Julian Dzeko to kanadyjski DJ i producent, który swój staż na scenie muzyki tanecznej budował od 2007 roku wspólnie z Luisem Torresem, tworząc duet Dzeko & Torres. Panowie osiągnęli sporo sukcesów – ich remiksy i oryginalne produkcje stawały się hitami, a największym okazała się stworzona wraz z Tiesto oraz wokalistką Delaney Jane nowa wersja klasyka “L’Amour Toujours”.

W 2016 roku dwójka Kanadyjczyków zakończyła współpracę – Torres postanowił zejść z afiszów, by zająć się pracą stricte w studiu jako inżynier dźwięku. Wtedy Dzeko postanowił rozpocząć solową karierę.

Niedawno Dzeko odpowiedział portalowi EDM.com na kilka pytań. Czytając wywiad dowiecie się co u niego słychać, jakie ma plany na najbliższe lato, w jaką stronę będą szły jego kolejne produkcje oraz jak wspomina występ na głównej scenie Ultra Music Festival w Miami. Zapraszamy do lektury!

Zacznijmy od rozwoju Twojej solowej kariery. Wiele sukcesów zawdzięczasz bardzo udanym remiksom. W jaki sposób wybierasz to, nad czym chcesz pracować?

Kiedy zaczynałem coś nowego produkując już samemu, remiksy były kluczem do osiągnięcia sukcesu. To była kwestia dotarcia do przyjaciół. Pamiętam jak słuchałem “Congratulations” (od Post Malone) zanim naprawdę wystrzeliło i stało się hitem. Słuchałem tego z 200 razy zanim dowiedziałem się, że będę miał możliwość zrobienia remiksu. Moja wersja nawet oficjalnie nie wyszła, ale dobrze się przyjęła w radiu oraz klubach. Grali to między innymi Tiesto, Martin Garrix i Zedd. To super sprawa mieć przyjaciół w przemyśle muzycznym, którzy Cię wspierają.

Jak opisałbyś swoje obecne brzmienie? Jak pozostać aktualnym?

Piszę utwory tylko do moich setów oraz do klubów, próbując jednocześnie pracować nad trackami z popularnymi wokalistami. Jeśli chodzi o konkretne dźwięki – tworzę bardziej dance, progressive i odłamy electro. Ciągle mam pomysły i wdrażam je w życie. Muzyka taneczna się zmieniła. Musisz dostosować się do nowego pokolenia ludzi, którzy jej słuchają. Sposobem na zachowanie aktualności jest dostosowanie setów do tego, czego słuchają teraz ludzie, a także współpraca z nowymi artystami.

Czy masz w planach jakieś collaby, które chcesz wydać?

Mam jeden ze Stevem Aokim i Ummetem Ozcanem, który jest bardziej progresywny niż większość innych moich utworów. To kawałek bardziej klubowy, na festiwale. Będzie działać prawie wszędzie, gdzie ludzie słuchają muzyki tanecznej, ponieważ ma chwytliwą melodię. Spisuje się bardzo dobrze w naszych setach. Nie byłem pewny, jak to zadziała za pierwszym razem, kiedy grałem gona żywo, ale było naprawdę dobrze.

Porozmawiajmy teraz o Twoim wielkim hicie “Jackie Chan”, który stworzyłeś wspólnie z Tiesto, Preme oraz Post Malone. Kawałek ten został właśnie nominowany na najlepszy utwór roku w kategorii Dance/Electronic według Billboard Music Awards. Jakie to uczucie?

Szczerze mówiąc byłem zszokowany. Po prostu nie miałem pojęcia, że ​​otrzymaliśmy nominację. Galę rozdania tych nagród oglądałem każdego roku. Pamiętam, że byłem na niej 2 lata temu, kiedy Drake zdobył 18 nagród. Teraz sobie myślę: „O mój Boże, to ten sam konkurs, który oglądałem dorastając”. To naprawdę wielka sprawa. Nie uderzyło mnie to, dopóki nie przeczytałem wszystkich innych nominacji. Cholera jasna, to jest serio coś ogromnego.

Czego nauczył Cię sukces piosenki?

Że po prostu musisz próbować, bo nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Nauczyłem się szlifować i próbować różnych rzeczy.

Niedawno wystąpiłeś także na głównej scenie Ultra Music Festival. Opowiedz o tym doświadczeniu.

To było szalone. Po raz pierwszy pojechałem tam w 2012 roku, kiedy Avicii wprowadził na scenę Madonnę. Byłem tam jako fan – bilety kupiłem od konika, ponieważ UMF został wyprzedany. Kiedy już byłem z przyjaciółmi na miejscu, byłem oszołomiony. Pamiętam, jak myślałem: „Wow, mam nadzieję, że pewnego dnia tu zagram”. Od tamtej pory uczestniczę w Ultra każdego roku. Możliwość grania na głównej scenie była po prostu czymś, o czym marzyłem, odkąd zacząłem oglądać transmisję z festiwalu na żywo. Było wiele kanadyjskich flag, co było naprawdę miłe. To fajna rzecz. Na Ultra bawią się osoby, które są z Chin, Korei, Indii, Ameryki Południowej. Skądkolwiek. To jedyne miejsce, w którym wszyscy się spotykają i są tam z powodu miłości do muzyki elektronicznej.

Jak to jest być w stanie osiągnąć wszystkie te kamienie milowe jako artysta solowy?

Po prostu włożyłem w to ogrom pracy i bardzo mocno naciskałem na wszystko. Na początku musiałem robić wiele rzeczy sam. Kiedy produkujesz solo, jest inaczej niż kiedy masz partnera. Musiałem starać się 100 razy mocniej, ale czuję, że moja solowa kariera ruszyła do przodu.

Jakie są Twoje dalsze plany?

Mam utwór, o którym wspominałem wcześniej. Niedługo zostanie wydany, a potem wracam do Ameryki Południowej na tournee. Zagram też kilka koncertów w Kanadzie, czy też w Stanach Zjednoczonych. Później wracam do Europy po raz pierwszy od trzech lat, by zagrać wiele koncertów. Po prostu skupię się na wydawaniu dużej ilości nowej muzyki tego lata. Zacznę wydawać utwory i EP, nad którymi teraz pracuję.

Cały wywiad możecie przeczytać tutaj.