Wszechstronność, wysokiej klasy sound design i, nie ma co się bać tego stwierdzenia, powiew świeżego powietrza na scenie EDM – to chyba najlepiej opisuje dźwięki holenderskiego duetu didżejów i producentów Magnificence. Robin i Maurice zmieniają brzmienie progressive i electro house’u jakie znamy dotychczas oraz nie boją się przekraczać własnych granic czy gatunków.

Panowie szturmem podbijają świat muzyki tanecznej i już na wczesnym etapie kariery udało im się osiągnąć spore sukcesy. Dobrze pamiętamy wielki powrót Swedish House Mafii na Ultra Music Festival w 2018 roku, to właśnie w secie Szwedów jako ID debiutowały utwory Holendrów, które później ukazały się jako EP w labelu Axtone, zyskując supporty takich DJów, jak Tiesto, Martin Garrix czy Alesso.

Panowie mieli okazję ostatnio odpowiedzieć na kilka pytań portalowi theqrnetwork.com. W wywiadzie dowiemy się więcej o wpadkach duetu podczas grania imprez, skąd czerpią inspiracje do tworzenia muzyki oraz jaką rolę w przyszłości odegra rynek EDM w Azji.

Zacznijmy od poznania Was trochę lepiej na poziomie osobistym. Jaka jest relacja między wami w studiu, na scenie i w drodze?

Maurice: Zacznijmy od tego, że jesteśmy przyjaciółmi od ośmiu lat, a jednym z największych wpływów na naszą przyjaźń jest to, że kochamy muzykę i lubimy dzielić się tą pasją razem. Robin i ja zawsze dobrze się bawimy w podróży, oglądamy głupie filmy lub gramy w FIFĘ. Jeśli chodzi o muzykę, Robin jest producentem, który rozwinął swoje rzemiosło, dając z siebie po prostu 200% przez cały czas. Obaj często mówimy o tym, jak bardzo szanujemy pracę innych osób, ale jednocześnie pozostajemy wobec siebie krytyczni.

Kiedyś wspominaliście, że zaczęliście grać na przyjęciu urodzinowym i wówczas sprzęt zawiódł w połowie seta. Czy macie jakieś konkretne historie z wcześniejszych lat albo ogólnie, kiedy padliście ofiarą swojego sprzętu?

Maurice: Myślę, że mamy mnóstwo historii! Na przykład wiele lat temu, zostaliśmy zabookowani przez szkołę średnią, aby występować na ich dorocznej imprezie szkolnej. Mieliśmy wtedy decki Denona i używaliśmy tego sprzętu na wszystkich naszych imprezach. Z jakiegoś powodu sprzęt ten przestał działać w pewnym momencie, a muzyka przestała grać. Próbowaliśmy wszystkiego, co w naszej mocy, aby to naprawić, ale nie robiliśmy żadnych postępów. Nagle przypomniałem sobie, że stworzyłem własny, dwugodzinny mixtape, który byłby idealny na to wydarzenie! Więc złapałem za telefon i zacząłem puszczać ten mixtape. To rozwiązało problem na chwilę, ale potem ktoś do mnie zadzwonił – muzyka się zatrzymała i wszyscy usłyszeli mój dzwonek. To było z pewnością żenujące… Powiedzmy, że od tamtej pory przeszliśmy długą drogę.

Oprócz dużych międzynarodowych festiwali, rynki azjatyckie wydają się być szczególnie interesującym miejscem dla muzyki EDM. Co możecie nam powiedzieć o swoich doświadczeniach, gdy tam gracie i jak postrzegacie ich rolę w rozwoju branży?

Robin: Azjatycki przemysł muzyczny jest czymś naprawdę wyjątkowym. Sposób, w jaki patrzą na scenę, jest czymś, co naprawdę kochamy. Myślę, że najciekawsze w azjatyckim przemyśle jest to, że muzyka house, a także clubbing i wszystko, co z nią związane, jest czymś stosunkowo nowym dla tamtejszych ludzi. Może dlatego tłumy mają tyle energii i naprawdę chcą się bawić. Ludzie będą nadal uczyć się o tej muzyce i rozwijać ją w Azji, dlatego uważamy, że region będzie odgrywał ogromną rolę w przyszłości przemysłu muzyki elektronicznej.

Przejdźmy teraz do Waszej muzyki. Opowiedzcie nam, jak to jest, kiedy wchodzicie do studia i tworzycie utwór – od początku do końca?

Robin: Wszystko zaczyna się od inspiracji. Ponieważ widzimy wiele różnych miejsc i często doświadczamy „smaków muzycznych” różnych krajów, podróżowanie i granie dla tak wielu różnych i wyjątkowych tłumów jest zdecydowanie wielką inspiracją. Proces twórczy jest jednak zawsze inny. Nie ma na to konkretnej formuły. Może zacząć się od prostej pętli perkusyjnej lub fajnej melodii. Czasami po prostu przechodzimy do trybu nerd z szalonym syntezatorem. Ponieważ producenci to czytają, moja rada brzmi: nie twórz utworów pasujących do określonego labelu – one już tam są. Spróbuj przynieść coś nowego do muzycznego stołu. Nie bądź po prostu dobry, spróbuj rzucić wyzwanie sobie, aby stać się najlepszym. Zaakceptuj proces i upewnij się, że wygrasz.

Powiedzcie nam, czego możemy oczekiwać od Was w dalszej i bliższej przyszłości?

Po prostu nie możemy się doczekać, aby wydać więcej nowej muzyki! Jesteśmy bardzo dumni z naszych kolejnych wydawnictw, ponieważ są one dość osobiste. Oprócz nowej muzyki, tego lata zagramy również na kilku świetnych festiwalach. Zagramy chociażby na Creamfields, ale będzie więcej dużych imprez. W nadchodzących tygodniach ogłosimy więcej wiadomości, więc wszyscy zainteresowani widzeniem nas na żywo powinni być na bieżąco!

Cały wywiad możecie przeczytać tutaj.