Festiwalowe główne sceny wciąż są jego środowiskiem naturalnym. Mimo to, R3HAB w tym roku postanowił pokazać słuchaczom trochę inną odsłonę swojego brzmienia. Od lutego Fadil sukcesywnie wydaje kolejne single, w których dostajemy znacznie lżejszy i emocjonalny względem chociażby ubiegłorocznych release’ów styl. To wszystko składa się w jedną całość, którą będziemy mogli sprawdzić jeszcze tego lata.
Coś nowego od R3HAB’a
Nowa „era” R3HAB’a ruszyła w lutym, za sprawą singla „I had a dream…” z wokalnym udziałym Izzy Bizu. Wokalistka ma w ostatnim czasie naprawdę dobry czas – wszak ma okazję współpracować z czołowymi nazwiskami świata muzyki elektronicznej. Wśród nich jest, rzecz jasna, R3HAB. I, co istotne, lutowe wydanie nie jest ostatnim efektem ich współpracy – drugi z nich właśnie się ukazał i nosi tytuł „If I could stop time…„. Jak mówi R3HAB, piosenka powstała w okresie, gdy zwolnił tempo i odzyskał jasność myślenia. Holender uznał, że choć nie jest w stanie zatrzymać czasu, może zmienić swoje podejście do chwili obecnej i być wdzięczny za przebytą drogę.
Cała szóstka utworów, które otrzymaliśmy od lutego, złoży się wraz z niewydanymi jeszcze produkcjami na pierwszy od 8 lat studyjny album R3HAB’a. Nosi on tytuł „Dream inside a dream…” i ukaże się już 31 lipca.
Poważny polski akcent
Co ciekawe – duży udział w powstawaniu nowego materiału R3HAB’a ma Blinders. O Mateuszu Owsiaku ostatnio na elektronicznej scenie zrobiło się trochę ciszej, co nie znaczy, że nic się u niego nie działo. W ostatnim czasie polski producent współpracował między innymi z Opałem i Gibbsem. Nie oznacza to jednak, że zupełnie olał „naszą” część sceny muzycznej. Mieszkający w Warszawie twórca jest bowiem wpisany jako jeden ze współtwórców aż czterech z sześciu jak dotąd wydanych kawałków z nadchodzącego albumu R3HAB’a. Jednym z nich jest właśnie „If I could stop time…”.
Najnowszą propozycję R3HAB’a, w której swój udział miał Blinders, możecie przesłuchać poniżej.
