W tym tygodniu u Portera Robinsona dzieje się naprawdę wiele. W końcu nie można być leniwym, kiedy gra się trzy występy w ciągu tygodnia, a w niedzielę jest się gościem na gali rozdania nagród Grammy (utwór “Ghost Voices” sice projectu Portera – Virtual Self – został nominowany w kategorii “Najlepsze nagranie Dance”), co nie?

Ale wracając do koncertów – dwa z nich miały bądź mają mieć miejsce w Shrine Auditorium w Los Angeles. W sumie na czwartkowy i dzisiejszy występ DJa zostało sprzedanych 10 tysięcy biletów. Mówi to więc sporo o zainteresowaniu muzyką dwudziestoośmiolatka.

Zainteresowanie to przyniosło także pewien problem – wczorajszy występ Portera miał bowiem miejsce w niewielkim klubie o nazwie 1720, który pomieści raptem 800 osób. Nie zdziwiło więc nikogo to, że wszystkie bilety wyprzedały się błyskawicznie. Całą sytuację przewidział sam Porter – wykupił 100 z 800 biletów, a potem ogłosił na Twitterze, że rozda je za darmo zainteresowanym fanom.

Wiedziałem, że trudno będzie zdobyć bilety. Dlatego kupiłem ich 100, zanim się wyprzedały, aby upewnić się, że ludzie, którzy kochają takie brzmienia, będą mogli przyjść na koncert.

Proszę, oznacz kogoś, kogo znasz i kto chciałby usłyszeć trzygodzinny set pełny klasycznego trance’u / hardtechno / jungle / hardcore’u / speedcore’u / numerów Virtual Self

Porter Robinson

Trzeba przyznać – takie gesty w stronę fanów, mówiąc eufemistycznie, nie są codziennością w branży EDM. Dla kogoś o mocnej pozycji w branży (a taką osobą jest właśnie Porter) zakup stu biletów na własny występ z pewnością nie był specjalnie dużym obciążeniem finansowym. W efekcie artysta stosunkowo niewielkim kosztem pokazał się przed fanami z bardzo dobrej, ludzkiej strony. Szanujemy!