ghostproductions.pl

O panującej sytuacji na świecie powiedziano już wiele słów, zarówno mądrych jak i głupich. Branża eventowa cierpi już od wielu miesięcy, i to w praktycznie każdym kraju. Wobec tego bardzo dobrze jest przeczytać, że część artystów startuje od przyszłego roku z tournee po Azji. Wydaje się, że powoli wracamy do normalności, ale w Wielkiej Brytanii problemy mogą się dopiero zacząć.

Niedawno informowaliśmy, że Anglia otwiera się na artystów, którzy nie będą musieli przechodzić obowiązkowej kwarantanny. Szczegóły przeczytacie tutaj. Jednak coraz więcej osób z branży zaczyna zwracać uwagę na kolejny problem, który niedługo będzie miał miejsce – mianowicie Brexit.

Gwóźdź do trumny?

1 lutego 2021 roku Wielka Brytania oficjalnie opuści Unię Europejską. Tego dnia wchodzi w życie okres przejściowy, który będzie trwać do końca przyszłego roku. W tym czasie będą przeprowadzane rozmowy dotyczące relacji obu podmiotów po tym okresie. Co to może oznaczać dla artystów?

Po pierwsze ciężka i długa biurokracja, która może skutecznie przeszkodzić i zniechęcić muzyków do koncertowania. Po drugie – koszty tras koncertowych mogą drastycznie podrożeć, biorąc pod uwagę nową sytuację polityczną. Możliwe, że artyści będą mieli łatwej, ale trzeba liczyć się też z utrudnionym wjazdem oraz wyjazdem na Wyspy. Pojawiły się informacje o wykluczeniu muzyków z listy pracowników z zezwoleniem do pracy bez wizy poza granicami Wielkiej Brytanii. Generuje to kolejne problemy biurokratyczne oraz koszty jakie musi ponieść dany didżej. Oczywiście przykładowo dla Calvina Harrisa nie będzie to żaden problem, ale dla młodych i początkujących producentów sytuacja nie będzie taka kolorowa. Co ważne – dotyczy to także artystów spoza granic Wielkiej Brytanii, którzy chcieliby zagrać dla angielskich fanów.

Prezes UK Music, Jamie Njoku-Goodwin, widzi w tej całej sprawie poważne zagrożenie, które może doprowadzić do upadku całej branży.

Istnieje realne ryzyko, że brytyjscy muzycy nie będą w stanie ponieść kosztów dodatkowej biurokracji i opóźnień, które zagroziłyby niektórym trasom koncertowym. Jeśli muzycy i twórcy z zagranicy napotkają bariery i koszty dotarcia do Wielkiej Brytanii, tutejsza publiczność może przegapić niektóre z ich ulubionych występów.

Jamie Njoku-Goodwin

Póki co jeszcze chyba mało kto zdaje sobie z tego, że problem może być naprawdę poważny i utrudnić życie całej branży eventowej. Miejmy nadzieję, że Wielka Brytania z Unią Europejską wezmą to pod uwagę i wprowadzą jakieś ułatwienia dla sektora kultury.

ghostproductions.pl