kontakt

Niektórzy mogą już nie pamiętać, że Alan Walker wybił się dzięki… muzyce będącej podkładem do filmów na YouTube. Zanim “Faded” podbiło radiowe stacje, jego wersja instrumentalna oraz inne kawałki w podobnej stylistyce osiągały wielką popularność na kanale NoCopyrightSounds. Label ten – jak sama jego nazwa wskazuje – zajmuje się wydawaniem muzyki na nieodpłatnej i nieodwołalnej licencji, dzięki czemu można używać jej w swoich filmach, nie obawiając się roszczenia do praw autorskich. “Fade” stało się wręcz kultowym numerze w środowisku letsplayerów i innych youtuberów, szybko zostając najpopularniejszym filmem na kanale.

Dziś jego powszechnie dostępne wydania w NCS to już historia – artysta zdecydował się zerwać współpracę z wytwórnią i jego stare kawałki nie są już dostępne w ich katalogu.

Obie strony zabrały głos

W rzeczywistości problemy z “Fade”, “Force” i “Spectre” miały miejsce już od jakiegoś czasu. W sieci już dawno pojawiały się informacje o roszczeniach ze strony Sony Music (wytwórni, z którą Alan ma podpisany kontrakt) w przypadku użycia w filmie muzyki wydanej w NCS. Do sprawy pierwotny wydawca tych utworów odniósł się dopiero teraz. W oświadczeniu czytamy, że pomimo wielu starań NCS utraciło prawa do kawałków Alana,

Droga Rodzino NCS,

6 lat temu, kiedy NCS było jeszcze w powijakach, mieliśmy przyjemność spotkać się i pracować z niezwykle utalentowanym artystą Alanem Walkerem. Jego utwory, które podpisało NCS („Fade”, „Spectre” i „Force”), wypadły niesamowicie dobrze. Niezmiernie cieszyło nas to, że mogliśmy odegrać naszą rolę w rozwoju Alana jako jednego z najbardziej utytułowanych producentów na świecie.

Niestety, prawa NCS do utworów Alana dobiegły końca i nie udało się ustalić warunków ich przedłużenia. Oznacza to, że usunęliśmy te utwory z katalogu NCS. To z pewnością nie jest to, czego chcieliśmy i bardzo staraliśmy się tego uniknąć. Mamy szczerą nadzieję, że wszystkie aranżacje, które wprowadziliśmy jako wytwórnia dostarczająca darmową muzykę twórcom, będą nadal szanowane w tych utworach w przyszłości.

Życzymy Alanowi wszystkiego najlepszego w jego przyszłości. Będziemy kontynuować naszą misję, dostarczając darmową muzykę twórcom i rozwijając kolejne pokolenie artystów NCS.

Alan Walker tego samego dnia zamieścił na Instagramie wpis odnoszący się do sytuacji. Informuje, że decyzja kierowana jest “przejęciem kontroli nad swoją muzyką”, jednocześnie dziękując wytwórni NCS za dotychczasowe wsparcie.

Drodzy Walkers i rodzino NCS,

Kiedy ponad 6 lat temu wypuściłem swój pierwszy utwór „Force” z NCS, nigdy nie marzyłem, że moja muzyka może doprowadzić mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj. Jestem zawsze wdzięczny za możliwość, wsparcie i pomoc, jaką dali mi Billy i NCS, tak jak zrobili to z tysiącami innych twórców i producentów, którzy próbują osiągnąć sukces.

Decyzja o nieprzedłużaniu umowy z NCS na mój katalog piosenek nie ma nic wspólnego z brakiem chęci współpracy z nimi jako z wytwórnią lub kanałem YouTube. To jest decyzja wyłącznie o przejęciu kontroli nad własną muzyką i twórczością.

Mogę zapewnić, że każdy, kto używa “Force”, “Fade”, “Spectre” w swoich kreacjach na YouTube, nie dostanie copystrike – ani dzisiaj, ani nigdy!

NCS odegrało ważną rolę w moim życiu i karierze – a niezwykła społeczność twórców dała mi przyjaciół na całe życie. Z całego serca dziękuję za radość i podekscytowanie, jakie przynieśliście mi i innym producentom. Życzę NCS wszystkiego najlepszego na przyszłość i nadal będę lojalnym subskrybentem i kibicem.

Teraz przyszedł czas na napisanie kolejnego rozdziału.

Opinie wśród fanów są różne. Choć spora część Walkers (czyli fanów Alana) popiera decyzję artysty, to pojawiają się zarzuty o chciwość i odcinanie się od korzeni, które miały walny wpływ na jego karierę. Z drugiej strony, chęć przejęcia praw do swojej muzyki jest jak najbardziej zrozumiała.

W oświadczeniu Alan Walker zapewnia także zaniepokojonych fanów, że nie dostaną roszczeń za użycie wspomnianych kawałków. Czy artysta będzie jednak w stanie wpłynąć na algorytm YouTube i swoją obecną wytwórnię? To pokaże czas.

Znów podpadł?

To nie pierwszy raz, kiedy postać Alana Walkera wzbudza kontrowersje wśród słuchaczy. Przykładowo, w 2017 głośnym echem odbił się jego instruktażowy film na temat utworu “Alone”, w popularnym cyklu Future Music Magazine. Zamiast Alana, mogliśmy w nim głównie usłyszeć… co-producenta o pseudonimie Mood Melodies, zaś Walker sprawiał wrażenie słabo zorientowanego. Nie tego spodziewały się osoby oglądające tę serię. Szczególnie, że to właśnie tam nastoletni jeszcze Martin Garrix zamknął usta hejterom wątpiącym w autentyczność młodej gwiazdy.

Jak pokazała historia, wpadka ta nie przeszkodziła Norwegowi w osiąganiu wielkich, jak najbardziej zasłużonych sukcesów.

kontakt