Na przestrzeni lat rzadko zdarzały się sytuacje, w których producenci elektronicznej muzyki tanecznej brali się za remixy utworów, które już przed początkiem nowego milienium nosiły miano klasyków, zwłaszcza jeśli mówimy tutaj o utworach rockowych.

Nie zmienia to jednak faktu, że takie zdarzenia miały miejsce – przykładowo Kaaze, szwedzki specjalista od progresywnych brzmień swego czasu popełnił ciekawą interpretację “Enter Sandman” kultowego zespołu Metallica.

Swoich sił w odświeżaniu znanych rockowych klasyków próbowali również Adrian i Hubert z Bounce Inc., którzy w 2016 roku razem z twoloud stworzyli “Ain’t Talkin Bout Love” – remix utworu pewnego sławnego zespołu, o którym będzie tu jeszcze mowa.

Armin Van Buuren – jeden z prekursorów muzyki trance, a także headliner tegorocznej edycji Sunrise Festival, podjął się stworzenia remixu dla Van Halen – konkretnie chodzi tu o ich najbardziej rozpoznawalny numer pod tytułem “Jump”.

Interpretacja ta została pierwszy raz zaprezentowana podczas występu Holendra na tegorocznej edycji Ultra Music Festival. Warto dodać, że podczas premiery obok Armina był obecny wokalista grupy Van Halen – David Lee Roth. Jeśli chodzi o samego piosenkarza – sam przyznaje, że nie wstydził się swojej fascynacji muzyką taneczną na przestrzeni lat i było to wiadome nie od dziś. Sam legendarny Eddie Van Helen, założyciel wyżej wspomnianej grupy, skomentował:

To było ciężkie, ponieważ było nas czterech w zespole. Trójka z nas lubiła rock and roll, a Roth – muzykę taneczną”.

Eddie Van Helen

Nic jednak nie stanęło na przeszkodzie, aby jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób w EDMie dała nowe życie klasyku rocka jakim jest “Jump“. Panowie z Van Halen zgodzili się na wydanie interpretacji Armina jako oficjalny remix – stąd możemy przesłuchać go na serwisach streamingowych oraz kupić w formie cyfrowej.

Warto wspomnieć, że Armin Van Buuren nie jest jedynym producentem EDM, który podjął się próby remixowania utworu “Jump”. Dwa lata temu, po bardzo długim czasie oczekiwania, Audien oddał za darmo utrzymaną w typowych dla Amerykanina klimatach Progressive House wersję tego numeru. Jeżeli jej nie znaliście, naprawdę warto nadrobić zaległości.