Jak wracać po przerwie, to tylko w taki sposób. Relacja z Qlimax 2022

Tegoroczny Qlimax przeszedł już do historii. Przyszedł więc czas, aby podsumować tegoroczną edycję hardowego show.

freedom

Qlimax to jeden z najpopularniejszych eventów halowych z muzyką Hard Dance i punkt obowiązkowy na mapie każdego fana tej muzyki. Od wielu lat wydarzenie to odbywa się w holenderskiej miejscowości Arnhem na stadionie Gerledome i przyciąga tysiące uczestników. Wielkie show w tym roku powróciło po długiej przerwie – edycje 2020 i 2021 nie odbyły się z wiadomych przyczyn. Oczekiwania wobec organizującej imprezę agencji Q-Dance były więc naprawdę wysokie. Czy Holendrom udało się sprostać presji? Sprawdziliśmy to osobiście.

Wyjazd na Qlimax

W drogę na Qlimax wyruszyliśmy już po raz drugi (nasza relacja z 2019 roku pod tym linkiem) z zaprzyjaźnionymi Hardtripami, które na co dzień zajmują się właśnie organizowaniem wyjazdów na hardowe imprezy. Listopadowa podróż do Holandii to jeden z ważniejszych punktów w kalendarzu tej firmy – dlatego też autokary wyjechały z kilku miast, w tym z Warszawy czy Krakowa.

Sama podróż autokarem do Holandii trwała kilkanaście godzin. Choć tyle godzin w trasie nie brzmi może zbyt komfortowo, to trzeba przyznać, że już sam przejazd jest poniekąd rozrywką. Ciężko się tam nudzić, a przez to czas znacznie szybciej płynie. W końcu jest to imprezowy autokar, dlatego też już w drodze nie zabrakło właściwej dla okoliczności muzyki. To co na pewno należy docenić w tych wyjazdach, to możliwość podróżowania z ludźmi z tą samą zajawką. Oczywiście wśród tego wszystkiego znalazł się też mimo wszystko czas na sen, szczególnie w drodze powrotnej, gdy po eventowe zmęczenie dało się we znaki. Co prawda jednak “twardy sen” okazuje się być czasami zbyt ryzykowny i po przebudzeniu może czekać na kogoś niezła niespodzianka.

Dodatkowo Qlimax odbywał się w ten sam dzień co mecz Polski z Arabią Saudyjską na mundialu – tym samym wielu uważnie śledziło transmisję.

Podczas podróży było kilka krótszych postojów, a także ostatni, najdłuższy – po którym to została już tylko ostatnia prosta drogi. Ten dłuższy postój był odpowiednim momentem na wzięcie prysznica i odświeżenie się przed nadchodzącym wieczorem. Pod miejsce wydarzenia, czyli Gerledome dojechaliśmy na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy. Każdy więc miał do dyspozycji trochę czasu wolnego, który można było spędzić w mieście.

Przed wydarzeniem

Gerledome jest oddalone od centrum o około 3 kilometry. Aby dostać się do miasta, trzeba zrobić sobie mniej więcej 40 minutowy spacer, albo skusić się na jakiś szybszy środek transportu. Do wyboru były autobusy, taxi lub Uber. Ta ostatnia opcja wydała się być najlepsza. Za jeden przejazd trzeba było zapłacić w granicach 13 euro, co – rozłożone na kilka osób – było dość przystępne.

Po dotarciu do centrum Arnhem, znalazło się kilka opcji na spędzenie czasu. Można było oczywiście po prostu zjeść, napić się czegoś lub zrobić sobie spacer po holenderskim mieście. Zainteresowani odnaleźli się też zapewne w typowych dla Holandii lokalach. Samo Arnhem to bardzo urokliwe miasto, a – że dodatkowo wielkimi krokami zbliżają się święta – nie zabrakło klimatycznych dekoracji.

Natomiast wszyscy spragnieni muzycznych wrażeń i porządnej rozgrzewki jeszcze przed wydarzeniami nadchodzącego wieczoru, wybrali się na pewno do klubu Loft. Tam bowiem odbywał się tradycyjny before, podczas którego grana była porządna dawka hardstyle’u. Miejsce okazało się być całkiem w porządku. Lokal należy raczej do tych mniejszych, ale spokojnie dało się tam wejść, a sam wstęp na imprezę był wolny. Nawet obecne tam efekty specjalne dawały radę.

Dodać warto jeszcze, że tuż przy Gerledome znajduje się restauracja McDonald’s, gdzie można było posilić się przed wydarzeniem. Przy stadionie pojawiło się też stoisko z oficjalnym merchem eventu.

Qlimax 2022 – The Reawakening

Gdy zbliżała się 21.00, czyli godzina otwarcia bram, przed Gerledome zaczynały gromadzić się kolejki. Wejść na teren wydarzenia było kilka (każde z nich oznaczone odpowiednio literami) – a informacja o tym, do którego wejścia należało się skierować, znajdowała się na bilecie. Choć zebrane tłumy mogły przerażać, samo wejście odbyło się bezproblemowo. Uczestnicy byli wpuszczani nawet już chwilę przed 21.00. Sprawdzenie biletu i dalej szybka kontrola osobista przebiegły sprawnie.

Po wejściu trafiało się do pomieszczenia, gdzie znajdowały się szafki, w których to można było zostawić niepotrzebne podczas wydarzenia przedmioty. Trzeba przyznać, że panował tam ogromny tłok i szum. Aby uniknąć niepotrzebnego stresu związanego z wykupieniem szafki dopiero na miejscu, warto było skorzystać z możliwości wcześniejszego internetowego zakupu. Koszt dużej szafki wyniósł około 13 euro.

W tym miejscu można było także wyposażyć się w Gerledome Wallet – kartę, którą po doładowaniu płaciło się za jedzenie i picie. Kolejki do stanowisk, gdzie była ona wydawana nie należały do najmniejszych, ale nie stało w nich przez niesamowicie długi czas. Po otrzymaniu karty, od razu zasilało się też portfel, przy czym minimalna kwota wpłaty to 10 euro. Potem już w trakcie imprezy Wallet doładowywało się w automatach znajdujących się na terenie. Jeśli natomiast nie wykorzystało się wszystkich środków, łatwo można postarać się o ich zwrot przez stronę internetową.

Aby znaleźć się już we właściwym miejscu obiektu, trzeba było jeszcze na moment znaleźć się na zewnątrz w trakcie przejścia. Bez kurtek, bo te zostały w szafkach, zrobiło się dosyć zimno – wszak był to listopadowy wieczór. Szczególnie już po imprezie można było się nabawić przeziębienia. Po wejściu schodami w górę trafiało się do holu, gdzie oczywiście znajdowały się bary, miejsca z przekąskami i stoiska z oficjalnymi ubraniami i gadżetami. Ceny, które do najniższych oczywiście nie należały, nie wyróżniały się jednak jakoś diametralnie na tle innych, spotykanych na eventach. Poniżej przykładowy cennik.

Qlimax 2022

Pierwsze wrażenia

Po krótkiej przechadzce po obiekcie nastał wreszcie czas, by udać się we właściwe miejsce, gdzie zaraz wszystko miało się rozpocząć. Pierwsze, co na pewno rzuciło się w oczy to ogrom obiektu, który mieścił tak sporą liczbę uczestników. Ludzie rozpoczynali gromadzić się pod sceną i na trybunach. Tracydyjnie już sama scena była jeszcze zakryta i tylko niewielki fragment dekoracji obiektu widać było na samym wstępie. Po hali roznosiły się pierwsze bity budujące napięcie i narastały światła, które zwiastowały, że rozpoczęcie jest już naprawdę blisko.

Pora rozpocząć przedstawienie

Pierwszy set zagrał dla zgromadzonych w Gerledome Zany. Zanim jednak rozpoczął się jego występ, miejsce miał krótki wstęp do całego show. Już w jego trakcie zostały zaprezentowane pierwsze efekty specjalne, które występowały także później. Zany rozgrzał uczestników w oldschoolowym klimacie, typowymi hardstyle’owymi klasykami. Obok niego na scenie pojawił się również po raz pierwszy MC Villain, który podczas całego wieczoru chyba wcielał się w rolę mistrza ceremonii.

Po rozgrzewce nastąpiło zdecydowanie jedno z najbardziej ekscytujących zdarzeń, które towarzyszą temu wydarzeniu. Mowa tu oczywiście o odsłonięciu sceny, po którym to wszystko startuje pełną parą. Panująca przy tym atmosfera tajemniczości i podekscytowanie tłumu dodaje temu niesamowitego uroku. Wszystko rozpoczęło się od wyświetlanych animacji i pokazu tanecznego. Potem już tylko budowano napięcie, zasłona opadła i rozbrzmiało głośne “Welcome to Qlimax”. Oczom uczestników ukazała się tegoroczna scenografia, będąca w typowym dla tego wydarzenia stylu. Jej wielkość i możliwości wizualne to coś, co naprawdę imponuje. Zaraz po tym rytuale otwarcia na scenie pojawiła się tajemnicza postać The Qreatora. Ten zagrał całkiem energetyczny set, który jeszcze bardziej przygotował uczestników na nadchodzące występy artystów tamtej nocy.

Pierwsze występy

Kolejny z pierwszych występów to była potężna dawka euphoric hardstyle, ale nie zabrakło również kilku naprawdę mocnych dropów. Wszystko w wykonaniu duetu Sound Rush. Zagrali oni obok swoich znanych kawałków dużo nowej muzyki. Do braci na scenę dołączył także B-Front, by zaprezentować razem ich niewydany, wspólny utwór. Podczas tego występu doszło też do jednego z najbardziej emocjonalnych momentów tej nocy, a to za sprawą utworu “Tranform”. Set zakończył się konkretnie kawałkiem “Interstellar”.

Potem przyszedł czas na kolejnych artystów, którzy znaleźli się w tegorocznym lineupie, a byli to D-Block & S-Te-Fan. Nim jednak na dobre rozpoczął się ich set, miejsce – tak jak w przypadku też innych artystów – miała zapowiedź, a wręcz wstęp do pokazu. Były to punkty programu zwracające uwagę, a już w przypadku tego duetu było to chyba najbardziej widowiskowe. Nim D-Block & S-Te-Fan rozpoczęli swój set, poprzedził go pokaz taneczny na szarfach. Sami panowie zagrali dość przewidywalnie – choć to nie umniejszało jakości ich występu.

Po północy przyszła pora, aby w Gerledome wybrzmiał hymn tegorocznej edycji Qlimaxu. Odpowiadał za niego Ran-D i to właśnie utworem “The Reawakening” rozpoczął on swój występ. W tym całym show pojawił się oczywiście wokal na żywo Charlotte Wessels i pokaz tancerzy.

Kolejne punkty wieczoru

Zaraz po Ran-D na scenie zameldował się duet Sub Zero Project. Panowie zaprezentowali się nie inaczej jak z potężnymi uderzeniami, choć ostatecznie momentami też dosyć “nietypowo” jak na Qlimax. Raczej niespodziewanie w tym wszystkim wybrzmiała ich wersja “Animals” Martina Garrixa. Natomiast następnie dosyć zaskakująco scenę przejęli Devin Wild i później Vertile, fundując solidną i godną uwagi część wieczoru.

Nastała także poruszająca chwila całej imprezy. Za deckami pojawił się The Prophet. Artysta jakiś czas temu ogłosił, że kończy swoją karierę, dlatego też występ na tegorocznym Qlimaxie, był już ostatnim jego występem w historii na tym wydarzeniu. Nie zabrakło więc okrzyków uznania od tłumu na koniec, a był to godny występ wieńczący wiele lat na scenie.

Zaraz po tym emocjonalnym czasie, przyszła pora na konkretne muzyczne ciosy wymierzone przez duet Rebelion, a potem także przez D-Sturb’a & Act of Rage. Szczególnie ci pierwsi zaserwowali publice totalną miazgę na koniec swojego seta. Czas tak szybko upłynął, że na liście płac zostały już tylko dwa nazwiska. Jak zwykle – z każdym kolejnym setem coraz bardziej dokładano do pieca, a siły, by to wszystko przeżyć w stu procentach, niestety w ciągu nocy uciekały. Finałowe pokazy były jednak warte wygospodarowania ostatnich pokładów energii. Pierwszy z nich należał do Roolera, który porwał publikę w odpowiedni dla siebie sposób, a potem całą imprezę zamknął Sefa.

Występ Sefy to było oczywiście zamknięcie w potężnym frenchcore’owym stylu. Rozpoczęło się od gry na organach i “The Omega”. W trakcie na scenie pojawił się Phuture Noize, po czym wybrzmiał ich nadchodzący collab. I tak, po całej nocy muzycznych wrażeń zakończył się Qlimax 2022.

Po wszystkim wraz z tłumem wystarczyło podążać do wyjścia, a to nawet dosyć sprawnie poszło. Potem pozostała już tylko droga powrotna do Polski i oczywiście drzemka w autokarze.

Podsumowanie

Na koniec można pokusić się o dodanie jeszcze kilku rzeczy. Przede wszystkim organizacyjnie raczej ciężko się do czegoś było przyczepić i mówić o większych niedociągnięciach. Wszystko wypadło satysfakcjonująco i z pewnością dostarczyło wiele wspomnień. Nie brakowało ludzi, którzy wspólnie przeżywali z radością niezapomniane momenty i tworzyli świetną atmosferę. Choć pod względem lineup’u tegoroczna edycja nie wyróżniła się jakoś specjalnie, to było naprawdę w porządku. Qlimax to oczywiście wydarzenie muzyczne, ale to też swego rodzaju przedstawienie i tu liczy się coś więcej oprócz samej muzyki. Klimat gra główną rolę i jest kluczową cechą tego wydarzenia. Stroje artystów, dekoracje, towarzyszące występom pokazy i unikalna tajemnicza aura, wyróżnia ten event na tle innych w tym przedziale. Warto się więc tam wybrać i to wszystko przeżyć.

freedom

Total
1
Shares
☕ Postawisz nam kawusię?