Holandia – a w zasadzie teraz powinno się mówić: Niderlandy – to kraj, gdzie muzyka elektroniczna jest na porządku dziennym. Istnieje nienajmniejsza szansa, że spacerując po ulicach Amsterdamu spotkacie jakiegoś znanego DJa. Kto wie – może byliby to właśnie Firebeatz.

Duet z Holandii

Pomysł na stworzenie tego popularnego wśród fanów EDM narodził się w 2008 roku za sprawą Tima Smuldersa oraz Jurre van Doeselaara. Panowie na swoim koncie mają wiele sukcesów, collaby z największymi artystami, czy występy na topowych festiwalach.

Przy okazji premiery nowego kawałka “Bad Habit” wydanego w Spinnin Records, mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z duetem Firebeatz. Tim i Jurre wyrazili swoje opinie na temat polskiej publiczności, planów na przyszłość oraz możliwego kształtu rzeczywistości po koronawirusie.

Zapraszamy do lektury!


Shining Beats: W swoim najnowszym utworze „Bad Habit” skupiliście się na dźwiękach house. Skąd ten pomysł?

Firebeatz: To właściwie dźwięki, od których wszystko się zaczęło. Rozpoczęliśmy naszą karierę od produkcji muzyki house i przez lata eksperymentowaliśmy z wieloma innymi gatunkami, ale to w zasadzie nasze korzenie.

SB: Jak myślicie, dokąd zmierza EDM? Co będzie królować w tym roku?

Firebeatz: Zakładamy, że masz na myśli EDM jako elektroniczną muzykę taneczną? Będąc artystami trudno nam przewidzieć, co będzie dalej w naszej branży. Po prostu podążamy własną ścieżką i niekoniecznie idziemy za trendami. Chociaż uważamy, że w muzyce tanecznej jest o wiele więcej groove i oczywiście podoba nam się to.

SB: Wraz z Dubvision prowadzicie projekt METAFO4R, czy możemy spodziewać się czegoś nowego od tego aliasu w najbliższej przyszłości?

Firebeatz: O tak! Mamy wiele utworów i pomysłów. Naprawdę dużo do wydania. Musimy tylko znaleźć czas i zaplanować różne rzeczy. Naprawdę patrząc na nasze harmonogramy utworów, musimy to dopasować.

SB: Minęło dużo czasu od wydania kawałka „Helicopter”. Jak dziś postrzegacie tę współpracę? Czy nadal utrzymujecie kontakt z Martinem Garrixem?

Firebeatz: Nadal gramy go w naszych setach. To prawdopodobnie mówi samo za siebie. Tak, wciąż od czasu do czasu rozmawiamy z Martinem. Niedawno wydaliśmy track w jego wytwórni STMPD z DubVision.

SB: Jako duet pracujący razem od lat, macie podobne opinie na temat produkcji muzycznej i rozumiecie się bez słów, czy są między wami jakieś spory?

Firebeatz: To i to! (śmiech) Znamy się naprawdę dobrze, więc oczywiście przez większość czasu się zgadzamy, ale sporów nie da się uniknąć.

SB: Jak radzicie sobie z brakiem inspiracji w produkcji muzycznej?

Firebeatz: Może to brzmieć zaskakująco, ale tak naprawdę nigdy nie brakuje nam inspiracji. Dużo pracujemy z samplami, dlatego zawsze jesteśmy zainspirowani.

SB: Wydaliście wiele kolaboracji z duetem Chocolate Puma. Co sprawia, że ​​tak chętnie współpracujecie?

Firebeatz: To bardzo proste: to są legendy. Każda chwila, w której możemy pracować z tymi mistrzami, to gratka. Ponadto praca z nimi jest naprawdę przyjemna.

SB: Czy tęsknicie za czasami, kiedy tworzyliście Big Room? Czy kiedykolwiek wrócicie do tego gatunku?

Firebeatz: Nigdy nic nie wiadomo. Kiedy jakiś dźwięk znów nam się spodoba i znajdziemy inspirację do zrobienia big roomu, możliwe, że powstanie. Nie sądzę, żeby to się wkrótce wydarzyło, ale nigdy nie mówimy nigdy.

SB: Co sądzicie o odwołaniu Ultra Music Festival i Tomorrowland Winter? Jak wpłynie to na branżę?

Firebeatz: Koronawirus ma tak duży wpływ na nasze społeczeństwo, że wciąż trudno go powstrzymać. Głównym priorytetem jest oczywiście zdrowie każdego. Przemysł muzyczny będzie musiał się dostosować i już widzimy wiele pięknych inicjatyw, które pokazują, że nasza branża to tak naprawdę duża społeczność, która lubi podobną muzykę i ludzie kochający zabawę. Zrobimy również wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc naszej społeczności w przezwyciężeniu tego.

SB: Jaki był najtrudniejszy moment w waszej karierze?

Firebeatz: To musi być teraz. Ten koronawirus. Tyle niepewności. Trudne czasy.

SB: Występowaliście w Polsce kilka razy, co sądzicie o polskiej publiczności?

Firebeatz: Ha! Otrzymujemy to pytanie od każdego kraju. Ale polska publiczność jest niesamowita i szalona! Dla nas występy w Polsce zawsze są wyjątkowe, ponieważ nasz fan nr 1 pochodzi z Polski. Sprawdźcie profil @firebeatzpoland!

SB: Na koniec powiedzcie nam coś więcej o swoich planach wydawniczych na najbliższe tygodnie.

Firebeatz: W tej chwili wydajemy nowy utwór co 5 do 6 tygodni. Wkrótce pojawi się nowy utwór w Heldeep, a potem kolejny w Spinnin. Jeśli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi naszymi wydaniami, zapiszcie się do naszego comiesięcznego biuletynu, a będziecie wiedzieć pierwsi 😉

Z duetem Firebeatz rozmawiał Maciej Kotyński