Już jako 13-latek wystąpił na festiwalu, teraz grają go w radiu w całej Europie. Oto Toby Romeo [WYWIAD]

Jak wyglądały jego początki, jak duży wpływ na rozwój jego kariery miał Felix Jaehn oraz jakie są jego pierwsze skojarzenia z polskim EDMem?

kalendarz

Kiedy miał 13 lat, zagrał swój pierwszy set na festiwalu – teraz jego utwory grają rozgłośnie radiowe w całej Europie. Tak w dużym skrócie wygląda historia mającego 23 lata austriackiego producenta o pseudonimie Toby Romeo. Ma on na koncie współprace między innymi z takimi postaciami, jak Keanu Silva czy Felix Jaehn – a więc uznanymi markami w popowej elektronice zza Odry. W ubiegły weekend odbył się jego pierwszy występ w Polsce – Toby na zaproszenie duetu VAMERO pojawił się w stołecznym klubie Bank. I właśnie przy tej okazji mieliśmy możliwość zrealizować z nim wywiad.

Z zapisu naszej rozmowy dowiecie się między innymi tego, jak wyglądały jego początki, jak duży wpływ na rozwój jego kariery miał Felix Jaehn oraz jakie są jego pierwsze skojarzenia z polskim EDMem.

kalendarz

Miłej lektury!

kalendarz

Toby Romeo – wywiad

Julia Oziemczuk (Shining Beats): Przed tobą twój pierwszy występ w Polsce. Jak ci się u nas podoba? 

Toby Romeo: Na ten moment nie mogę za dużo powiedzieć o tym miejscu. Dopiero co przylecieliśmy, wylądowaliśmy dwie godziny temu. Jednak na tyle co zobaczyłem do tej pory, to jest bardzo ładnie. Już je polubiłem. Ludzie są to bardzo mili i gościnni. Czuje się tu przyjemnie.

sunrise

Swoje pierwsze poważne kroki na scenie muzycznej zacząłeś stawiać już jako nastolatek. Czy grając jako trzynastoletni zwycięzca DJ contestu na Donauinselfest pomyślałbyś, że znajdziesz się w tym miejscu kilka lat później?

Znaczy się, śmiesznie się na to patrzy z perspektywy czasu. To brzmi, jakbym był teraz stary, a od tego momentu minęło zaledwie 10 lat. Wyobraź sobie – mija dziesięć lat, a ja siedzę tutaj. Zajęło to chwilę, jednak wtedy chwytałem się swoich marzeń, by teraz mieć możliwość występować na tak dużych festiwalach, opowiadać o tym swoim znajomym, jakie to fajne. Jest ciekawie patrzeć na to jak to się zaczęło.

Czy przewidywałeś, że twoje numery będą grane w rodzimym, jak i zagranicznym radio?

kalendarz

kalendarz

Jest to obecnie bardzo surrealistyczne. W Austrii, tam gdzie mieszkam, grane jest to w radio za każdym razem, kiedy wejdę do auta. To naprawia mnie dumą, na przykład kiedy jestem z rodzicami w aucie i mój utwór zaczyna lecieć, jest to piękny moment. To jest właśnie to, o czym zawsze marzyłem. Ciężko na to pracowałem. Teraz, gdy słyszę to w radio, to jest coś cool, bardzo lubię te momenty.

Jest to też piękne, gdy widzę, jak moja muzyka grana, wspierana i odnosi sukcesy międzynarodowo. Nigdy nie spodziewałem się, że moja muzyka odniesie sukces w Polsce. Dzięki wielkie za to. Tak więc Polska – wielkie dzięki za wsparcie. To jest niesamowite.

sunrise

Z tego, co mi wiadomo, to twoja rodzina była bardzo muzykalna… Jak duży miało to wpływ na to, że i ty teraz działasz w muzyce?

Tak, zdecydowanie! Dorastałem w otoczeniu muzyki. Mój tato grał w zespole. To było zupełne przeciwieństwo tego, co ja robię. W tym czasie oni tworzyli Austryjacki Folk. Muzyka otaczała mnie przez całe życie. Gdy mój tato był aktywy zawodowo grając w zespole, my (rodzina – przyp. red.) chodziliśmy na jego występy. Teraz role się odwróciły, a on przychodzi na moje występy. To jest cool! Myślę, że to bardzo pomogło mi w muzyce i know-how. Dorastałem z muzyką. Grałem też na instrumentach – na pianinie przez cztery lata, brałem lekcje gry na gitary przez sześć czy siedem lat. Tak więc – moje całe życie kręci się wokół muzyki. Tato jest ze mnie bardzo dumny i bez jego wsparcia nie było by mnie tutaj.

W jednym z wywiadów mówiłeś, że zaprezentowanie swoich remiksów na głównej scenie Parookaville u boku Felixa Jaehna było dla Ciebie wyjątkowym doświadczeniem. Co myślisz wracając do tej sytuacji?

To było świetne przeżycie! Zostałem zaproszony na tegoroczną edycję Parookaville by zagrać własny, godzinny set na głównej scenie festiwalu, co jest cool. Jeśli pytasz mnie o najlepszy, najfajniejszy moment w mojej karierze do tej pory, to Parookaville już nim nie jest, ponieważ zeszły rok był bardzo burzliwy. Graliśmy wiele show, festiwali. Moim ulubionym był Electric Love Festival w moim rodzinnym mieście – Salzburgu. Miałem poczucie, że jestem na jednym wielkim zjeździe rodzinnym. Wszyscy twoi znajomi są w tłumie, cała twoja rodzina tam jest. Masz wrażenie, że znasz każdego, kto tam się znalazł. Bardzo fajnie jest dla nich grać. To jest bardzo wyjątkowe uczucie. Patrzysz się w dół i widzisz w pierwszym rzędzie same znajome twarze, które są z Ciebie dumne.

kalendarz

Wspomniałam o Felixie i na chwilę zostanę przy jego temacie. Jak duży wpływ miał on na rozwój twojej kariery?

Muszę być bardzo szczery w tym przypadku. On bardzo mi pomógł w tym wszystkim. Nie za bardzo, jeśli mówimy o produkcji, ale bardziej jeśli chodzi o znajomość tej sceny, zrozumienie, jak działa, poznanie odpowiednich ludzi. Myślę, że on miał ogromny wpływ na moją karierę. Bardzo mu dziękuje za jego wsparcie. Jest to bardzo śmieszne, bo gdy wracam do tego, mogę go określić swoim mentorem. To przeistoczyło się w coś super cool i bardzo cenie sobie przyjaźń z nim, co jest dla mnie bardzo ważne.

W którym momencie swojej kariery uświadomiłeś sobie skalę sukcesu, jaki udało ci się osiągnąć?

Będąc szczerym – to nadal to do mnie nie dochodzi. To jest nieprawdopodobne, że siedzę teraz w Universal Music Polska, że rozmawiam z tobą, biorę udział w wywiadach. To jest rzecz, która mnie zbytnio nie obchodzi. Personalnie nic się nie zmieniło. Po prostu występy stają się coraz większe, więcej osób dociera do twojego Instagrama. To tyle. To jest po prostu niewiarygodne. Możliwe, że po nadchodzącym okresie letnich festiwali w końcu to do mnie dotrze.

Całkiem niedawno wydałeś wraz z YouNotUs singiel “What It Feels Like”. Jak wspominasz współpracę z chłopakami?

Kooocham z nimi pracować! Co istotne, istnieje bardzo historia związana z tym, jak się poznaliśmy. To miało miejsce w Amsterdamie, podczas Amsterdam Dance Event. Jeśli ktoś nie wie – jest to jedno wielkie spotkanie branży. W tym czasie każdy spotyka się w środku Amsterdamu. Właściwie chłopaków spotkałem w barze. My momentalnie zaczęliśmy się dogadywać. To był fajnie spędzony wieczór. Do domu dotarłem o szóstej rano. To była świetna noc, jeśli wiesz o czym mówię. Tak właśnie zaczęła się nasza wspólna przygoda. Byliśmy tak zdeterminowani, że od razu, następnego dnia wyszliśmy z inicjatywą rezerwacji studia. Będąc szczerym, wtedy nie zrobiliśmy nowego utworu, ale zaczęliśmy wspólnie robić muzykę, docierać się. To było bardzo fajne działać z tymi gośćmi! Oni byli bardzo skromni, wyluzowani, przyjaźni, bardzo to lubię! Wszystko zaczęło się od imprezy.

Dużym trendem obecnie w muzyce popowej i tanecznej są odświeżenia starych utworów, używania sampli. Jak myślisz, skąd się to bierze?

Nie wiem, skąd obecnie jest na to trend, ale samplowanie i coverowanie miało miejsce od zawsze. W latach 80. samplowanie już było czymś wielkim. Na przykład hip hop bazuje na samplach. To nic nowego. Co zauważyłem u siebie, to bardzo pomaga w staniu się rozpoznawalnym, gdyż ludzie uwielbiają melodie, które już znają. Łatwiej je przyswajać czy podśpiewywać. Jeśli wykorzystuje stare utwory, istniejące melodie, to staram się brać jedynie małe fragmenty i dopisywać do nich zupełnie nowe piosenki. Dla przykładu, w moim utworze “Where The Lights Are Low?” jedynie użyliśmy hooku, melodii, a wszystko inne jest zupełnie innym utworem, nowym dziełem. Więc nie jest to dosłowna kopia tego, co już było, a jedynie branie fragmentu innego utworu i bawienie się nim na własną rękę. To jest całkowicie w porządku.

Zgodzisz się, że to często wynika z nostalgii? Chęci zrobienia “po swojemu” ulubionych hitów z dzieciństwa?

Dokładnie. Wtedy łączysz momenty w muzyce ze wspomnieniami. Myślę, że jest to fajny zabieg. Też kocham lata 80. i 90. w muzyce, co też przekłada się na moją twórczość.

Bardzo cenisz sobie takich artystów, jak Martin Garrix czy Avicii. Kogo dorzuciłbyś do tego grona?

Na ten moment zdecydowanie dodałbym Freda Again. Na ten moment jest to jeden z najbardziej legendarnych artystów i producentów. Będąc zupełnie szczerym, cały sukces który go obecnie dotyka jest jak najbardziej zasłużony. On jest istnym muzycznym “mózgiem” (mastermind). Chciałbym kiedyś, jednego dnia podziałać z nim w studio. Nawet nie musiałbym z nim tworzyć muzyki, tylko cholernie chciałbym, by mnie tego uczył. On jest legendą, zdecydowanie. On przez lata był za kulisami tego wszystkiego i tworzył dla największych gwiazd pop i nie tylko. Legenda, którą musisz dodać do tej listy.

Na scenę klubową powoli wchodzi nowe pokolenie, którego ty jesteś częścią. Odczuwasz jakiekolwiek różnice pomiędzy starszymi kolegami?

Jeśli chodzi o pracę, myślę, że teraz mamy łatwiej w produkcji muzyki. Łatwa dostępność sampli, poradników, ich mnogość. To jest teraz dostępne dla każdego. To jest super. Teraz każdy może robić muzykę. Mamy takie Splice, gdzie każdy może znaleźć sample, co jest także świetną możliwością do wykorzystania. Polecam tą zabawę każdemu. Wszystko możesz wykorzystać na swoją korzyść.

Czy występują jakieś bariery, gdy spotykasz się, czy pracujesz ze starszymi DJami czy producentami?

Nie, nadal pracuje się tak samo. “Starzy ludzie” w branży nadal są młodzi duchem, myślą tak samo jak my. Jeśli spotkasz na swojej drodze 60-letniego producenta, to on nie zachowuje się jak normalny “staruszek” w tym samym wieku. Przez muzykę, jaką tworzą i się otaczają, nadal są oni młodzi duchem. Myślę, że na przestrzeni lat nie zmieniło się to drastycznie.

Co przychodzi ci do głowy, kiedy ktoś rzuca hasło “polska muzyka”?

To jest trudne pytanie. Nie wiem, czy kiedykolwiek słuchałem polskiej muzyki.

Postaram się uprościć to pytanie. Masz jakieś wspomnienia jeśli chodzi o polski EDM czy jego twórców?

Diviners! To jest śmieszna historia, bo pamiętam, że oboje mają na imię Kamil. Znam ich obu od lat! Poznaliśmy się na grupce producenckiej na Facebooku, która funkcjonowała na zasadzie forum. To jest bardzo fajne. To była moja pierwsza myśl, odpowiedź na to hasło. Wielkie dzięki dla nich, pozdrawiam ich serdecznie!


rozmowę w siedzibie Universal Music Polska przeprowadziła Julia Oziemczuk

kalendarz

Total
0
Shares
☕ Postawisz nam kawusię?