fanów muzyki elektronicznej, stając się żywą legendą, ciepło przyjmowaną praktycznie w każdym zakątku świata – ze szczególnym wskazaniem na Polskę. Jego sety wciąż cechują się świeżością brzmień dzięki zgrabnemu lawirowaniu między róznymi gatunkami.

Najpopularniejszy trance’owy DJ w wywiadzie z portalem T.H.E Music Essentials zdradził między innymi kulisy pracy nad remiksem do Van Halen. Dowiedzieliśmy się także, co w ostatnich miesiąca gra w duszy Arminowi, a także w jaki sposób przygotowuje się do swoich setów. Miłej lektury!

Do tej pory byłeś bardzo zajęty! Jeśli musiałbyś podsumować pierwszą część 2019 roku jednym słowem, co by to było?

Armin van Buuren: Wspaniale. Jeżdżę po świecie, robię mnóstwo nowej muzyki, pracuję nad albumem i spędzam czas z rodziną i przyjaciółmi. Życie jest dobre!

Jeden z Twoich ostatnich wydań – remiks „Jump” dla Van Halen, jest często grany od czasu, gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy go na Ultra Music Festival w Miami. Jak to było pracować nad takim utworem?

Świetnie się bawiłem remiksując ten utwór. Przerabianie takiego klasyka zawsze jest trudne, ale klimat oryginału jest tak lekki i pozytywny, że mogłem cieszyć się nim w każdej sekundzie! I prawdę powiedziawszy, jak mógłbyś nie „skakać” po całym studiu do takiego utworu?

W jaki sposób zwykle przygotowujesz się do swoich setów?

Staram się przygotowywać w sensie wyboru utworów (w tym kilka wyjątków, jeśli mam jakieś ekskluzywne numery), ale nadal uważam, że granie to głównie czytanie tłumu. Gdybym chciał, mógłbym przygotowywać całe sety, ale jeśli tłum tego nie czuje, i tak musisz go zmienić.

Oprócz oryginałów, mash-upy stanowią dużą część produkcji i Twoich setów. Jaki jest proces, przez który przechodzisz, aby zidentyfikować odpowiednie tracki do mash-upów?

Utwory muszą się wzajemnie uzupełniać we właściwy sposób. Może to być instrumentalny wokal z innego kawałka lub pewna melodia albo drop, który włącza się zaraz po build-upie innego utworu. Tracki muszą po prostu pasować do siebie. Często ludzie są zaskoczeni, ale ja to lubię. Tak długo, jak reagują w dobry sposób, chyba dobrze wykonałem swoją pracę.

Cały wywiad przeczytacie pod tym linkiem.