Czasy, w jakich przyszło nam żyć, nie należą do najłatwiejszych – szczególnie dla fanów muzyki i festiwali. Na szczęście w ostatnich miesiącach nie brakowało atrakcji online, mających choć w części zaspokoić zrozumiały przecież głód. Jedną z nich – i z pewnością najbardziej spektakularną – jest Pepsi Silesia Beats. Seria trzech zrealizowanych na płycie Stadionu Śląskiego livestreamów domyka się już w najbliższą niedzielę. Każda z dotychczasowych edycji niosła ze sobą pewne modyfikacje formatu – i nie inaczej będzie z wielkim finałem. Organizatorzy mówią o “DJskim rekordzie” – a my postanowiliśmy podrążyć temat u samego źródła. Zapytaliśmy więc o ten aspekt (i nie tylko) Adama Mitrengę aka Adam De Great, autora i pomysłodawcę przedsięwzięcia.

Życzymy miłej lektury!


Patryk Wojtanowicz: Odnoszę wrażenie, że międzynarodowe marki w ostatnich latach raczej nie były skłonne do wchodzenia z dużymi pieniędzmi w EDM i wybierały inne gatunki, chociażby pop lub rap. Wobec tego – jak udało się przekonać Pepsi do współpracy przy tym projekcie? Od czego się to wszystko zaczęło?

Adam de Great: Wszystko dziś reguluje rynek, być może tak jest jak mówisz, ale też w ostatnich latach mamy ekspansję tylu różnych form rozrywki, muzyki i spędzania wolnego czasu, że ciężko uczciwie wypośrodkować te kwestie. Pepsi ze swoimi produktami i marką jest widoczna na wielu płaszczyznach, również u boku Tomorrowland – gdzie można wygrać wyjazd na festiwal 2021 (akcja organizowana z marką Lipton – należącą do PepsiCo.).

Wszystko zaczęło się od zaprezentowania mojego autorskiego projektu, który wspólnie ze Stadionem Śląskim planowaliśmy zrealizować w okresie wakacyjnym. Szczerze mówiąc na początku w to nie wierzyłem, ale pracowałem na 110% – wierząc, że się uda. Dziś rozmawiamy o projekcie który jest, ale od zaplecza wygląda to zupełnie inaczej, nie widać ilości godzin, nocy, ofert, propozycji, opisów i wizualizacji projektów, które zostają ostatecznie w mojej szufladzie. W przypadku Stadionu Śląskiego i Pepsi było inaczej, i moja praca nie poszła na marne.

W związku z COVID, odbyliśmy kilkanaście video konferencji, podczas której prezentowałem pomysły, etapy, możliwości… Zespół Pepsi który został przydzielony do rozmów, poczuł język którym mówię, zauważył potencjał i przede wszystkim zaufał moim pomysłom, które są podparte dwudziestoletnim doświadczeniem w branży. Myślę, że tym działaniem Pepsi chciało pokazać, że każdy rodzaj muzyki jest dla nich ważny, ale to już moja osobista ocena. Rozmowy sprowokowały mnie do dalszych działań i rozbudowy projektu.  Jak wyszło – możecie ocenić sami a finał już w niedzielę 30.08 od 21:00. 


Czego nauczyła Was realizacja tak dużego przedsięwzięcia?

Oj, wielu rzeczy. Przede wszystkim wielkość obiektu zweryfikowała wiele pomysłów. W każdej edycji mój zespół się powiększa. Produkcja tego projektu przypomina w 99% produkcję festiwalu z publicznością. Szczerze mówiąc, sam sobie postawiłem wysoko poprzeczkę, a później – mimo swojej wagi – przeskoczyłem ją dwa razy. Przetrenowaliśmy wiele scenariuszy i dopracowaliśmy współpracę pomiędzy wszystkimi, którzy realizują ten projekt. Bardzo dobrze współpracuje mi się ze Stadionem Śląskim, i to również bardzo mobilizuje do dalszej pracy i dbania o najmniejsze detale. 


Trzecia edycja ma być biciem “DJskiego rekordu” – przy czym chyba nie każdy wie, na czym ten rekord miałby polegać. Wobec tego jaki jest Wasz plan i z czym się w tej materii zmierzycie?

7 lat temu wymyśliłem sobie fazę, że zrobię imprezę na której wystąpi 10 DJów jednocześnie. Wydarzenie miało odbyć się na ośrodku wypoczynkowym ANPOL, gdzie robiłem imprezki typu Beach Party. Pomysł – jak wiele innych – został w głowie, aby wykorzystać w specjalnych okolicznościach i warunkach – więc jest. Okiełznać 10 artystów / 12 DJów, aby wspólnie zagrać jeden set to spore wyzwanie.

Rekord polega na tym, że nikt na świecie jeszcze nie zagrał w 12 osób z 10 konsolet DJskich, na tak olbrzymim stadionie, z jednej sceny, na żywo i to jeszcze w formacie livestream. Mamy 90 minut, podczas których każdy będzie grał, miksował i kto wie co jeszcze… Oczywiście zachowując porządek i formułę DJskich setów b2b.


Nieraz wspominacie, że PSB to “największy livestream w Europie”. Stąd pytanie – bo zapewne wiecie, jak się przedstawiają szczegółowe statystyki – czy udało się przebić swoisty “szklany sufit” i zainteresować tym produktem widzów z zagranicy? 

Jesteśmy bardzo zadowoleni z zasięgów, ponieważ dwie dotychczasowe edycje odtworzono łącznie ponad 500 000 razy. W naszym projekcie tak samo jest ważny live tu i teraz, jak i dalsze odtworzenia i wracanie do projektu. Powstało kilka produktów poza transmisją, kilka oficjalnych after movie, skróty, poszczególne sety DJskie czy program telewizyjny dla ESKA TV.

„Największy livestream w Europie” odnosi się do całości produkcji, do jakości – jaką gwarantuje telewizja, która realizuje to w formacie telewizyjnym i jakości 4K, obiekt, ilość zaangażowanych osób, ilość i wielkość polskich artystów, to wszystko składa się na określenie jakim się posługujemy.

Czy przebiliśmy szklany sufit? Chyba nie, bo nie było z nami Davida Guetty… Ale sporo osób z innych krajów nas oglądało, ogląda i pisze – kiedy impreza z publicznością? Również branżowo – otrzymujemy sporo wiadomości, gratulacji czy pytań, jak udało wyprodukować tego typu stream. Piszą managerowie topowych zagranicznych festiwali czy zaprzyjaźnionych agencji, to cieszy i motywuje. Projektem interesują się zagraniczne media – zwłaszcza finałem. Projekt dedykowany jest głównie dla polskich odbiorców, chociażby ze względu na studio live, wywiady i pozdrowienia prowadzone w języku polskim.


Co prawda Pepsi Silesia Beats to troszkę inna kategoria, ale wciąż mowa tu o wirtualnym evencie. Tych – z racji na wiadomą sytuację – nagromadziło się od marca sporo, i to w różnych formach. Wobec tego – z czym, według Ciebie, musi liczyć się ktoś, kto chciałby z sukcesem zorganizować taki wirtualny festiwal? 

To jest bardzo skomplikowana sytuacja, ciężko zdefiniować cokolwiek. Dziś z powodzeniem i dużą ilością wirtualnej publiczności mogą cieszyć się i duże produkcje, i te małe. Wirtualny festiwal – nie wiem na ile ludzie chcieliby uczestniczyć w nim a na ile są tym zmęczeni, zmęczeni całym lockdown’em, kłótniami i mądrościami w social mediach. Jedno jest pewne, czasy zmieniają się z miesiąca na miesiąc. Więc określanie co może być sukcesem – dla mnie jest wróżeniem z fusów.

Każdy odnosi się do liczb z Facebook’a, które są często niemiarodajne z wielu przyczyn. Czasami widzimy super artystów live grających dla 100 osób a czasami kogoś „no name” grającego dla 1000 osób. To też pokazuje różne inne zależności. Oczywiście jestem za tym, aby działo się jak najwięcej, ponieważ to pomaga przetrwać te trudne czasy wszystkimi – widzom, fanom, artystom, produkcji i mediom, ale ma to również swoje minusy – bo robi się przesycenie wszystkiego i wszędzie „live”.


Przenieśmy się w czasie do przyszłego poniedziałku – jest już po trzeciej edycji, no i… co dalej? W którą stronę pójdzie ten projekt?

Wyłączam telefon, komputer, internet… tak widzę następny poniedziałek.

Projekt już teraz idzie w dobrą stronę, ponieważ planujemy edycję z publicznością w 2021 lub 2022. Podjąłem rozmowy z artystami, którzy widzą mi się na tego typu evencie z publicznością, budujemy fajną i przełomową markę. Plany spore, ale to dopiero plany w bardzo wczesnej fazie. Obecnie pełna moc jest w produkcji finałowej edycji Pepsi Silesia Beats. W głowie mam jeszcze kilka pomysłów, no i szuflada też pełna. Nie lubię się nudzić.


Zapytałem o Pepsi Silesia Beats, więc zapytam też o branżę – jaki będzie, w Twojej opinii, pocovidowy krajobraz światowej sceny EDM? 

Moim zdaniem nic już nie będzie takie samo. Temat jest bardzo złożony a sytuacja zmienia się z miesiąca na miesiąc. Nikt nie wie jak to będzie, bo przecież gdybym opowiedział Ci rok temu, że jeździ policja i nawołuje do zostania w domu, przed szpitalami są pomarańczowe namioty, ludzie chodzą w maskach, przyłbicach i kombinezonach, globalnie zabraknie papieru toaletowego, wstrzyma się poruszanie, połączenia lotnicze, zamknie granice… to zapytałbyś mnie co brałem lub co to za film na Netflix. Więc ciężko już teraz określić kolejne lata, zachowania ludzi i świata. W Amsterdamie mówi się, że ta zima będzie najnudniejszą w historii. Pożyjemy, zobaczymy…


Finałowa edycja Pepsi Silesia Beats odbędzie się już w niedzielę (30 sierpnia) o 21:00. Zagrają:

  • Adam de Great
  • Blinders
  • C-BooL
  • DJ Kuba & Neitan
  • Foothills
  • I.GOT.U
  • KOFM
  • Mattheo Da Funk
  • Sikdope
  • Skytech

Transmisję będzie można obejrzeć na naszym Facebook’u, a także na stronie pepsisilesiabeats.com. Portal Shining Beats z dumą wspiera to wydarzenie.

foto: materiały prasowe organizatora