W ubiegłym roku w wytwórni mau5trap ukazał się nowy album Tannera Petulla, znanego dobrze wszystkim fanom Bassowych brzmień jako Getter. “Visceral” bardzo różni się od poprzednich wydawnictw Amerykanina, który znany był z mocnych, dubstepowych tracków pokroju “Head Splitter” czy “Rip N Dip“.

Dwudziestopięciolatek postanowił bowiem spróbować czegoś nowego, tworząc naprawdę nieszablonowe, eksperymentalne utwory. Wraz z premierą nowego krążka artysta ogłosił trasę koncertową. W tym wypadku nie miały to być jednak zwykłe DJ sety – jak to zawsze miało miejsce – a live acty.

Zmiana swojego stylu może być dobrym sposobem na wyróżnienie się wśród innych artystów. Nie każdy musi być przecież więźniem własnego stylu. Tego typu ewolucja może zostać jak najbardziej ciepło przyjęta przez fanów. Przypomnijmy sobie chociażby rok 2014, kiedy Porter Robinson, znany do tamtej pory z electro house’owych bangerów, wydał ambientowe “Sea Of Voices“, będące częścią albumu “Worlds“, który był utrzymany w kompletnie odmiennych klimatach, niż chociażby jego przełomowe “Say My Name” czy “Language”.

Wtedy Amerykanin również ogłosił trasę koncertową z występami na żywo. Całość została pozytywnie odebrana przez fanów, a wokół całego albumu wytworzył się swoisty kult.

Niestety bardzo podobna zmiana, której dokonał Getter, nie spodobała się jego dotychczasowym słuchaczom, przyzwyczajonym do ostrego, Dubstepowo-Trapowego grania. Zostało jeszcze siedem dni trasy koncertowej Visceral Tour, jednak Tanner – widząc niezadowolenie swoich fanów – postanowił odwołać pozostałe koncerty, o czym poinformował na swoich mediach społecznościowych.

“Zacząłem projekt Visceral aby ruszyć naprzód nie tylko ze swoją karierą, ale i ze stanem psychicznym. Myślałem, że ta trasa sprawi mi frajdę i udowodni wszystkim, że muzyka to coś więcej niż weekendowe szaleństwo.

Wyobraź sobie, że pracujesz nad czymś, wkładając cały swój wysiłek, czas i pieniądze w coś, co uważasz, że MOŻE oddzielić cię od reszty i pokazać, że masz inny cel w życiu. Wszystko po to, żeby na ciebie krzyczeli, wygwizdywali cię i obrzucali Cię łajnem, bo to nie jest coś, do czego byli przyzwyczajeni.

Krytyka jest zdrowa. Ja i moi przyjaciele często krytykujemy swoją pracę i to pomaga przy wypracowaniu efektu końcowego. Jednak ciągła nienawiść i obrzydliwe postawy, z którymi się mierzę, niszczą mnie.

Nie jestem już szczęśliwy
Odwołuję resztę trasy
Muszę znaleźć szczęście
Nie jestem w stanie dłużej tego kontynuować”

Getter

Warto przy tym wszystkim zwrócić uwagę także na jeden z marcowych wpisów twórcy, w którym podjęty został temat kiepskiego przyjęcia przez fanów nowej odsłony Amerykanina.

“Wiecie, tworzyłem muzykę z niewłaściwych pobudek, znalazłem coś co chcę rozwijać i jest dużo bardziej skomplikowane niż te głupawe trendy.

Włożyłem całe swoje pieniądze i czas w coś co kocham i tylko to się dla mnie liczy. Wygwizdujcie mnie ile chcecie, nadal będę to robił”

Getter

Z jednej strony można zrozumieć rozgoryczenie fanbase’u, który zakochał się w danym artyście właśnie dzięki konkretnemu stylowi jego produkcji. Z drugiej strony jednak te same osoby często robią sobie ze swojego ulubieńca swoistego zakładnika, nie pozwalając mu próbować nowych rzeczy.

Mamy nadzieję, że Getter odzyska równowagę mentalną i jeszcze nieraz zachwyci nas wieloma zaskakującymi produkcjami.