Marcin Kiszka aka Milkwish dołączył w ostatnią środę do niewielkiego, choć bardzo jakościowego, grona polskich artystów, którzy mieli szansę wydać swoją muzykę w brytyjskim labelu Anjunabeats. Jego debiut jest o tyle ważny i znaczący, ponieważ startuje z wysokiego “c”. C jak collab z ważną postacią sceny klubowej.

Adam Nickey, Sundriver, Dave Schiemann, Daniel Garczyk z polsko-holenderskiego duetu Sequentia i chyba przede wszystkim Nitrous Oxide. Lista polskich producentów w brytyjskiej wytwórni Anjunabeats, założonej przez członków grupy Above & Beyond, nie jest być może imponująca pod względem ilości. Rodzimym twórcom trzeba jednak zostawić, że ich dyskografia w tym labelu jest bogata w jakość i niezapomniane produkcje. “Never Gone”, “North Pole”, “Madness”, “City Lights” czy “Follow You” (utwór Nitrousa Oxide’a z polską wokalistką Aneym) to numery, do których miło wraca się myślami.

Krok milowy w karierze

W ostatnią środę (8 lipca) do grona polskich artystów w tej renomowanej wytwórni dołączył kolejny producent. Marcin Kiszka aka Milkwish to twórca z kilkunastoletnim doświadczeniem, mający na swoim koncie wydania między innymi w Enormous Tunes czy AFTR:HRS. W 2012 roku, razem z Miqro, stworzył hymn afterparty Sunrise Festival – “Sandy Horns”. Najnowsze dzieło Polaka – “No Time To Wait” jest kolaboracją z wielką postacią sceny trance i progressive house – Jeromem Isma-Ae.

Kto to jest Jerome Isma-Ae?

Wielu z młodszych czytelników może nie kojarzyć tego twórcy – a szkoda. Niemiecki producent swoją karierę rozpoczął na początku lat dziewięćdziesiątych. Współpracował z takimi gwiazdami jak: Tomcraft, Snap!, Cosmic Gate czy Tom Novy. Jego najbardziej znaną produkcją jest cover utworu The Q.T Quartet – “Hold That Sucker Down“. Jerome stworzył label Jee Productions, będący obecnie częścią Armada Music. “No Time To Wait” jest czwartym singlem Niemca w Anjunabeats, choć trzeba zaznaczyć, że wydał on w tej wytwórni bardzo dużo remiksów.

Jak doszło do współpracy między tymi twórcami? Zapytaliśmy o to samego Milkwisha.

Z Jerome’m kontaktowaliśmy się wzajemnie już od jakiegoś czasu. Już pare lat temu remiksował on mój singiel z Tomem Novym („Jupiter”), który wydał w swojej wytwórni Jee. “Od słowa do słowa” przeszliśmy do pracy nad wspólną produkcją. 

W przypadku, gdzie producentów dzieli pare tysięcy kilometrów, w grę wchodzi wyłącznie współpraca online. Wzajemna wysyłka „stemów” (śladów) i tworzenie na tym samym programie muzycznym bardzo nam pomogła. 

Marcin Kiszka aka Milkwish

Dwie wersje Polaka

Oprócz wspólnej, oryginalnej wersji, na singlu pojawił się także lżejszy 4AM Mix polskiego producenta. Skąd pomysł na tę wersję?

Original Mix jest festiwalowy – peak time’owy. Chciałem, aby DJ’e, którzy lubią też bardziej deepowe brzmienia, mogli zagrać nasz singiel w swoich setach. W ostatni weekend miałem okazję sprawdzić to przy okazji własnego występu na plaży i przyznam, że był to strzał w dziesiątkę.

Marcin Kiszka aka Milkwish

Na koniec zapytaliśmy polskiego twórcę, jak szczególną postacią jest dla niego Jerome Isma-Ae.

Bez wątpienia, Jerome jest jednym z moich ulubionych producentów i DJ’ów. Jego muzyka zawsze cechowała się tym, co bardzo lubię – mega groove’m i fajnymi aranżacjami. Tym bardziej jestem szczęśliwy, ze do naszej współpracy doszło! Mogę zdradzić, że już pracujemy nad kolejnymi produkcjami – więcej szczegółów niebawem.

Marcin Kiszka aka Milkwish

Wszystko wskazuje na to, że “No Time To Wait” to początek nowego rozdziału w karierze Marcina, co naprawdę cieszy. Czekamy na kolejne dobre informacje!