kontakt

Na premierę pełnowymiarowego materiału od AREA21 musieliśmy czekać bardzo długo. Pierwotna data premiery wskazywała na marzec tego roku. Publikacja jednak musiała zostać przełożona i po długich miesiącach wyczekiwania, nareszcie doczekaliśmy się oficjalnej premiery “Greatest Hits vol. 1”. Historia projektu sięga 2016 roku i ówczesnego Ultra Music Festival. Martijn zaprezentował wówczas fanom dwa kawałki spod szyldu AREA21 – “Spaceships” oraz “We Did It“. Niewielu się spodziewało, że Martin Garrix i Maejor wydadzą w ramach tego projektu cały album.

Coś nowego

Podstawową rzeczą, jaką musimy wiedzieć o albumie jest to, że nie jest to do końca czysty EDM. Nie usłyszymy tutaj mixu różnych gatunków muzyki elektronicznej. Słuchając “Greatest Hits vol. 1” trzeba mieć na uwadze, że jest to projekt klubowo-rapowy. Dostajemy 12 utworów, które okraszone są wszelką odmianą trapu czy prostych zapętlonych brzmień. To nie znaczy jednak, że nie ma różnorodności – album posiada wiele dobrych utworów, które mogą pomóc projektowi wspiąć się na wyżyny popularności.

Pierwsze wrażenie

Pierwszym utworem na liście jest “21“. Martijn grał go już kilkukrotnie podczas swoich jesiennych setów, więc fani powinni być już z nim zapoznani. Słuchając tej produkcji, mam nieodparte wrażenie, jakby drop był niedokończony i nijaki. Zapewne jednak wiele osób ostatecznie tego nie odczuje i efekt końcowy będzie dla nich satysfakcjonujący. Zdecydowanie na plus wypada fragment odliczania do dropu. Jeśli dojdzie do oficjalnego występu obu artystów, może być to bardzo efektowny moment koncertu.

Ukryty przekaz

Dalej napotykamy na utwory, które ukazały się jako single promujące album. La La La“, “Pogo“, “Lovin’ Every Minute” czy Mona Lisa” to dobre przykłady, jak połączyć nutkę spokojnego klimatu z czymś bardzo rytmicznym. Fanom, którzy dużą uwagę przykładają do tekstu, polecamy przyjrzeć się całemu albumowi oraz oficjalnym teledyskom. Głównie ze względu na to, iż tak naprawdę jest to jedna wielka łącząca się w całość historia. Jeszcze ciekawiej robi się, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że rzekome przygody przybyszów z kosmosu są pośrednio… opowieścią życia Martina Garrixa.

Fabuła albumu

Historia kryjącą się pod krążkiem jest dość interesująca. Dwójka kosmitów nazwanych M & M zdecydowała się na dobrą zabawę i podróż w przestrzeni kosmicznej. Impreza jednak nie kończy się dla nich dobrze. Rozbijają się na pustyni i od teraz muszą stawić czoła na naszej planecie. Postacie szybko adaptują się do zupełnie nowej sytuacji i bawią się równie dobrze na Ziemi. Przybysze kochają każdą minutę spędzoną w nowej rzeczywistości. Przede wszystkim satysfakcjonująca jest podróż do Francji, Las Vegas oraz Hollywood, gdzie mogą poczuć standardy luksusowego życia.

W całej fabule na szczególną uwagę zasługuje Time Machine”, który łączy wszystkie pozytywne momenty życia kosmitów i chęć powrotu do nich. To jednak jest niemożliwe, więc stłamszeni negatywną rzeczywistością bohaterowie muszą wrócić do domu. Sam utwór znaczy bardzo wiele dla jego twórców. Przywołuje on przede wszystkim niezwykłe wspomnienia od momentu stworzenia projektu w 2016 roku, aż do wydania oficjalnej płyty. Track ma również za cel uświadomić ludziom, jak piękne są wspomnienia, dzięki którym niekiedy mamy dodatkową motywację do działania. Całość opisu fabuły znajdziecie pod tym linkiem.

Mamy nadzieję, że “Time Machine” przeniesie ludzi do wspomnień, prostych chwil, które czynią życie pięknym. Chcieliśmy to uchwycić w naszej piosence. Wydaje mi się ona bardzo klasyczna i myślę, że “Time Machine” będzie piosenką, która będzie krążyć na zawsze.

Maejor

Czas na rapowe brzmienia

Album zawiera dwa utwory stricte rapowe. Są nimi “No Angel” oraz “Human”. Oba zachowane są w niezłym klimacie i są bardzo chwytliwe. Dla fanów odmiennej muzyki niż elektroniczna może być to coś, przy czym pozostaną nieco dłużej. Niecodzienny jest wszak widok artysty wychowanym na muzyce elektronicznej, skręcający w stronę rapu. Miło widzieć, że kolejni twórcy próbują swoich sił w czymś zupełnie dla nich nowym.

Poważne problemy dzisiejszego świata

Social media, uzależnienia od Internetu czy rasizm to poważne problemy otaczającej nas rzeczywistości. Takie tematy AREA21 postanowili poruszyć w swoich kolejnych kawałkach. Mowa tu o wcześniej wspomnianym Human” oraz “Followers”. W pierwszym z nich autorzy chcieli zaznaczyć problem w dość interesującym stylu. W tekście padają głównie analogie odwołujące się do odrzucenia istoty ze względu na różnice w pochodzeniu. Followers” nastawione jest na inny równie ważny problem, czyli uzależnienia od social-mediów. Ciężko wyobrazić sobie świat bez obecnej technologii. Zachować jednak należałoby przynajmniej minimalny dystans pomiędzy światem wirtualnym a rzeczywistym.

Bardzo odważny i mądry ruch muzyczny obu twórców – to należy chwalić.

W dzisiejszych czasach wszyscy są bardzo skupieni na ilości polubień i obserwujących. Zadają sobie pytania, jakie zdjęcia wyszły idealnie, jak działają algorytmy i kiedy najlepiej publikować posty, podczas gdy media społecznościowe początkowo zostały stworzone, aby dzielić się prawdziwymi, szczerymi, zabawnymi chwilami. Chcieliśmy, aby ludzie pomyśleli o tym, co jest naprawdę ważne.

Martin Garrix

“Followers” jest tym, co byś zrobił, gdybyś obudził się i ktoś usunął wszystkich Twoich obserwujących z mediów. Wiele ludzi prawdopodobnie wpadłoby w panikę, w tym ja.

Maejor

Czy to na pewno AREA21?

Były to moje pierwsze słowa, o których pomyślałem, wsłuchując się w ostatni track albumu. Jeśli ktoś powiedziałby mi, że to ILLENIUM wraz z Porterem Robinsonem stoją za stworzeniem “Going Home”, uwierzyłbym w 100%. Początek łudząco przypomina mi Sad Machine od Portera, drop zaś charakteryzuje ILLENIUM oraz jego największe produkcje. Przeplatający się dziecięcy chór dobrze współgra z resztą utworu i nadaje dobrego brzmienia.

Warto wspomnieć, iż w album zaangażowany był również Todd Helder. Holender brał udział w produkcji Own the Night”. Fani Todda bez problemu rozpoznają jego charakterystyczne dźwięki w utworze, które zresztą dodają czegoś wyjątkowego do całości. Panowie postawili tu na nieco agresywniejsze dźwięki w stosunku do reszty piosenek, dzięki czemu klimat wieczornej podróży jest nie do opisania.

Podsumowanie

Martin Garrix z Maejorem pokazali, jak wielki potencjał drzemie w ich projekcie. Nie dość, że sprostali oczekiwaniom fanów, to dodatkowo dostarczyli nam coś ekstra. Cały album jest dość zróżnicowany. Mamy w nim parę produkcji typowo klubowych, rapowych oraz radiowych. Rzeczą, jaką warto odnotować, jest długość utworów. W przeważającej większości nie przekraczają one trzech minut, dzięki czemu nie stają się tak monotonne i przedłużone. Duży plus należy się całemu zespołowi uczestniczącemu w tworzeniu projektu. Czy to za treść merytoryczną w tekstach, czy jakość utworów.

Martin po raz kolejny udowodnił, że jest na szczycie muzyki elektronicznej.

Nasza ocena: 9/10

kontakt