W jaki sposób elektronika na dobre weszła do rapu? [CZĘŚĆ 1]

Rapowanie na elektronicznych i klubowych beatach jest dziś normą w polskim rapie. Jednak ktoś kiedyś musiał przetrzeć szlaki…

pdc

Gdyby taki artykuł ujrzał światło dzienne jeszcze grubo ponad dekadę temu, spotkałby się on raczej z negatywnymi opiniami lub co gorsza jej brakiem. Obecnie polski rap jest w zupełnie innym miejscu niż kiedyś, a łączenie go z innymi gatunkami jest już na porządku dziennym. Jednym z przykładów jest posługiwanie się słowem na elektronicznych beatach. O tym, jak EDM zaprzyjaźnił się z rapem, przeczytacie w tym artykule.

Chęć zmian i… Firma, dosłownie.

Gdzieś po 2005 roku popularność rapu zaczęła znacząco maleć. Balonik z napisem boombap został na tamten moment wyczerpany – to oczywiście jeden z powodów ale na pewno miał znaczący wpływ na zmęczenie materiału. Wiadomo – był Tede, który wplatał w swoje numery syntezatory (przykład: “Wielkie Joł”) lecz na tamte czasy spotykało się to z bardzo skrajnymi opiniami. Raperzy oraz ich producenci zaczęli szukać nowych rozwiązań. Jedną z takich osób był Bosski Roman – członek ulicznego składu Firma.

Krakowski raper wspólnie z producentem Piero zaczęli eksperymentować z taneczną muzyką elektroniczną już w 2007 roku czerpiąc z takich gatunków jak hip house, grime, dancehall czy drum n bass. Na dzień dzisiejszy pierwszy “Krak” może wydawać się przaśny i brzmiący bardzo amatorsko jak na dzisiejsze standardy, lecz warto mieć z tyłu głowy, że był to pierwszy tego typu krążek w Polsce.

Kolejne części sagi brzmiały o niebo lepiej a dużym rozgłosem odbił się równie niezrozumiane “Jestem Tam” z Robertem M. Tak, to te czasy sprzed “Dance Hall Track”, eskowych hitów i wodą za 1,50.

W 2010 roku Bosski do trzeciej części “Kraku” zaprosił pewnego dobrze zapowiadającego się producenta z Wrocławia. Był nim P.A.F.F., z którym raper współpracuje po dziś dzień. Efektem chemii między tymi panami było między innymi wyprodukowanie przez Pawła ponad połowy beatów na album Firmy “Nasza broń to nasza pasja”. Wśród nich znalazł się utwór “Nie zabierzesz mikrofonu” z gościnnym udziałem brytyjskiego rapera Virus Syndicate. Numer jak na tamte czasy mocno się wyróżniał na polskiej scenie rapu, między innymi dzięki użyciu charakterystycznego dla sceny brytyjskiej bassline’u.

Powiedz im, że obudził się dragon

Dla większości czytelników naszego portalu ksywa Fokus kojarzy się raczej z czasami Paktofoniki. Tych bardziej interesujących się rapowym światkiem nie zdziwię informacją, że Fokus ma dużo wspólnego z muzyką elektroniczną – a także z samą produkcją muzyki. To właśnie on odpowiadał za produkcje beatów na debiutancki album wyżej wspomnianego PFK, czy w późniejszych latach na swoje dwa solowego długo grające albumy – “Alfa i Omega” oraz “Perwersje”. Trzymając się jednak tematu, Wojciech Alszer wraz z Djem 5cet stworzyli duet “Brak2sensu“, który skupiał się na brzmieniach takich jak 2step, garage oraz drum n bass. Ciężko ustalić, kiedy panowie tak naprawdę uformowali swój duet. Jedne źródła podają 2003 rok, zaś inne mówią o 2006 roku. Pewniakiem jest natomiast fakt, że debiutancki krążek ekipy ukazał się w 2008 roku. Ich współpraca nie odbiła się szerokim echem, a tym bardziej nie przetrwała próby czasu. Jedyne, co można znaleźć, to nieoficjalne reuploady ich utworów w serwisie YouTube.

Dragon wybudził się na nowo po prawie dekadzie, wydając pod koniec 2021 roku EP “Arogant”. Minialbum inspirowany hybrid trapem i muzyką bassową został bardzo ciepło przyjęty przez słuchaczy, jak na tak długą przerwę w solowym wydawaniu (nie wliczając wydawnictw Pokahontaz). Sam zainteresowany wypowiedział się o projekcie podczas ostatniego wywiadu dla Yurkoskyego:

Ja cały czas szukam nowości, cały czas potrzebuje żeby mnie coś inspirowało, dlatego ta elektronika, bo zawsze jej słuchałem i zawsze mi się to podobało […] zrobiłem to w zgodzie ze sobą i nie wydaje mi się, że muszę się z tego komuś tłumczacyć.

Fokus w Bardziej Props Rozmowa, 2022

Wszystkie 6 numerów zostało wyprodukowane przez Fokusa z pomocą naczelnego realiztora studia MaxFloRec. – Dawida Twardowskiego.

Od freestyle’u po dubstep, drum n bass i electro

Nad uznanymi freestylowcami krąży pewne fatum. Ci, którzy święcili triumfy w bitwach, niekoniecznie osiągali sukcesy ze swoimi nagraniami jako raperzy. Jednym z takich przypadków był właśnie Duże Pe, który pomimo ogromnych umiejętności i popularności na scenie freestylowej, nie zyskał ogromnego rozgłosu w ogólnym rozrachunku.

Warszawski raper rozpoczął swoją przygodę z elektronicznymi beatami koncertując w 2004 roku wspólnie z soundsystemem Ruff Soundz Massive, grającym imprezy skoncentrowane na muzyce 2step i UK Garage (podobna misja jak w przypadku składu Brak2Sensu). Kilka lat później odłożył na kilka chwil majka na kołek, żeby zacząć grać jako DJ w warszawskich klubach.

Jednak highlightem jego przygody z EDMem było stworzenie dwóch części mixtapu “Nowoczesny hiphop“. Pierwsza część charakteryzowała się rapowaniem do wydanych już numerów zagranicznych wykonawców takich, jak Sindey Samson, Don Diablo, Netsky, Noisia czy Sub Focus. Wyjątkiem było “Cztery:Gramy” nawiązujące do audycji Pe i Filipa Rudanacji emitowanej w Czwórce i wyprodukowane przez Ravager oraz hitowe “Na Raz” wspólnie z Moosakiem. Warto podkreślić, że był to jeden z pierwszych tego typu numerów, które były grane przez radiostacje. Patrząc po komentarzach na YouTube można się przekonać wręcz, że ten numer do dziś można usłyszeć w nocy w niektórych rozgłośniach.

Druga część “Nowoczesnego Hiphopu” bazowała już na beatach wyprodukowanych przez polskich producentów takich jak: Substacja, Ravager, P.A.F.F., Kwazar czy Moosak.

Warto wspomnieć też o udziale w składzie. który ma wiele wspólnego z elektronicznym brzmieniem. Masala, bo tak nazywał się zespół którego częścią jest Marcin, skupiał się na muzyce fuzyjnej / etnicznej przy okazji czerpiąc z wpływów innych gatunków takich jak hip hop, punk, reagge czy różne odmiany EDMu. Zespół nagrał 10 płyt i wystąpił między innymi na Przystanku Woodstock.

To było na melanżu…

Pisząc o historii połączeń na linii Rap – EDM, nie mogło zabraknąć nutki tzw. “guilty pleasure“. Monopol to zespół który powstał pod koniec 2009 roku z inicjatywy Jędkera, byłego członka składu WWO. Wspominam o tym, nie z samego faktu a dlatego, że “Zodiak na Melanżu” by nie powstał gdyby nie jego starszy brat bliźniak – “W Aucie“. W przypadku Sokoła i Pono, jak sami twórcy twierdzą, ten numer miał być swego rodzaju jednorazowy żart muzyczny. W przypadku Monopolu sprawa wyglądała zupełnie inaczej.

Potężny hit = potężny hejt. Tak można określić jak zostali odebrani przez społeczeństwo. Jędker został niejako wykluczony z rapowego światka, a grupa jak szybko weszła na listy przebojów, tak szybko z niej spadła. Patrząc na to, w którą stronę poszedł rap oraz jakie aranżacje są akceptowalne przez społeczność, to “Zodiak na melanżu” wyprzedził swoje czasy.

O kolejnych postaciach, które łączyły EDM z rapem, przeczytacie w części drugiej!

pdc

Total
1
Shares
☕ Postawisz nam kawusię?