Mimo, że Future House pojawił się na rynku w ciągu dosłownie kilku ostatnich lat, zdążył już zdobyć ogromną rzeszę fanów w różnych zakątkach globu – głównie w Europie. Doczekał się kilku odmian, fuzji z innymi gatunkami, a kawałki oraz artyści produkujący future house są nagradzani i doceniani na scenie muzycznej – i to nie tylko stricte EDMowej. 

I pomyśleć, że (prawie) wszystko zaczęło się od niewinnego hasztagu… 

Pierwsze kroki

Chociaż za pionera i “założyciela” gatunku uznaje się Tchamiego, sam styl pojawił się na początku obecnej dekady na brytyjskiej scenie deep house. Utwory takie chociażby Breach “You won’t find love again” z 2012 roku dobitnie pokazują, że to właśnie w UK należy szukać korzeni future house’u.

Niemniej jednak, historia gatunku rozpoczyna się na dobre w 2013 roku za sprawą francuskiego producenta używającego pseudonimu Tchami. Sama nazwa future house była na początku tagiem na SoundCloud, którym Francuz opisywał swoje produkcje. Pierwszą tak otagowaną był remix “Go deep” Janet Jackson. Zarówno utwory jak i nazwa spodobała się słuchaczom do tego stopnia, że tym mianem został okrzyknięty opisywany dzisiaj podgatunek deep house’u. 

Tego samego roku ujrzały światło dzienne dwa ogromnie ważne dla tej historii wydawnictwa – “Promesses/Shot Caller” Tchamiego oraz “Gecko” Olivera Heldensa. Ten drugi, niemal rok później, doczekał się wersji wokalnej pt. “Overdrive”, która w połączeniu z nieco szalonym teledyskiem była ogromnym komercyjnym sukcesem; przyniosła ona rozgłos nie tylko samemu Heldensowi, ale i całemu raczkującemu jeszcze nurtowi. Jednak prawdziwa sława dopiero miała nadejść. 

Ojcowie założyciele

Wytwórnię Axtone oraz jej szefa – Axwella – zna chyba każdy chociaż trochę zaznajomiony z tematem EDMu. Jednak już nie tak wiele osób pamięta, że to dzięki tej wytwórni na salony, wraz ze swoim stylem mieszczącym się w kategorii future house’u wkroczyli Matt Nash oraz Don Diablo. W 2013 roku wydali oni wspólny kawałek “Starlight (Could You Be Mine)”, który okazał się być przełomowym w karierach obu panów, z czego zdecydowanie bardziej spektakularny był to przełom w przypadku Dona, który już w 2014 roku przepuścił swoisty atak na Spinnin’ Records – zaczęły się tam bowiem ukazywać utwory pokroju “Knight Time“, “Anytime” czy “Back To Life“. Numery te zdefiniowały rozpoznawalny styl, który zbudował jego label – HEXAGON – a także jego całą karierę, doprowadzając go w efekcie na szczyty list przebojów na całym świecie.

Nie próżnował także Tchami – w 2014 roku wydał on niezwykle ważny w swojej karierze utwór “Untrue“, dzięki któremu udało mu się przebić do szerszej publiczności. Jednakże nie udało się nim “przebić” sławy Heldensa ani Dona. I chociaż utwory future house’owe lub w bardzo podobnym stylu już wtedy na koncie mieli już np. Disclosure czy Duke Dumont (co warto podkreślić – Brytyjczycy), to właśnie Don Diablo, Tchamiego i Olivera Heldensa uznaje się za tych czołowych, najważniejszych twórców future house’u zarówno w tamtych latach, jak i teraz. 

Future House Music

2014 rok był ważny jeszcze z jednego powodu – wtedy to Gino van Eijk i Aart van den Dool założyli wytwórnię Future House Music (w skrócie FHM). 

Pierwsze wydania nie skupiały się tylko na samym future house czy nawet deep house, jednakże dość szybko tak się stało. Ten dość ryzykowny krok opłacił się założycielom. Dzisiaj label jest jednym z czołowych pośród tych wydających ten nurt muzyki. Najpopularniejszy utwór na ich kanale w serwisie YouTube – remix Torro Torro do utworu Autoerotique “Badman” ma ponad 16 mln wyświetleń! Co ciekawe, kolejny na liście, z niespełna pięcioma milionami jest utwór “Brass” autorstwa polskiego duetu Dirty Rush & Gregor Es

Warto wspomnieć, że FHM to nie tylko wytwórnia, ale swoista platforma promocyjna oraz zbierająca w jednym miejscu wiele produkcji m.in. future house’owych, tzn. utwór praktycznie może być wydany gdzie indziej, np. w Spinnin’ Records, ale nadal może pojawić się na YouTubie FHM. Dzięki temu znajdziemy na nim chociażby “Prophecy” Tchamiego i Malaa czy remix Heldensa do utworu Lady Bee “Return of the mack”.

To tutaj swoją przygodę z future housem na większą skalę rozpoczął chociażby Brooks, wydając w FHM m.in “If only I could” czy “Hold it down”.

Nowe wytwórnie, nowi artyści

Posiadanie własnej wytwórni jest ogromnym przedsięwzięciem, odpowiedzialnością ale także daje swobodę wydawania utworów własnych, jak i większą możliwość promocji młodych artystów. 

W 2015 roku zostały założone (kolejno) wytwórnie Hexagon, Heldeep (obie w ramach sub-labeli Spinnin Records) oraz Confession

Hexagon skupił się na brzmieniach bardziej festiwalowych, idących często za trendem wyznaczonym przez Dona. Heldeep oprócz future house, zaczął wydawać także typowo deep i tech house’owe kawałki. Confession serwuje nam, niezmiennie od kilku lat, mieszankę wielu mocnych, house’owych stylów

Przed samym założeniem wytwórni Hexagon i Heldeep, Oliver Heldens oraz Don Diablo zaczęli prowadzić własne podcasty – Oliver w połowie 2014 roku, zaś Don tuż przed otworzeniem wytwórni Hexagon. 

Obie formy działalności dały możliwość wypromowania artystów takich jak Loud About Us, Jonas Aden, Sagan, Zonderling, Keanu Silva, CID czy Madison Mars.

Swoje trzy grosze do promocji gatunku dorzucił jeszcze główny kanał Spinnin Records, Armada czy STMPD RCRDS Martina Garrixa. Ich nakładem ukazały się single chociażby Curbiego, Mesto, Mike’a Williamsa, czy Brooksa.

Future Bounce

W 2016 roku z młodego jeszcze gatunku wyewoluował nowy styl – future bounce. Mieszanka brzmień Melbourne bounce ze stylistyką future house szybko zyskała na popularności i już w 2017 roku mieliśmy wysyp tego typu produkcji. Wspomniani wcześniej producenci – Mike Williams, Mesto i Brooks – ostatnio zyskali medialny rozgłos już nie tylko w rodzimej Holandii, bowiem ich utwory takie jak “Wait another day” (czyli owoc współpracy tych dwóch pierwszych) zagościły w muzycznych stacjach telewizyjnych oraz radiowych w całej Europie.

Brooks za to wydał dwa utwory z Davidem Guettą: “Like I Do” (we współpracy z Martinem Garrixem) oraz “Better when you’re gone”. Oba stały się hitami, a wnioskując z udzielanych przez młodego Holendra wywiadów, to nie koniec mocnych collabów, które mają ujrzeć światło dzienne w najbliższych miesiącach.

Witamy na scenie

Mówiąc o popularności i historii danego gatunku nie sposób nie wspomnieć o festiwalach na których jest on grany lub pojawiają się jego czołowi reprezentanci w line-upie. A jest o czym mówić! Od 2015 roku na głównej scenie Tomorrowland pojawia się Oliver Heldens, rok później w lineupie mainstage pojawia się Don Diablo. Podobnie sprawa miała się z Ultra – w 2016 oboje zagościli na głównej scenie w Bayfront Park. Tych dwóch DJ-ów stało się swoistymi ambasadorami gatunku, na wielu imprezach są headlinerami a niezwykle silny fanbase potrafi wynieść obu panów na czołowe miejsca w rankingach popularności takich jak DJ Mag Top 100 DJs.

Future House pojawia się także w składach mniejszych scen wielu festiwali np. scena Heldeep (w tym roku chociażby na Sunrise Festival) czy STMPD – zarówno na Ultra, jak i chociażby wspomnianym Tomorrowland. Warto nadmienić ogłoszenie sceny Hexagon w tym roku, która z pewnością będzie okazją dla kilkunastu dopiero rozkręcających swoją karierę DJów na pokazanie światu swoich talentów.

Ciekawą inicjatywą wykazało się Future House Music organizując serię wydarzeń muzycznych, zarówno samodzielnych, jak i w ramach festiwali, np. Amsterdam Dance Event, zapraszając artystów takich jak m.in. RetroVision, Pep & Rash, MOTi czy Chocolate Puma.

Oczywiście w setach innych dj-ów future house też się pojawia. Zresztą, kto w poprzednim roku nie słyszał chociażby mash-upu “Lynx” Brooksa z “Titanium” Davida Guetty… 

O krok od Grammy

Kończąc powoli tą opowieść o tym, jak to future house trafił na “salony”, nie można zapomnieć o dość świeżym sukcesie jednego z twórców tego gatunku. Wśród wielu nagród i wyróżnień dla artystów z ww. grona szczególna jest nominacja do nagrody Grammy 2018 w kategorii najlepsze zremiksowane nagranie – muzyka rozrywkowa, które otrzymał remix do utworu LSD “Audio” w wykonaniu CIDa. Mimo, że statuetki Amerykanin ostatecznie nie otrzymał, jest to kolejny mocny dowód na to, że eksperyment połączenia muzyki deep house z festiwalowym brzmieniem się udał – i to o wiele bardziej, niż zapewne zakładali pierwsi twórcy gatunku.

Nie sposób wspomnieć o wszystkich ciekawych utworach, artystach czy wydarzeniach związanych z nurtem future house. Te opisane tutaj to tylko te najważniejsze, skupiające się głównie na pierwszych latach istnienia gatunku, który mimo dopiero niecałej dekady istnienia, ma już naprawdę wiele do zaoferowania słuchaczom EDMu. 

foto: instagram.com/dondiablo