Twórca „Party Rock Anthem” o powrocie LMFAO. Jest cień szansy, choć gdzieś to już słyszeliśmy

Prawie 14 lat po zawieszeniu działalności jeden z twórców „Party Rock Anthem” znów zabrał głos w sprawie potencjalnego powrotu.

Mało który duet zdefiniował brzmienie wczesnych lat 2010. tak mocno, jak LMFAO. „Party Rock Anthem” i „Sexy and I Know It” – oba numery jeden na liście Billboard Hot 100 – wraz z towarzyszącym im tańcem shuffle i całą „party rock” estetyką stały się znakiem rozpoznawczym tamtej epoki. Od 2012 roku fani czekają jednak na powrót. I choć Redfoo znów uchylił drzwi do reunionu, na razie pozostają one raczej przymknięte niż otwarte.

„Czas pokaże”

Pytanie o możliwy powrót padło w nowym wywiadzie, którego Redfoo udzielił australijskiemu podcastowi „Danny Rants”. 50-letni artysta nie dał jednoznacznej odpowiedzi. – Myślę, że tylko czas pokaże – stwierdził.

Niezależnie od wszystkiego, dwie osoby muszą być na tej samej częstotliwości. Jeśli znów ją złapiemy – to czemu nie? Ale na razie każdy z nas jest po prostu zajęty swoimi sprawami, nadajemy na różnych falach.

Co ciekawe, ta ostrożna formuła nie jest wcale nowa. RedFoo bowiem niemal identycznie odpowiadał na to samo pytanie już w 2013 roku, w rozmowie z Billboardem.

Mógłbym łatwo powiedzieć: „jasne, w przyszłości znów się zejdziemy”. Ale najuczciwsza odpowiedź brzmi: czas pokaże.

Tłumaczył, że problem nie leży w samej muzyce, lecz w tym, że zmieniła się ich relacja. Kiedyś mieszkali w jednym domu i widywali się codziennie, dziś musieliby do siebie latać.

Krótki lot na sam szczyt

Historia LMFAO to jeden z najszybszych wzlotów w popkulturze. Duet powstał w 2006 roku w Los Angeles, a prawdziwa eksplozja przyszła z albumem „Sorry for Party Rocking” (2011). „Party Rock Anthem”, nagrany ze świętej pamięci Lauren Bennett i GoonRockiem, sprzedał się w kilkudziesięciu milionach egzemplarzy. Tym samym przeszedł do historii jako jeden z najlepiej sprzedających się singli tamtego okresu. Ukoronowaniem był występ podczas przerwy Super Bowl w 2012 roku u boku Madonny. Zaledwie kilka miesięcy później duet ogłosił przerwę.

Muzyka była im zresztą pisana niemal genetycznie. Zarówno Redfoo (Stefan Kendal Gordy), jak i Sky Blu (Skyler Austen Gordy) wywodzą się wprost z rodu Berry’ego Gordy’ego – legendarnego założyciela wytwórni Motown. Redfoo jest jego synem, a Sky Blu wnukiem, co czyni ich duetem wuja i siostrzeńca. Trudno o mocniejsze muzyczne korzenie.

Party rock, który zmienił parkiety

Choć LMFAO bywali odbierani z rezerwą, ich wpływ na taneczny mainstream trudno przecenić. To właśnie oni – obok Davida Guetty czy Black Eyed Peas – byli jednym z motorów, które na przełomie dekad wepchnęły klubowe, elektroniczne brzmienie na sam szczyt list, torując drogę całej eksplozji EDM. „Party Rock Anthem” rozpętał przy tym globalny fenomen shuffle’u – tanecznego kroku, który z klubów w Melbourne trafił pod strzechy i do milionów amatorskich nagrań.

Co ciekawe, sam Redfoo do tych korzeni właśnie wraca. W podcaście zdradził, że w ostatnim czasie znów codziennie shuffle’uje, i oddał hołd źródłom tego fenomenu. Przypomniał, że taniec narodził się w Melbourne, a australijska scena „bounce” realnie inspirowała producentów z Los Angeles. Koło się więc zamyka: twórca, który wypromował ten krok globalnie, dziś uczy się go na nowo od instruktorki, dla której to właśnie LMFAO było pierwszym zetknięciem z shuffle’em.

Cień dawnego konfliktu

Za wieloletnią przerwą kryło się przy tym prawdopodobnie coś więcej niż tylko solowe plany. Sky Blu w 2016 roku wystosował obszerny wpis, w którym postawił byłemu koledze z zespołu poważne zarzuty – choćby dotyczące podziału tantiem – i opisał ich relację jako mocno nadszarpniętą. Czy i jak od tamtej pory się ona zmieniła, nie wiadomo. W najnowszym wywiadzie Redfoo do tego wątku się nie odniósł.

Ostatecznie więc mamy jedynie teoretyczną możliwość, a nie zapowiedź. Drzwi do powrotu LMFAO nie są zamknięte na klucz, ale jak dotąd nikt ich naprawdę nie otworzył.

Total
0
Shares