Spotify Top 100

Titanium” od Davida Guetty stało się na przełomie 2011 i 2012 roku ogromnym hitem na całym świecie. Singiel z piątego albumu Francuza “Nothing But The Beat” do dnia dzisiejszego grany jest w największych polskich rozgłośniach radiowych. Już niedługo mija dziesięć lat od premiery tego utworu, dlatego warto pochylić się nad kulisami powstania tego utworu. Kto pracował nad tym kawałkiem, a czyjego aliasu finalnie zabrakło przy tytule? Co jeszcze przed nami kryje “Titanium”?

Nie ten wokal

Sia nie ukrywa skrępowania związanego z udziałem w jednym z największych hitów Davida Guetty. Pierwotnie jej wokal został użyty bez jej wiedzy, zaś utwór był pisany z myślą o Alicii Keys. Jednak po jego odrzuceniu przez team amerykańskiej artystki, autorka tekstów wysłała go wraz z demem do francuskiego producenta. Była ona przekonana, że zostanie on zaśpiewany przez piosenkarkę R&B Mary J. Blige, którą możecie kojarzyć chociażby z collabu z duetem Disclosure.

Sia na początku poprzedniej dekady nie była szeroko rozpoznawalną postacią w muzycznym showbiznesie. Po wydaniu kilku płyt zdecydowała się przejść na wokalną emeryturę. W tym czasie zajmowała się pisaniem tekstów dla takich gwiazd jak Katy Perry, Britney Spears, Beyonce czy Rihanna. Fakt bycia częścią tego hitu i zamieszanie związane z całą sytuacją skomentowała w wywiadzie dla The Sunday Times.

Ja na to wszystko zareagowałam słowami “Co do kurwy?”. Spędziłam wiele czasu na kreowaniu czegoś, co myślałam, że jest moją własną, wiarygodną karierą i byłam zażenowana tym, jak komercyjna jest ta muzyka. (…) Jednak, jeśli dzięki temu masz środki, by kupić dom, to przestaje się czuć, że to jest tak złe.

Swoją wypowiedz artystka zakończyła słowami:

To była najlepsza rzecz, jaka mogła stać się w mojej karierze.

“To był największy błąd w mojej karierze”

Odmienne zdanie reprezentuje Afrojack. W tym momencie niektórzy z was mogą być zaskoczeni faktem, że Nick jest jednym ze współtwórców globalnego hitu. Ostatecznie jednak jego alias nie pojawił się w tytule. Było to świadome działanie ze strony Holendra – i, jak się okazuje, sam zainteresowany po latach tego ruchu żałuje. Afrojack podzielił się szczegółami i konsekwencjami tego kroku w podcaście “This Is Success” ukazującego się na łamach Business Insider.

Artysta z perspektywy czasu nie poleca odruchowo odpisywać na maile, które mogą zaważyć na przyszłości swojej kariery. To właśnie zaważyło na tym, że obecnie nie widzimy aliasu Holendra przy tytule “Titanium”. Podczas procesu mającego miejsce przy kończeniu prac nad albumem “Nothing But The Beat”, David Guetta wysłał maila o treści:

Hej, utwór jest już skończony. Czy chcesz, by był podpisany jako
“David Guetta & Afrojack feat. Sia”?

Francuz chciał, by świat szerzej wiedział się, kto stoi za tym utworem. Jednak rok 2011 był czasem, gdy Afrojack nie chciał być utożsamiany z komercyjną twórczością. Nick szybko (i z perspektywy czasu głupio) odpisał:

Nieee, to jest zbyt duży utwór dla mnie, wiesz o tym? I jeszcze dodałem coś w stylu, że jestem na to zbyt undergroundowy.

Wystarczyło ledwo kilka miesięcy, by ta odpowiedź w oczach producenta stała się aroganckim tekstem. Tak właśnie pomyślał Afro, gdy po publikacji singla wrócił do swojej konwersacji z Guettą.

Czas na przemyślenia

Sytuacja związana z publikacja “Titanium” była dużą nauczką dla Nicka. Holender po tej sytuacji musiał na nowo nauczyć się pewności siebie, co zabrało mu dużo czasu. Artysta w końcu zrozumiał, że popełnił błąd i że jest to normalną sprawą dotykającą każdego z nas. Po latach Afrojack potrafi się śmiać z tej sytuacji, a tej anegdotki używa na spotkaniach z fanami i innymi DJami. Co więcej, w 2018 roku producent nadal chciał wydrukować tego maila i powiesić go w swoim studiu. Miało to być wskazówką dla innych osób odwiedzających to miejsce.

Zawsze umieszczaj swoje imię przy rzeczach, które robisz, nigdy się nie chowaj! Lekcja, z której najwięcej się nauczyłem #Titanium

Afrojack na swoim Twitterze

Inne tajemnice “Titanium”

Na temat hitu francuza powstał nawet krótki film, w którym producent sam opowiada o historii swojego hitu. W materiale DJ Maga Guetta wyjawia, że moment, w którym tworzył “Titanium” był dla niego szczególnym czasem. Miało to miejsce zaraz po wydaniu albumu “One Love”, na którym zaczął on współpracować z nowymi artystami. To zapoczątkowało globalną rozpoznawalność jego twórczości oraz marki osobistej. Styl, jaki wtedy reprezentował określa jako miks elektroniki i tego, co reprezentuje urban music.

Francuz w materiale potwierdza, że sam koncept utworu podesłała mu Sia. Był świadomy, że artystka w tamtym momencie była zmęczona koncertowaniem oraz odrzuciła pomysł na dalsze prowadzenie własnej kariery, by całkowicie poświęcić się pisaniu utworów dla innych piosenkarzy i piosenkarek. Australijka już wtedy była szanowana w branży czy wśród fanów gatunku indie, jednak jej sława nie była tak szeroka, jak to ma miejsce obecnie.

Szczegóły współpracy

Guetta wysłał jej między innymi prostą melodię, pozbawioną jeszcze perkusji czy gitary. Podczas wspólnej sesji nagraniowej byli zgodni z tym, że pracują nad utworem przeznaczonym dla innego artysty. W tym momencie ich role opierały się jedynie na produkcji i przygotowaniu tekstu. Nie musieli długo czekać, by Sia wyszła z genialnymi słowami, które obecnie kojarzy już każdy. To one zachwyciły Davida i spowodowały, że zostawił on ten utwór dla siebie. Współpraca z artystką go zachwyciła, przez co stwierdził, że nie jest w stanie wydać “Titanium” bez jej pomocy wokalnej. Pomimo oporów jednak zgodziła się na to, jednak pod kilkoma warunkami. Artystka była wyłączona z promocji utworu czy miała być zwolniona z wywiadów związanych z tą produkcją. Nie brała również udziału w nagrywaniu teledysku oraz trasie koncertowej. To miało uszanować jej chęć zostania w cieniu showbiznesu. Według Guetty śmiesznie się patrzy na te ustalenia z perspektywy czasu. To właśnie ich współpraca dała szerszą rozpoznawalność dla Sii.

Na początku mieliśmy akordy i tekst. Później pracowałem nad tym, by utwór się rozwinął, więc zacząłem tworzyć perkusję, prostą linię basu i co najważniejsze – dodałem tę gitarę. Tej gitary tam nie było w momencie, gdy pisaliśmy ten utwór. Czułem, że to jest hit, ale czegoś mi w nim brakowało. Muszę dodać tę rzecz, która przyciągnie uwagę, dzięki której ludzie pozostaną podekscytowani i wtedy usłyszą, co śpiewa Sia. To była druga faza tworzenia. Prosta perkusja, gitara i to była pierwsza wersja tego utworu.

David Guetta dla DJ Mag

Skąd się wziął Afrojack?

Dwa lata przed stworzeniem “Titanium” Guetta zaczął współpracować z Afrojackiem. Ich umowa była jasna – Francuz będzie go uczył, jak robić hity, a w zamian Holender przekazywał mu własne triki. David uważał go za króla dźwięków, które w tamtym czasie zaczęły królować w EDMie. Afrojackowi została zaoferowana współpraca przy przełomowym utworze. David czuł, że jeszcze czegoś w nim brakuje, a Nick będzie w stanie uszlachetnić ten utwór poprzez swój styl. Piosenka była gotowym produktem radiowym, jednak w tamtym momencie nie miała ona klimatu, który sprawdziłby się w klubach.

Jak szybko nauczyć się innego DAWa – poradnik

Guetta zawitał do domu Nicka, gdzie wspólnie kończyli utwór. Przez to, że produkowali oni za pomocą dwóch odmiennych programów, projekt finalnie przenieśli z Abletona do FL Studio. Podczas pracy nad projektem francuz poprosił Afrojacka o kopię obecnej sesji. David został z tym plikiem i każdego dnia nalegał Holendra, by dokończył “Titanium”. Presję narzucił im zbliżający się czas wydania albumu. Jednak Nick nie miał czasu na to, a Guetta zdał sobie sprawę, że jest w, delikatnie mówiąc, czterech literach.

To wymusiło na nim naukę pracy w FL Studio, co było koszmarem. Przerażenia nie wywoływał sam DAW, a przejście na inny system operacyjny. Od zawsze korzystał on Maców, a w tym momencie został zmuszony do Windowsa. Francuz nie mógł się odnaleźć w okienkowym systemie i do tej pory go nienawidzi. Jednak zaledwie w kilka dni nauczył się postaw obsługi FL Studio, co pozwoliło mu dokończyć utwór. Jednak mastering zostawił specjalnie dla Afrojacka. Guettcie zależało na specyficznym stylu jego kolegi.

“Najprawdopodobniej jest to utwór, z którego jestem najbardziej dumny”

Tymi słowami artysta podsumowywał film nagrany wraz z DJ Magiem. Szczególną uwagę zwraca na emocjonalną warstwę utworu, która daje uczucie, którego nigdy się nie zapomni. Podkreśla, że niewiele utworów ma “to coś” w sobie. Jako utwór EDMowy, “Titanium” jest dla niego bardzo wiarygodną produkcją. To łączy się w całość, która robi wrażenie nie tylko na fanach elektroniki, ale też na słuchaczach innych gatunków. Takie produkcje są zdecydowanie przełomowymi momentami w historii współczesnej muzyki i zostają z nami na zawsze. Doskonałym potwierdzeniem tych słów jest kolejna, świetna wersja tego utworu w stylu Future Rave. Te wokale nigdy się nie zestarzeją.

foto: Rukes

Spotify Top 100