Wszyscy dobrze wiemy, w jakiej sytuacji jest nasza branża. Brak jakichkolwiek większych imprez i festiwali tak naprawdę od marca sieje spustoszenie w portfelach organizatorów. Wiele osób musiało zostać zwolnionych i znaleźć sobie inną pracę i nie zanosi się na to, aby sytuacja miała poprawić się w najbliższych miesiącach.

Nie wolno zapominać także o takich miejscach jak Ibiza. Malownicza hiszpańska wyspa żyje głównie z turystyki oraz imprez w takich miejscach jak Ushuaïa, czy Hï Ibiza. Nic dziwnego, że kluby nocne myślą już o przyszłorocznym sezonie letnim – wszak od tego zależy ich przetrwanie. W dalszym ciągu jednak najważniejsze jest zdrowie i życie ludzi, wobec czego potrzebna jest strategia, która w razie czego szybko odseparuje zakażonych od reszty.

Bezpłatne szybkie testy

Jak donosi portal Dancing Astronaut, rządy Balearów i Wysp Kanaryjskich ogłosiły, że przyjezdni turyści z krajów o wskaźniku zakażenia mniejszym niż 50 przypadków na 100 000 mieszkańców nie będą badani po przyjeździe. Podróżni przybywający z krajów o wyższym wskaźniku infekcji będą musieli przedstawić negatywny test COVID-19 wykonany w ciągu 48 godzin od wejścia na pokład ich lotu.

Oprócz ochrony Hiszpanii poprzez testowanie turystów, plan obejmuje również testowanie przyjezdnych przed opuszczeniem wyspy. Będą musieli przejść negatywny test w ciągu 48 godzin od planowanego odlotu.

Testy te mają być robione bezpłatnie. W przypadku pozytywnego wyniku rządy obu wyspiarskich społeczności przygotują miejsca kwarantanny, w których będą mogli przebywać zarażeni turyści. Aby wrócić do domu, test będzie musiał być negatywny.

Gra o być albo nie być

Takie rozwiązanie nie powinno dziwić z biznesowego punktu widzenia – wurystyka stanowi 12% rocznego PKB Hiszpanii i dlatego tak ważne jest wznowienie działalności i powrót imprez na Ibizie.

Pomysł sam w sobie wydaje się ciekawy, ale jego zrealizowanie może okazać się bardzo trudne. Wszystko okaże się w praktyce – i mamy nadzieję, że procedury te okażą się owocne.