Tune Of The Year

Dziś obchodzimy ważny dzień dla praktycznie wszystkich Polaków. Dzień Wszystkich Świętych to czas, kiedy odwiedzamy groby naszych świętej pamięci bliskich, zapalamy znicze i wspominamy spędzony wspólnie z nimi czas. Światem EDM – jak każdym innym – rządzą ludzkie reguły, dlatego też musieliśmy w ostatnim roku pożegnać kolejnych kilka postaci. W ubiegłych latach opuściły nas takie osobistości, jak Avicii, Robert Miles, MBrother czy Keith Flint z legendarnego zespołu The Prodigy. Ten rok również nie okazał się łaskawy dla kilku artystycznych dusz, z którymi musieliśmy się niestety rozstać.


Erick Morillo [1971 – 2020]

Legenda muzyki house została znaleziona martwa w swojej posiadłości w Miami 1 września. Miał 49 lat. Wokół jego osoby w ostatnich miesiącach krążyło sporo kontrowersji, głównie związanych z oskarżeniami o molestowanie seksualne. Przyczyny śmierci nie są jeszcze do końca znane, lecz wstępna sekcja zwłok mówi, że artysta zmarł z powodu przedawkowania ketaminy. Jeszcze wcześniej przed śmiercią artysta miał zażywać kokainę i MDMA – wszak te substancje zostały wykryte w jego organiźmie. Śmierć Ericka z perspektywy polskiego fana jest tym bardziej przykra, że Amerykanin miał wystąpić w naszym kraju na przyszłorocznej edycji Sunrise Festival.

Florian Schneider [1947 – 2020]

Jeden z pionierów muzyki elektronicznej oraz założyciel legendarnej grupy Kraftwerk zmarł 21 kwietnia w wieku 73 lat. Przyczyną śmierci był nowotwór. Grupa Kraftwerk była natchnieniem dla takich twórców jak Depeche Mode, Aphex Twin czy Daft Punk. Opuściła nas więc osoba, która na miano legendy muzyki elektronicznej zasługuje bezapelacyjnie.

Cookie Monsta [1989 – 2020]

Brytyjczyk, który przyciągnął do siebie fanów dubstepu z całego świata i miał spory wkład w rozwój tego gatunku, zmarł 2 października w wieku zaledwie 31 lat. Przyczyna śmierci do dziś nie jest znana. Wiemy za to, że producent postanowił w ubiegłym roku zrobić sobie przerwę od koncertowania. Wszystkiemu winne były problemy mentalne.

Mike Huckaby [1966 – 2020]

W wyniku komplikacji po zachorowaniu na COVID-19 odszedł od nas pięćdziesięcioczteroletni Mike Huckaby. Jeszcze przed śmiercią artysta doznał również udaru. Mike był jedną z ważniejszych postaci klubowej odsłony amerykańskiego Detroit, jednej z kolebek techno. Jako DJ rozwinął swój styl zakorzeniony w deep house, ale nie odżegnywał się też od klimatów techno i garage. Zmarł 24 kwietnia w szpitalu, w otoczeniu rodziny i bliskich.

Andrew Weatherall [1963 – 2020]

17 lutego we wczesnych godzinach porannych zmarł Andrew Weatherall. Przyczyną śmierci pięćdziesięciosześciolatka była zatorowość płuc. Niestety zakrzep dotarł do serca, ale jego śmierć była szybka i spokojna. Był jednym z najważniejszych artystów nurtu acid house. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów muzyka był ,,Feathers”, który mogliście już być może kiedyś usłyszeć, oglądając telewizyjne reklamy.

José Padilla [1955 – 2020]

18 października po przegranej walce z rakiem okrężnicy na tamten świat odeszła legenda Ibizy – José Padilla. Sześdziesięcioczterolatek był przedstawicielem gatunku ambient, a także cieszył się renomą jednego z czołowych DJów na Ibizie. Artysta był szczególnie kojarzonych z setów, jakie grał podczas zachodów słońca jeszcze w latach 90 w barze Cafe del Mar.

Tim ‘Chucks’ Cole [1985 – 2020]

Tego samego dnia co José odszedł od nas Tim Cole aka DJ Chucks, kojarzony z brytyjskiego electro swingowego duetu The Correspondents. Miał 35 lat. Przyczyn śmierci nie ujawniono. W ciągu trzynastoletniej kariery duet wydał dwa albumy i kilka EPek, co przekuło się w występy między innymi na Glastonbury.

Quinn Coleman [1989 – 2020]

Quinn Coleman był kierownikiem działu A&R Capitol Records – wytwórni, w której swoją muzykę wydawały światowe tuzy muzyki rozrywkowej. Spośród nich można swobodnie wymienić takie nazwiska, jak Katy Perry, The Beatles, Sam Smith, Niall Horan czy 5 Seconds of Summer. Quinn w przeszłości pracował również w Warner Music – kolejnej z największych wytwórni muzycznych na świecie (która obecnie ma w swoim portfolio chociażby Spinnin’ Records). Zmarł niespodziewanie 16 sierpnia w wieku 31 lat. Przyczyna śmierci nie została ujawniona. Artysta cieszył się również udaną karierą DJa pod pseudonimem DJ Spicoli.


Czas leci nieubłaganie. Może w tym wyjątkowym dniu warto zatrzymać się, przemyśleć i uświadomić sobie, że nigdy nic nie wiadomo i dosłownie każdego dnia z tego świata może odejść ktoś Wam bliski. Doceniajcie każdą chwilę spędzoną z ważnymi dla Was osobami i szanujcie siebie nawzajem.

Tune Of The Year