Kulisy relacji artysty z menedżerem rzadko trafiają na światło dzienne. A gdy już to się dzieje, to zazwyczaj jest to oznaka tego, że coś mocno poszło nie tak. Tak jest w przypadku Ellie Goulding, która skierowała do brytyjskiego sądu pozew przeciwko swoim byłym menedżerom. Wokalistka znana z przeboju „Lights” zarzuca im naruszenie obowiązków i domaga się odszkodowania. Sednem sprawy ma być ukrywany przez lata – jak twierdzi wokalistka – konflikt interesów związany z gigantem branży, agencją Live Nation.
O co chodzi w pozwie?
Goulding była klientką agencji TaP Management w latach 2018-2025. Jej karierą zaś kierowali współzałożyciele firmy, Ben Mawson i Ed Millett, pobierając 20-procentową prowizję. Kluczowy jest jednak układ własnościowy: jak wynika z pozwu, Live Nation kupiło 50,1 proc. udziałów w spółce-matce TaP (HNOE) już w 2015 roku, a w 2019 przejęło firmę w całości. Mawson miał wówczas zostać dyrektorem generalnym HNOE, podlegając bezpośrednio Live Nation.
Według artystki nikt nigdy nie poinformował jej o tym powiązaniu. Co więcej, twierdzi ona, że w tym samym czasie menedżerowie regularnie kierowali ją ku współpracy z Live Nation i spółkami powiązanymi. Kooperacja ta miała mieć miejsce przy organizacji tras, sprzedaży merchu, a nawet filmie dokumentalnym. W praktyce oznaczałoby to, że umowy, które powinny być negocjowane niezależnie, przechodziły przez ten sam koncern, dla którego pracowali jej właśni menedżerowie.
„Konflikt z interesem artystki”
Sam pozew formułuje to wprost. Jak cytują Variety i Rolling Stone, obrona interesów Goulding miała stać w sprzeczności z sytuacją, w której – zgodnie z zarzutami – każdy z pozwanych „miał osobisty interes lub obowiązek w relacjach między panią Goulding a spółkami z grupy Live Nation”. Dodatkowo menedżerowie mieli być związani zobowiązaniami kontraktowymi zakazującymi im zniechęcania klientów do współpracy z którąkolwiek ze spółek koncernu.
Warto przy tym zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze, to na razie zarzuty – sprawa nie została rozstrzygnięta, a przedstawiciele Mawsona i Milletta na razie się do niej nie odnieśli. Po drugie, samo Live Nation nie figuruje jako pozwany w sprawie.
Kontekstu dodaje sposób, w jaki wokalistka i agencja rozstały się na przełomie 2025 i 2026 roku, bo tu wersje się rozchodzą. Jak przypomina Rolling Stone, brytyjski „The Sun” cytował wcześniej anonimowe źródła obu stron, które przedstawiały odejście odmiennie. Osoba z otoczenia artystki mówiła, że „Ellie zakończyła współpracę z TaP w grudniu”, wchodząc w nowy rok „z poczuciem jasności” i skupieniem na rodzinie. Źródło bliskie agencji utrzymywało z kolei, że to „TaP zrezygnowało ze współpracy 9 grudnia”, po ośmiu latach uznając rozstanie za korzystne dla obu stron. Ta rozbieżność dobrze pokazuje, że relacja była napięta jeszcze przed sądowym finałem.
Taneczny zwrot w tle sporu
Co dla nas szczególnie ciekawe, pozew zbiega się z wyraźnym zwrotem Goulding ku muzyce tanecznej. Wokalistka – pamiętana wszak z popowych klasyków pokroju „Lights” czy współprac z Calvinem Harrisem przy „Outside” – wróciła pod opiekę wcześniejszej menedżerki, podpisała globalny kontrakt z agencją WME i szykuje szósty album „I Know Too Much”, zapowiedziany na 4 września. Zwiastuje go singiel „Ravers”, opisywany jako jej pierwszy prawdziwy rave’owy hymn. Można więc powiedzieć, że artystka resetuje jednocześnie swój zespół biznesowy i muzyczny kierunek. Jednocześnie cały ten proces rozgrywa się w cieniu jednego z najuważniej obserwowanych sporów na linii artysta-management od lat.