Końcówkę wakacji fanom muzyki elektronicznej postanowił umilić park rozrywki Energylandia w Zatorze, który po 3 latach przerwy powrócił do organizacji EDMowych festiwali. W ubiegły weekend zorganizowano aż dwa festiwale, kończące zarazem letni cykl odbywających się tam prawie że co tydzień imprez. Nasz wysłannik zjawił się na miejscu i sprawdził, w jakiej formie jest małopolski kompleks rozrywkowy.

Dojazd na festiwal w tym roku nie był problemem, a to za sprawą licznych udogodnień ze strony organizatora. Poza autobusami, we współpracy z POLREGIO uruchomiono bezpośrednie pociągi z Krakowa i Katowic do Zatoru, których godziny przyjazdów i odjazdów dopasowane były do godzin otwarcia parku. Jakby tego mało, Energylandia zapewniła bezpłatny transport podróżnym z dworca kolejowego pod samą bramę wejściową specjalną kolejką turystyczną. 

Spora część osób zdecydowała się na przyjazd do prawie czterotysięcznego miasta już z samego rana – aby móc bawić się przez cały dzień, należało nabyć tak zwany bilet łączony, który poza wejściówką na festiwal uprawniał do zabawy na terenie Parku Rozrywki. Z tego też powodu, w celu dogodzenia przybyłym gościom, wyjątkowo w ten dzień przybytek otwarty był aż do godziny 21:00.

Ci, którzy zdecydowali się na wizytę w Energylandii właśnie wtedy, nie mają czego żałować – bowiem dzień przed Kings Of Hardstyle Festival (a więc w czwartek, 22 sierpnia) został uruchomiony najwyższy na świecie drewniany coaster. Jego budowa trwała aż 11 miesięcy. Zadra, bo taką nazwę nosi zapierająca dech w piersiach konstrukcja osiąga maksymalną prędkość 121 km/h, ma 61 metrów wysokości i maksymalne nachylenie 90°. Długość torów, po którym porusza się kolejka to 1316 metrów, co czyni go jedną z najdłużej trwających atrakcji w Parku. Trzeba przyznać, że robi wrażenie!

Po dniu pełnym adrenaliny, nadszedł czas aby przenieść się na teren festiwalu, położonego wzdłuż parkingu. Piątkowe hardy po warmupie rezydentów klubu Energy 2000, rozpoczął pochodzący z Polski Resq. Po nim swoje sety prezentowali następująco: Soundfighterz, Driver, Zany & DV8, Audiotricz, Psyko Punkz, Noisecontrollers, Frontliner, B-Front, Act Of Rage i Regain.

Wśród publiki można było dostrzec flagi innych państw – wszak do Zatoru daleko nie mają chociażby Czesi czy Słowacy. Na koniec zgromadzoną publiczność “dobił” Angerfist. Holender grał bardzo szybką i żywiołową muzykę hardcore, gdzie ilość BPMów znacząco przekraczała i tak już wysoko postawiony pułap.

Co ciekawe, Angerfist ma także polskie korzenie, bowiem jego współtwórcą jest Polak – Grzegorz Łużyński, szerzej znany jako Crypsis. Na scenie publikę nakręcali również MC Renegade oraz MC Villain.

Korzystając z okazji, warto docenić kreatywność fanów obecnych pod sceną, dzięki którym święta dotarły do Zatoru wcześniej niż w inne części Polski…

Kolejny dzień rozpoczął się idealnie – brak deszczu i piękna słoneczna sobota. Park Rozrywki wypełniony był po brzegi turystami. Jednak nie tylko pogoda była gorąca tego dnia – ten sam klimat panował na festiwalu, a kosmiczne loty można było zobaczyć nie tylko na Hyperionie. Od razu w oczy rzucała się duża scena z dwoma telebimami. Na teren festiwalu z Parku można było przejść swobodnie w dwie minuty. Przy wejściu na teren imprezy w pobliżu stref gastronomicznych znajdowały się liczne parasole, pod którymi można było odpocząć i wypić zimne piwko.

O rozgrzanie publiki zadbali swoimi krótkimi występami znani ze swoich radiowych hitów: Drenchill, The Prince Karma, Komodo i Filatov & Karas. Następnie półgodzinne sety zaprezentowali: Aronchupa oraz reprezentanci pierwszej ligi polskiego EDMu – Bounce Inc i Blinders. Kiedy zrobiło się ciemno, scena pokazała cały swój potencjał. Po zachodzie słońca na małopolskiej scenie pojawił się pochodzący z Włoch – braterski duet VINAI. Bez wątpienia, obok grającego tuż po nich Sikdope‘a, był to najmocniejszy set wieczoru. Festiwalowe trapy i dubstepy sypały się syto na prawo i lewo.

W dalszej kolejności wokół konsolety mogliśmy dostrzec grono tańczących kobiet z publiki. Francuz znany z hitu “Bella Ciao” o pseudonimie artystycznym Hugel postanowił zaprosić je na scenę. O północy wystąpił headliner imprezy – niemiecki DJ oraz producent, Robin Schulz. Nie zabrakło wielu radiowych hitów, ale także przyjemnych dźwięków house, jak i również jego nowego remixu legendarnego utworu “Monster“. Event zamknął Ummet Ozcan, grając do ponad godziny 2. Zaskoczył on przybyłych fanów, ponieważ przez cały swój występ przez mikrofon zwracał się… w języku polskim. Dzięki temu utrzymywał osobliwą, ale jednak interakcję z rave’ującą publiką, czym niewątpliwie zyskał sympatię zgromadzonych osób. Za niecałe 3 tygodnie znów będzie można go zobaczyć w naszym kraju – tym razem w stolicy.

Ogólnie rzecz biorąc, powrót EDMu do Energylandii oceniamy pozytywnie, choć jako minus z pewnością możemy zaliczyć zbyt dużą rotację za DJką – zanim dany artysta zdążył się rozkręcić, musiał oddać pole kolejnemu na liście, dlatego też w 2020 roku warto byłoby zabookować na dany dzień, dajmy na to, trzech artystów mniej, ale za to pozostałym dać większe pole do popisu. Jednak mimo tego aspektu, było naprawdę godnie, zaś wrażenia z dnia spędzonego w wesołym miasteczku dobrze dopełniają to, co działo się wieczorem.

Dla tych, którzy z różnych przyczyn nie mogli uczestniczyć w wydarzeniu, przedstawiamy kilka nagrań z festiwalu:

Foto: RMVision