Niejednokrotnie już na naszych łamach pisaliśmy o tym, w jaki sposób AI wchodzi na scenę muzyczną. Ba, wchodzi – można wręcz nazwać to już istnym wjazdem z buta. Jak się bowiem okazuje, zwykłym słuchaczom nie robi różnicy, czy dany utwór jest wygenerowany, czy faktycznie stworzony. I coraz ciężej się im dziwić, wszak – jak wynika z badań platformy Deezer, aż 97 procent badanych (a próbka była spora, bo aż 9 tysięcy osób) nie potrafi w pełni odróżnić tworu AI od „prawdziwej” muzyki. Ten zbiorowy błąd poznawczy jest niczym innym, jak wodą na młyn dla tak zwanych „producentów z prompta”, którzy za pomocą aplikacji typu Suno generują wręcz hurtowo kolejne utwory. Jedni chcą wybić się w bardziej konwencjonalny i bardziej „family friendly” sposób, inni idą w sensację i kontrowersję. I na to wygląda, że to ta druga opcja obecnie przynosi nam pierwszy na naszym rynku poważny sukces.
Sukces… od dupy strony. Dosłownie
Ostatnie dwa tygodnie przyniosły wręcz lawinową wiralowość utworów tworzonych pod wiele mówiącym aliasem Kutas Records. Anonimowy prompter (to będzie poprawna nazwa?) zaczął swoją działalność we wrześniu, niemalże codziennie wrzucając nowe piosenki. Choć ich stylistyka bywa różnorodna, to tematyka obraca się wyłącznie wokół, delikatnie mówiąc, pociągu seksualnego mężczyzny wobec mężczyzny. Tytuły utworów mówią tu wszystko. Mamy więc takie „dzieła”, jak „Antyczny Napaleniec”, „Don Pedalini”, „Nordycki Gej”, „Gejowskie Szanty” czy „Gejowski Blues”.
Cała inicjatywa ewidentnie jest trollingiem – tyle tylko, że odpowiedzialna za ten trolling osoba chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, jak daleko to wszystko zajdzie.
Treści o tematyce erotycznej zdobywały popularność wśród młodszej, bardziej podatnej na z ich punktu widzenia „zakazaną” twórczość od lat. Żyjemy jednak w zupełnie nowych czasach, w których miara tego specyficznego sposobu uznania jest znacznie bardziej mierzalna. Stąd też możemy śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z niemałym fenomenem, rozkręconym przez – a jakże – TikToka. I to wszystko zadziało się w przeciągu ostatnich dwóch-trzech tygodni, o czym świadczą dane monthly listeners na platformie Spotify.

A to dopiero początek – rzut oka na listę najbardziej wiralujących kawałków na polskim Spotify i już wiemy, że Kutas Records zajmuje 6 z 10 pierwszych miejsc. Dla dodania kontekstu – tylko co do jednego utworu z Top10 tej listy mamy pewność, że nie pochodzi z AI.

Największym, powiedzmy, uznaniem wśród słuchaczy na najpopularniejszej w Polsce platformie z legalną muzyką cieszy się „Antyczny Napaleniec„. Utwór ten zdołał nawet wskoczyć do Top10 ogólnego rankingu najchętniej słuchanych na Spotify w Polsce. Sytuacja jest o tyle zabawna, że niedawno Spotify informował o walce z generowaną muzyką na swojej platformie.

AI wjeżdża do muzyki jak do siebie, a my nic z tym nie zrobimy
To oczywiście nie jest jedyny tego typu przypadek, w którym muzyka z promptu zdobywa popularność. W ciągu ostatniego miesiąca ponad milion wyświetleń na platformie YouTube wykręcił stworzony w AI cover „Pakistańskiego disco” Popka w klimacie lat 70…
…ponad 300 tysięcy słuchaczy w skali ostatniego miesiąca na Spotify wykręciła stworzona za pomocą sztucznej inteligencji i osadzona w estetyce dalekowschodniej Siajabajka…
…zaś starsze pokolenie dostało następcę „The Sound Of Silence” w postaci „Echa dawnych lat”. Także spopularyzowanego przez TikToka i także stworzonego przez AI.
Z kolei jakiś czas temu pisaliśmy o czymś zrobionym już na poważnie, ale także z użyciem sztucznej inteligencji. Brytyjski producent HAVEN. wbił się bowiem na międzynarodowe listy przebojów z singlem „I Run”, którego wokal został przetworzony przez AI. Kawałek zniknął z platform streamingowych, ale niedawno powrócił, już z wokalem zaśpiewanym przez prawdziwego człowieka.
Wniosek jest prosty – jesteśmy ugotowani. A najgorsze jest to, że niewiele jesteśmy w stanie z tym zrobić. O ile memiczne utwory – a więc takie, jakie są wydawane pod Kutas Records – nietrudno odpowiednio sklasyfikować, o tyle w przypadku wydawanych na poważnie piosenek mało kto jest w stanie się połapać. A to tworzy bardzo nieprzyjemne środowisko dla prawdziwych producentów.







