Doskonale rozumiemy Wasz szok – wszak gdybyśmy byli na Waszym miejscu, to też uznalibyśmy ten tekst za marny clickbait. Jednak, jak się okazuje, treść nagłówka jest jak najbardziej prawdziwa. Znany w ostatnich latach bardziej z radiowych przebojów Tiësto postanowił powrócić do nurtu, który pozwolił mu na zapisanie się złotymi zgłoskami w historii muzyki elektronicznej.

To już ponad dekada

Tijs już od ponad dekady nie produkował i nie wydawał trance’u. Było to związane wprost z chęcią poszukiwania nowych słuchaczy, głównie w Stanach Zjednoczonych. Twórca wielu klubowych hitów powiedział o tym podczas jednego z paneli na Amsterdam Dance Event 2013.

Może, nie wiem, nadal byłbym tym ‘Tiesto od trance’u” – różnica jest taka, że to już dziś tyle nie daje. Wielu trance’owych artystów nadal ma swoich fanów, ale wygląda na to, że generalnie świat się tą muzyką już nie interesuje.

Miło być w kontakcie z młodzieżą – 16-latki czy 18-latki produkujące muzykę house uważają mnie za jakiegoś ojca chrzestnego i to jest naprawdę super mieć z nimi kontakt.

Gdybym nadal grał i robił trance, byłbym odłączony od dzisiejszego brzmienia i nie byłbym dla nich inspiracją. Oraz vice versa: nie mógłbym też sam się inspirować tym, co wymyślają młodzi.

Zmiana brzmienia sprawiła też, że bardziej pasuję do dzisiejszych scen festiwalowych. Wcześniej grałem ośmio-dziewięciominutowe trance’owe kawałki w setach po 6 godzin, a teraz ekscytuję się innym podejściem: dwu-trzygodzinne sety z szybciej zmieniającymi się numerami.

Tiësto

Od tamtego czasu EDM zmienił się naprawdę mocno, a coraz więcej producentów lubi od czasu do czasu nawiązać brzmieniowo do klasycznego brzmienia trance’u. Mocno to widać w świecie techno.

W stronę takiego brzmienia często okiem mrugają także twórcy deepowo-progresywnych utworów, tacy jak na przykład mający swoje korzenie w muzyce trance BLR.

Powrót już na dniach!

Miejscem dla takich właśnie utworów nierzadko było (i jest nadal) AFTR:HRS, czyli sublabel należącego do Tijsa Musical Freedom. I to właśnie tam swoją premierę już za nieco ponad tydzień (konkretnie 17 lipca) będzie mieć alias VER:WEST, za którym oczywiście stoi Tiësto (jego nazwisko to Verwest).

Pierwszy singiel w nowym projekcie Holendra nosi tytuł “Five Seconds Before Sunrise” i już samym tytułem nawiązuje do starych czasów. Wszak bardzo podobny tytuł – konkretnie “Ten Seconds Before Sunrise” – miał jeden z utworów Tijsa, wydany w 2007 roku na albumie “Elements Of Life”.

Nowa propozycja pięćdziesięciojednolatka (a konkretnie udostępniony na portalu Beatport obszerny fragment) mocno nawiązuje do jego starych brzmień. Mogą ją polubić w szczególności fani kultowej serii kompilacji “In Search Of Sunrise“, którą Tijs zajmował się w latach 1999-2008. A czy Wam ten utwór przypadnie do gustu? My za Was nie ocenimy – pod tym linkiem znajdziecie odsłuch.