O “RE:2SH”u bez retuszu. Jak 2Sher poradził sobie w debiutanckim albumie? [RECENZJA]

Debiutancki album 2shera właśnie trafił do słuchaczy – a my dajemy Wam znać, czy naprawdę warto zagłębić się w “RE:2SH”.

sunrise

Wojciech Tuszyński, od ponad dekady działający na scenie muzycznej jako 2sher, na przestrzeni kariery pokazał się jako twórca wszechstronny. Początkowo kojarzony głównie z muzyką trance, obecnie dzieli miłość do tego gatunku także z wieloma odmianami house’u, a także breakbeatem. I takie właśnie klimaty z tych trzech odmian tanecznej muzyki przewijają się na jego debiutanckim krążku pt. “RE:2SH”.

Skaczemy po nurtach

Album złożony jest z 11 propozycji (10, jeśli pominiemy intro, zatytułowane “Preludium”). Wśród nich nie zabrakło zeszłorocznych i tegorocznych singli Wojtka wydanych w Phatbull oraz ekskluzywnych nowości, których pełne wersje niebawem ukażą się na osobnych EPkach.

Poza osobnymi produkcjami, nie brakuje współprac, głównie z rodakami. Na albumie pojawili się chociażby Martin Graff i Ragash. Zagranicę reprezentuje z kolei doświadczony, holenderskim twórca o pseudonimie Jonas Steur. Miksem oraz masteringiem materiału zajął się natomiast Kornel Kwarciak, znany z aliasu Sunflare.

kalendarz

Pierwsza partia utworów (trzy kawałki po wstępie) jest głównie poświęcona muzyce trance, choć z domieszkami innych brzmień. Najpierw mamy “Yesterday”, które zawiera elementy modnego obecnie melodic techno. Następnie “Electric” – track zmierzający w stronę klubowych numerów rodem z Anjunabeats (najbardziej przypominają nam się tutaj kawałki Andrew Bayera). Tą część stawki domyka dość krótkie (nieco ponad 2 minuty), progressive trance’owe “About You”, które naszym zdaniem sprawowałoby się lepiej przy nieco (ale tylko nieco) wyższej wartości BPM.

Następnie otrzymujemy dwie breakowe kompozycje. “Leaving” i “I Love You” pokazują, że Wojtek w tego typu brzmieniach odnajduje się zaskakująco dobrze. Numery te przedzielone zostały collabem ze Steurem – “Ex Tempore”, gdzie progressive pomieszano z elementami (bas i kick) techno.

To, co naprawdę miło zaskakuje na “RE:2SH”, to fakt, jak autor prezentuje się w bardziej house’owych rytmach. A zdaje się czuć nich jak ryba w wodzie. Potwierdzają to zarówno instrumentalne “What You Gonna Be” (numer z fletem w roli głównej) oraz wokalne “Give Some Love” (stworzone z Ragashem i Alexandrą Giby) i “Take Me Higher” (collab z Martinem Graffem).

kalendarz

Całość krążka zamyka tytułowy “RE:2SH”, który – choć jest bardziej trance’owy – w ciekawy sposób domyka cały materiał domyka house’ową część materiału. Linia melodyczna pozostawia po sobie dobre wrażenia i niełatwo o niej zapomnieć. Być może będzie grała w Waszych głowach przez dłuższą chwilę po odsłuchu. To chyba najlepsza robota Wojtka spośród okołotrance’owych kompozycji na albumie.

Solidnie, choć…

Podsumujmy: ludzkie gusta i guściki bywają różne, ale zatrzymujemy zdanie, że każdy znajdzie choć jeden numer dla siebie z tego wydawnictwa. Udane breaksowe bity, porywające house’owe rytmy, mniej lub bardziej udane eksperymenty trance’owe (z największym uznaniem dla tytułowej produkcji).

sunrise

Powiedzmy sobie jednak wprost – nie będzie to epokowe odkrycie ani rewolucja na polskiej scenie klubowej. W tym miejscu jednak należy sobie zadać pytanie, czy to był w ogóle zamysł Wojtka przy przygotowaniu tego materiału. Raczej ciężko podejrzewać go o tak dużej miary oderwanie od rzeczywistości, więc przyjmujemy założenie, że głównym celem było pokazanie swojego muzycznego “ja”. I to udało się w stu procentach. W skrócie – “RE:2SH” to mieszanka z ładem, składem, rozumem i godnością człowieka.

Ocena: 7/10

kalendarz

Total
0
Shares
☕ Postawisz nam kawusię?