Spotify Top 100

Rok 2020 dał nam się mocno we znaki. Praktycznie od stycznia na świecie dzieją się takie wydarzenia, których jeszcze rok temu byśmy się nie spodziewali. Wydawać by się mogło, że nic nie może już nas zaskoczyć, ale – jak się okazało – jesteśmy w błędzie. Zaskoczenie jest tym mocniejsze, że pochodzi ono z kompletnie niespodziewanej strony. Mianowicie w świat muzyki elektronicznej wchodzi… Mike Tyson.

Bestia powraca w rytmie trapu

Ma to związek z powrotem “Bestii” na ring. Oczywiście ma to być “tylko” walka pokazowa, jednak sam pięćdziesięcioczterolatek twierdzi, że sprawę traktuje jak najbardziej poważnie.

Każdy bokser wchodzi na ring pod wybrany przez siebie kawałek, który w założeniu ma go zagrzewać do walki. Mike uznał, że taka okazja wymaga specjalnych środków – postanowił więc nawinąć co nieco do mikrofonu pod trapową produkcję, za którą stoi pochodzący z Los Angeles duet Tiki Lau.

Sam kawałek nazywa się – a jakże – “Mike Tyson” i jest wypełniony przechwałkami i jakże potrzebnym na ringu nakręcaniem się do walki.

Nazywam się Mike Tyson, byłem najdzikszym, najbardziej szalonym, oburzającym, okrutnym, najbardziej niszczycielskim wojownikiem. Jestem Mike Tyson. Międzynarodowy watażka, który pozbawi cię serca… i zgadnij co? Jestem Mike Tyson!

Mike Tyson

Dużo humoru wniósł w swoją pracę twórca animowanego klipu do tracka. Widzimy w nim walkę Mike’a z gigantycznym rekinem oraz potworem z Loch Ness. Jak nietrudno się domyśleć, każdy z przeciwników Amerykanina wyłapuje konkretne bęcki.

Twórcy kawałka zdradzili szczegóły tej niecodziennej współpracy:

Byliśmy w studio z Mikiem Tysonem i poprosiliśmy go, aby nagrał nam swój wokal. Udało się i słuchając tej piosenki, poczujesz się niesamowicie napompowany i gotowy do walki.

Tiki Lau

Wielkie grzmoty już za miesiąc

Do pokazowego pojedynku dojdzie już 28 listopada. Przeciwnikiem Mike Tysona będzie Roy Jones Jr. Zaplanowanych jest osiem dwuminutowych rund. Trzeba przyznać, że utwór może dodać “Bestii” pozytywnego kopa przed walką. Jak to będzie wyglądać ostatecznie? Przekonamy się już za miesiąc – szykujmy się na wielkie grzmoty!

Spotify Top 100