Matisse & Sadko to duet fanom muzyki elektronicznej – a szczególnie entuzjastom progressive house’u bardzo dobrze znany. Bracia Alexander i Yury Parkhomenko od ładnych paru lat występują na imprezach na całym świecie, wydając również utwory w czołowych labelach, na czele ze STMPD RCRDS.

6 grudnia w warszawskiej Progresji mieliśmy okazję usłyszeć ich na żywo. Publiczność bawiła się świetnie, a dobry nastrój i energia udzieliła się także artystom.

Przy okazji ich mikołajkowego koncertu, udało nam się przemaglować Rosjan i wypytać o kilka bardzo ciekawych kwestii. Panowie opowiedzieli o swojej współpracy ze Stevem Angello – dowiedzieliśmy się również o tym, co duet myśli o naszym kraju, z jakimi Polakami utrzymuje kontakt, a także, czy doczekamy się w końcu pierwszego albumu.

Miłej lektury!


SB: Który z was jako pierwszy poczuł miłość i pasję do muzyki elektronicznej? Czy pamiętacie jakąkolwiek płytę, która to wszystko zapoczątkowała i zainspirowała was do stworzenia własnej muzyki?

Matisse: Byłem pierwszy, ponieważ jestem starszym bratem. Wszystko zaczęło się w dzieciństwie. W tym czasie moimi idolami byli Kurt Cobain z Nirvany i Liam Howlett z The Prodigy. To oni wywarli na mnie wielki wpływ na komponowanie muzyki.

Shining Beats: Jaki rodzaj występów wolicie? W klubach, takich jak Progresja czy na festiwalach takich jak Tomorrowland? Gdzie czujecie się lepiej?

Matisse & Sadko: Zarówno granie w klubach jak i na festiwalach jest dobre na swój sposób. Ale my czujemy się bardziej komfortowo na festiwalach, ponieważ zaczynaliśmy naszą karierę właśnie od nich, co może być trochę dziwne.

SB: Kiedy słyszycie „Polska”, jakie jest wasze pierwsze skojarzenie?

Sadko: Jeden z naszych pierwszych zagranicznych koncertów miał miejsce w Polsce, w Gdyni. Zawsze chętnie wracamy do Polski. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi z kilkoma Polakami. To Blinders, a także Damian Karsznia, filmowiec z zespołu Martina Garrixa, który dorastał w Poznaniu.

SB: Rosja dała nam już wielu niesamowitych producentów, takich jak Wy. Dlaczego jest to tak dobre miejsce dla początkujących muzyków?

M&S: Nie powiedzielibyśmy, że w Rosji jest wielu znanych producentów EDM. Na przykład w małej Holandii jest znacznie więcej artystów o międzynarodowej renomie. Jedyne, co możemy o tym powiedzieć, to to, że zła pogoda w naszym rodzinnym mieście sprawia, że ​​spędzamy więcej czasu w ciepłym studio niż na zewnątrz!

SB: Wasz utwór z Artemem (Arty) „Trio” było jednym z pierwszych międzynarodowych sukcesów i otworzył wam drzwi do wielkiej kariery. Jak wspominacie współpracę z nim i czy nadal macie ze sobą dobry kontakt?

Sadko: Tak, „Trio” było jednym z pierwszych utworów, po których staliśmy się znani na całym świecie. Jesteśmy starymi przyjaciółmi z Arty’m, zawsze wspieramy się nawzajem, dzielimy się pomysłami, a czasem występujemy na tych samych wydarzeniach. Często jesteśmy w kontakcie.

SB: Steve Angello to kolejna gwiazda, z którą mieliście przyjemność pracować. „SLVR” to jeden z najbardziej lubianych i pamiętanych hymnów minionej dekady. Jak to było z nim pracować?

M&S: W tamtym czasie współpraca z członkiem jednego z najbardziej legendarnych projektów EDM wszechczasów była czymś nie z tego świata. Mieliśmy podobny gust muzyczny ze Stevem, dlatego współpraca z nim była dość łatwa i wygodna. Kto wie, może to nie był nasz ostatni collab…

SB: W 2015 roku zaczęliście współpracować z Martinem Garrixem. Jesteście też ważnymi członkami jego wytwórni STMPD. Nasze pytanie brzmi: jakim szefem jest Martin?

M&S: Nie uważamy, że Martin jest szefem! Wszyscy postrzegają go jako przyjaciela, który może udzielić dobrych rad na wszelkie pytania dotyczące produkcji muzycznej. I nie jesteśmy wyjątkiem. Jako całość STMPD to rodzina, dlatego w wytwórni zawsze panuje przyjazna atmosfera, która inspiruje do owocnej pracy. Sądzimy, że to polityka pozytywnych labeli.

SB: W 2016 roku zostaliście poproszeni o utworzenie oficjalnego hymnu Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie. Czy lubicie hokej? Jeśli tak, to który zespół (oprócz reprezentacji narodowej) lub zawodnik jest waszym ulubionym?

M&S: Tak, hokej jest naszym ulubionym rodzajem sportu. Od dzieciństwa jesteśmy dumni z rosyjskich hokeistów, którzy grali w NHL. Nasi ulubieni gracze to Evgeniy Malkin i Valeriy Kharlamov. Co do zespołu, to oczywiście SKA z naszego rodzinnego miasta, Sankt Petersburga!

SB: Zapewne wiele osób pytało was o to, ale czy kiedykolwiek myśleliście o wydaniu albumu? Jeśli tak, czy jest to możliwe, że otrzymamy go w ciągu kilku najbliższych lat? Jeśli nie, czy rok 2020 będzie dla was wyjątkowy?

M&S: Oczywiście, byłoby naprawdę fajnie. Czasami o tym myślimy. Być może uda nam się wydać nasz pierwszy album w dłuższej perspektywie. Mamy wystarczającą ilość materiału do pracy.

SB: Jedna lub dwie rzeczy, których jeszcze nie wiedzieliśmy o Matisse & Sadko? Co robicie w przerwach od koncertów i studia lub co lubicie słuchać, gdy potrzebujecie przerwy od muzyki elektronicznej?

Matisse: Nie mamy dużo wolnego czasu – podobnie jak wielu innych DJ-ów. Kiedy jesteśmy w domu, wolimy słuchać różnorodnej muzyki, od Marvina Gaye do Tame Impala.

SB: Czy potraficie dostrzec wydarzenie w waszej karierze, z którego jesteście najbardziej dumni?

M&S: Te momenty, kiedy po raz pierwszy zagraliśmy na głównych scenach Ultra Music Festival i Tomorrowland, są z pewnością najbardziej niezapomniane w naszym życiu.

SB: Wasi ostatnio ulubieni nowi (lub przynajmniej mniej popularni od Was) artyści to?

M&S: Lubimy wielu młodych i utalentowanych producentów ze STMPD, takich jak EAUXMAR, Todd Helder, Seth Hills, a także Osrin, który tak naprawdę jest multiinstrumentalistą! Cieszymy się, że mieliśmy okazję współpracować.

pytania przygotował Piotr Dobrowolski (Z Dobrej Woli)