Reinier Zonneveld dostarcza swój pierwszy studyjny album od 4 lat! Jak sobie poradził? [recenzja]

Holender kazał swoim fanom czekać cztery długie lata na wydanie swojego czwartego albumu. Sprawdźmy, czy było warto!

kalendarz


Gdy mówimy „Reinier Zonneveld”, na myśl przychodzi nam głównie jego label Filth On Acid. Holender w ramach swojej wytwórni sukcesywnie promuje bardziej mainstreamowe techno, dając możliwość prezentowania swoich produkcji takim twórcom, jak Oliver Heldens (HI-LO), Space 92, T78, BEC, Popof i wielu innym. To artyści z solidnymi dyskografiami, którzy nadają wytwórni 32-latka niemałego prestiżu.

Reinier rozpoczął wydawać muzykę około 2012 roku. Szybko i płynnie przeszedł drogę z wydawania w wytwórniach rangi Consumed Records, InterTech Records czy Illegal Alien Records (gdzie w 2013 roku wydał swój debiutancki album „Reverse Psychology) do takich potęg jak: Traum Schallplatten, Stil Vor Talent lub Suara.

kalendarz

Ogromnym krokiem naprzód było założenie na początku 2017 roku labelu Filth On Acid. Jego debiut okazał się naprawdę okazały, gdyż na start Reinier wydał swoją EPkę z czterema collabami z wyjątkowo doświadczonymi i uznanymi artystami sceny techno i house: Oliverem Koletzkim, Secret Cinema, Gabrielem Anandą oraz Matem Sassarim. Do tej pory, wytwórnia doczekała się ponad 140 wydań, w tym dwóch studyjnych albumów Zonnevelda, łącznie z najnowszym – „Heaven Is Mad (For You)”.

ultra

Gdzie są wasze uczucia religijne?

Zacznijmy od okładki. Dla ludzi o konserwatywnych poglądach sporą kontrowersją może być przedstawienie Reiniera w postaci… Jezusa. Jednak fani Holendra wiedzą, że to żadna nowość w karierze ich idola, który podtrzymał motyw z grafiki do krążka „Church Of Clubmusic” z 2019 roku (pierwszego studyjniaka Zonnevelda w Filth On Acid). Nie czujemy, żeby nasze uczucia zostały w ten sposób urażone, ale rozumiemy, że nie każdy zdoła przełknąć taką pigułkę.

Przejdźmy do tego, co interesuje nas bardziej, czyli muzycznej treści. A ta jest przebogata, bo złożona z 18 produkcji. Album ma energiczne otwarcie w postaci wokalnego „Push It To The Limit” (nie szukajcie tu nawiązań do „Scarface”). Następnie przechodzimy do holendersko-niemieckiego collabu „Super Strong”, z naprawdę ciekawym składem: rapera Sjaaka, Kiki Solvej na wokalu (która udzieli się później jeszcze w trzech kompozycjach) i… DJ’a Tomkka (Tomasza Kuklicza, polskiego producenta, który zrobił ogromną karierę w Niemczech).

kalendarz

Album ma niemal w całości dynamiczny, rave’owy klimat, który można śmiało przypisać do inspiracji latami 90-tymi. „Space” jest niczym wyrwany z dyskografii jakiegoś eurodance’owego projektu. Podobnie jest z tytułowym „Heaven Is Mad (For You)” oraz „Dreamer” z udziałem Malou (znanej choćby z utworów z Benem Böhmerem).

Bardzo dużo tu nawiązań do klasyki muzyki dance, czego przykładem jest „Music Is The Answer”, cover hitu Danny’ego Tenaglii. Zaraz później Reinier ponownie przerabia swojego kumpla Angerfista (po wydanym rok temu „Fist On Acid”) i przenosi do świata techno jego inny numer – „Take U Back”. Nie zabrakło też „Balearic Mornings”, stworzonego z Oliverem Heldensem (tutaj jako HI-LO) w podrasowanej, rave’owej interpretacji.

I kolejny smaczek dla fanów hardcore’u, bo Zonneveld złapał za rogi numer DJ’a Promo z 2001 roku – „My Underground Madness” (tutaj bez „My” w tytule”), dodając mu otoczki hard-techno. Kirstin Dohmes aka Kiki Solvej pojawia się, tym razem jako współproducentka, przy energicznym „Berlin Amsterdam”.

ultra

kalendarz

Energii pod korek

Kolejną propozycję – „Billy” możemy potraktować jako hardstyle’owo-drumowy skit na niecałe dwie minuty grania. Następny numer rozgrzewa trance’owe serduszka, gdyż Reinier odświeża w nim kultowe „Shine” od The Space Brothers z 1999 roku (ta melodia wypada znakomicie w stylistyce Reiniera). Później pojawia się dla innego legendarnego motywu – „The 6th Game (Dance With The Devil)”, któremu chyba najbliżej do klimatu pierwowzoru ze wszystkich wcześniej omawianych przeróbek.

Ostatnia piątka to już wyłącznie autorskie kompozycje Holendra. Otwiera ją jedna z mroczniejszych propozycji z albumu – „Move Your Body To The Beat”. Później mamy bardziej pozytywne „Through The Night” z Kiki Solvej (ponownie w roli wokalistki), przyjemnie wypada trance’owate „Esoterisch” (jedna z lżejszych pozycji na krążku). Ciut żwawsze i chyba także skierowane do miłośników trance jest „Trip”. Album zamyka czwarta produkcja z panią Solvei – „Walking On Water”, określmy ją jako a’la synth-popową, wolniejszą, choć nadal z pompującą mieszanką kicku i basu Reiniera, dobrze zamyka to ciekawe wydawnictwo.

kalendarz

Udało się?

Ewidentnie jest to album dla dwóch grup ludzi (bardzo możliwe, że ich członkowie będą się przewijać przez obie). Album Zonnevelda polubicie, jeśli siedzi Wam styl, do którego Holender zdążył nas w ostatnich latach przyzwyczaić. Techno rave dominuje na tym wydawnictwie, choć nie jest jedyną słuszną linią.

Myślimy jednak, że „Heaven Is Mad…” to przede wszystkim przegląd inspiracji Holendra, które wychowały i rozwinęły go pod kątem muzycznym. Mamy spotkania z brzmieniami, a nawet legendami lat 90-tych i zerowych; pod ich okiem remiksuje oraz przepisuje swoje ulubione produkcje swojej młodości (ze świata hardcore, dance i trance) na własny dźwiękowy język.

Album jest bardzo spójny, choć zdarza mu się skręcać w mniej dynamiczne tony, w których melodyjność zdaje się przeważać nad mocnymi kickami z solidnym basem. To chyba najbardziej komercyjna płyta Reiniera, jednak odbiera się ją niezwykle łatwo i przyjemnie. Bardzo dobra propozycja do tańca… i może niekoniecznie różańca 😈.

Zatem… z błogosławieństwem od naszej redakcji, zapraszamy do odsłuchu. Amen.

Ocena: 8/10

kalendarz

Total
0
Shares
☕ Postawisz nam kawusię?