kontakt

Zajmujemy się na tym portalu muzyką, więc mamy ją na swoich uszach niemalże zawsze wtedy, kiedy tylko możemy. Staramy się wobec tego dbać o to, w jaki sposób jej słuchamy, dobierając odpowiedni sprzęt. Powiedzmy sobie jednak wprost – zazwyczaj jest to sprzęt o wartości kilkuset złotych. Mimo to już wtedy jakość dźwięku jest przynajmniej zadowalająca. To, jeśli mowa o sprzęcie przewodowym – bo słuchawki na Bluetooth to już inna para kaloszy. Przez lata uchodziły one za droższe i nieco gorsze alternatywy dla zwykłych sluchawek. Czasy się jednak zmieniły, dzięki czemu coraz częściej młodzi ludzie nie potrzebują kabla, aby słuchać swojej ulubionej muzyki.

Mówiliśmy wcześniej o cenie nie bez kozery, bowiem w nasze redakcyjne łapy trafiły jakiś czas temu temu słuchawki znacznie odbiegające cenowo od tego, co wybieramy na co dzień. Bose Noise Cancelling Headphones 700 to nie są słuchawki najnowsze w ofercie producenta, ale czy to cokolwiek im ujmuje? I przede wszystkim – czy są one warte swojej wysokiej ceny? Przekonajmy się!

Na pierwszy rzut oka…

Jak już wyżej wspomnieliśmy, nie są to najnowsze słuchawki – na rynku pojawiły się one w roku 2019. Czas pandemii zatrzymał jednak nieco ruchy odnośnie rozwoju niektórych technologii, dzięki czemu wydany wtedy sprzęt jest jeszcze aktualny. Kolejna sprawa to fakt, iż zazwyczaj słuchawki trzymają poziom przez długi czas i ciężko w tym temacie o większe rewolucje. A nawet jeśli one wystąpiły w ostatnim czasie, to ich efekt znajduje się w tych słuchawkach. Kilka lat temu na szerszą skalę pojawił się aktywny noise cancelling – i ten feature tu jest. Nie mniej istotne jest też to, że są to słuchawki bezprzewodowe, co jest kolejnym trendem z ostatnich lat. Nie powinno to jednak dziwić, wszak coraz więcej producentów telefonów rezygnuje z wejść słuchawkowych typu Jack, więc rozwiązania bazujące na technologii Bluetooth naturalnie zyskały popularność.

Wróćmy jednak do meritum. Pierwsze, co poczuliśmy po wzięciu do ręki omawianego sprzętu, to lekkość. Trzeba przyznać, że ten model jest naprawdę lekki i zgrabny. Przy założeniu słuchawek na uszy, uczucie to nie zmienia się i sprzęt można naprawdę wygodnie sobie ułożyć. Jakość materiałów słuchawek jest na dobrym poziomie, materiały użyte do ich zbudowania sprawiają wrazenie wyższej półki. Na duży plus zaliczamy użycie matowej farby. Na górze headsetu jest bardzo miękka gąbka, dzięki której można ze sprzętu korzystać dłużej bez przerwy. Dłuższym seansom służyły także naprawdę dobrze zrobione nauszniki, które nie męczyły uszu.

W zestawie dostajemy również skórzany futerał. Idealnie pasuje on do słuchawek, dzięki czemu możecie bardzo łatwo je złożyć i zabrać w podróż. Mieści się w nim również kabelek do ładowania (potrzebujecie własnej kostki) oraz odpowiedni kabelek jack, jeżeli ktoś z Was jeszcze chce słuchać przewodowo.

Komfort użytkowania idzie w parze z aspektami wizualnymi. Jak już wspomnieliśmy nieco wyżej, sprzęt wykonany jest odpowiednio jak na dość wysoką półkę cenową, a i użycie matowej farby zaliczamy na plus. Same słuchawki są dość smukłe (choć przesadzimy, jeśli powiemy, że są kompaktowe) i przyjemne dla oka.

Bateria i jakość dźwięku

Przechodzimy do najważniejszych rzeczy w słuchawkach tego typu. Jak przystało na sprzęt z wysokiej półki, bateria trzyma bardzo długo. Spokojnie wyciągniecie 15-18 godzin, czyli tylko nieco mniej w stosunku do tego, ile deklaruje producent. Co prawda ze słuchawek nie można korzystać podczas ładowania, ale z drugiej strony – dyskomfort ten nie potrwa długo, z racji naprawdę szybkiego ładowania sprzętu. Podczas testów zdarzyła się przykładowo taka sytuacja – baterie w słuchawkach zostały wyczerpane, a do wyjścia z mieszkania w kolejne miejsce zostało niewiele czasu. Wystarczyło zaledwie paręnaście minut, aby akumulator wypełnił się na tyle, aby można było na spokojnie wyjść z muzyką na uszach.

A jak wygląda kwestia jakości dźwięku? Jeśli chociaż trochę orientujecie się w tematyce firm odpowiadających za sprzęt audio, z pewnością dobrze wiecie, że Bose to wysoka półka. W tym wypadku nie jest inaczej. Dźwięk wydobywający się ze słuchawek daje radę zarówno w muzyce elektronicznej, jak i innych gatunkach. Nie brakowało jednak podczas testów opinii, jakoby niskie rejestry zdecydowanie dominowały, co – jak wiadomo – nie każdemu musi odpowiadać. Na szczęście można temu zaradzić na dwa sposoby – wbudowany w system smartfona equalizer lub specjalna aplikacja producenta słuchawek, która pozwala na dodatkowe dopasowanie ustawień dźwięku. Trzeba jednak tutaj zaznaczyć ważną rzecz – rekomendowana apka Bose Music zawiera dość wąski zakres ingerencji w brzmienie.

Idealne słuchawki dla introwertyków

Ta funkcja wymaga oddzielnego wyróżnienia. Aktywna redukcja szumu (ANC) w tych słuchawkach jest na mistrzowskim poziomie… choć to zależy od sytuacji. W warunkach statycznych ten feature sprawia się wyśmienicie. Już samo założenie sprzętu na głowę tłumi nieco dźwięki z zewnątrz. Prawdziwa jazda zaczyna się jednak wtedy, kiedy wciśnięcie przycisk u dołu lewej słuchawki. Wtedy robi się już naprawdę głucha cisza. Samo wrażenie dla osoby niezaznajomionej z tą technologią może być wręcz szokujące.

Są dwa sposoby odcinania dźwięków z zewnątrz. Można to zrobić za pomocą przycisku na lewej słuchawce oraz w aplikacji Bose Music (tam można dopasować sobie wygłuszanie jeszcze dokładniej). Zazwyczaj jednak używaliśmy opcji 10, czyli tej gwarantującej największe odcięcie od zewnętrznych bodźców. To zdało egzamin nawet w miejscach, gdzie jest dość głośno – podczas jazdy metrem, pociągiem czy tramwajem bardzo ciężko było o coś, co zakłóciłoby odbiór muzyki. Że o odcinaniu dźwięków płaczących purchlaków nie wspomnimy…

Technologia ANC sprawdziła się również w – umówmy się – naprawdę nieszablonowych warunkach. Jeden z członków naszej redakcji chciał bowiem podczas FEST Festivalu napisać na stronę artykuł. Akurat na położonej nieopodal scenie trwał koncert, więc w press roomie było głośno. Aby temu zaradzić, nasz redaktor założył słuchawki na uszy i po prostu je odpalił – tak, aby noise cancelling działał. I, żeby nie było, koncertu wciąż mógł słuchać, nawet przy największym wygłuszeniu. Niemniej nie było już aż tak głośno, i dzięki temu możliwe było zebranie myśli przy pisaniu tekstu. Jeżeli więc lubicie się odcinać od świata i zostawać z muzyką (albo po prostu z samym sobą) sam na sam, tutaj będzie jak w domu.

Ale właśnie – wcześniej napisaliśmy, że ocena zależy od sytuacji. I w tym miejscu przychodzi nam raczej odradzić korzystania z noise cancellingu, będąc w ruchu. Czy to jadąc na rowerze, czy to na hulajnodze elektrycznej, czy to nawet uprawiając trucht – wibracje spowodowane większymi nierównościami nawierzchni łatwo przenoszą się na słuchawki, przez co komfort słuchania muzyki może być zaburzony. Dlatego też noise cancelling polecamy raczej w bardziej statycznych pozycjach.

Inna sprawa to fakt, iż dobrze jest jednak coś słyszeć, poruszając się po ulicach. Narząd słuchu jest bowiem istotny w bezpiecznym poruszaniu się!

Dotknij se!

W słuchawkach dostępne są też funkcje dotykowe. Dotykając raz prawej słuchawki, sprawdzicie poziom naładowania baterii (możecie też go zrobić w aplikacji). Można też przewijać utwory oraz podgłaśniać, czy ściszać. Wszystko to działa intuicyjnie i bardzo łatwo się tego nauczyć.

Z drugiej strony – jeśli planujecie nosić słuchawki na szyi (co, przy braku możliwości ich złożenia, dla części osób zdaje się być logiczne), to funkcje dotykowe mogą Was bardziej drażnić niż ułatwiać sprawę. Nieraz zdarzyło nam się nieopatrznie włączyć odtwarzanie w najmniej odpowiednim momencie. Rada ta jest ważna szczególnie dla osób, posiadających sporo tzw. muzycznych guilty pleasures.

W temacie opóźnienia przy oglądaniu materiałów video – jest tak, jak na wysoką półkę przystało, czyli naprawdę dobrze. Obraz i dźwięk się nie rozjeżdżają znacząco, dzięki czemu oglądanie filmów w słuchawkach jest całkiem komfortowe.

No to warto?

Konkludując, przetestowany sprzęt jest bardzo dobry do codziennego użytku. Szybko ładująca się bateria pozwala nam cieszyć się muzyką przez długie godziny, zaś jakość dźwięku pozwala nam usłyszeć wiele szczegółów w utworach, czy filmach. Naprawdę, są to jedne z najlepszych słuchawek (jeśli nie najlepsze), jakie sprawdzaliśmy dotychczas – a przez lata fascynacji muzyką mieliśmy do czynienia z wieloma modelami słuchawek przewodowych, które przez bardzo długi czas uchodziły za te o lepszej jakości dźwięku, niż te bezprzewodowe. Noise cancelling to oddzielna bajka – wyższy level zamknięcia się na świat i zatopienia w muzyce, naprawdę coś, co trzeba samodzielnie sprawdzić. Futerał jest dość mały i praktyczny, dzięki czemu możemy swobodnie podróżować ze słuchawkami w plecaku.

A co z ceną? Jak to się mówi – za jakość trzeba płacić i właśnie tak jest w tym wypadku. W oficjalnym sklepie Bose możecie dorwać te słuchawki za 1799 zł. Jak poszukacie trochę głębiej to znajdziecie oferty za 1000 – 1300 zł. Czy to za drogo? Niby tak, ale nie do końca – zawsze mogłoby być taniej, ale patrząc na to, z jakiej klasy sprzętem mamy do czynienia, można swobodnie dojść do wniosku, że warto wydać nieco więcej. Szczególnie, jeśli słucha się dużo muzyki.


recenzję przygotowali Maciek Kotyński i Patryk Wojtanowicz

kontakt