Twórca udanego inaczej Fyre Festival wyszedł z więzienia

Billy McFarland, pomysłodawca owianego złą sławą Fyre Festival, wyszedł z więzienia i udzielił wywiadu gazecie New York Times.

2sher

Przez wiele lat koronnym przykładem festiwalu, któremu – bardzo delikatnie mówiąc – nie wyszło, był Woodstock 99. W ostatnim czasie mieliśmy okazję przypomnieć sobie historię tego wydarzenia za pomocą dokumentów dostępnych na Netflixie i HBO Max (swoją drogą, mocno polecamy obejrzeć!). Nie jest to jednak jedyna eventowa klapa, która doczekała się ujęcia w filmach dokumentalnych. W 2017 roku głośno zrobiło się bowiem o Fyre Festival – “luksusowym festiwalu muzycznym” na Bahamach, który okazał się jednym wielkim niewypałem.

Ikoniczna klapa

Zapowiedzi były naprawdę huczne – miało być to wydarzenie, jakiego świat muzycznych eventów jeszcze nie widział. Na wyspę, którą miał kiedyś zarządzać Pablo Escobar, uczestników miały przetransportować wyczarterowane samoloty. Samo miejsce festiwalu miało opływać w luksusy – na co wskazywały także ceny biletów. Najtańsze z nich kosztowały bagatela 1,5 tysiąca dolarów, zaś najdroższe – 12 tysięcy. Nie przeszkodziło to jednak w dość szybkim wyprzedaniu się wydarzenia.

Duży nacisk był nałożony na promocję. Efektowny spot reklamowy pokazujący, czego uczestnicy mogą się spodziewać, wzmocniony był kampanią influencerską. W nakłanianie do kupowania wejściówek zaangażowano nawet czołowe amerykańskie influencerki i modelki, takie jak Kendall Jenner czy Emily Ratajkowski. Niestety, pod względem organizacyjnym impreza ta zupełnie odbiegała od tego, co można było zobaczyć w materiałach reklamowych. W efekcie na miejscu toczyły się wręcz walki o wodę czy miejsca do spania. Okazało się bowiem, że z powodu ulewy, która przeszła nad wyspą, większość łóżek jest przemoczonych, a miejsca nie wystarczy dla wszystkich. Nie wystąpiła też praktycznie żadna z głównych gwiazd eventu. Na ich liście byli chociażby Disclosure, Major Lazer, Blink 182, Skepta, Rae Sremmurd oraz Migos. W efekcie impreza została odwołana, a dalszym następstwem były liczne pozwy.

Pomysłodawca wyszedł zza krat

W ostatecznym rozrachunku pomysłodawca Fyre Festival – Billy McFarland – został skazany na 6 lat więzienia. Kilka miesięcy mężczyzna został przeniesiony z zakładu karnego do aresztu domowego, zarządzanego przez nowojorską federalną agencję Residential Reentry Management. Teraz jest już całkowicie wolnym człowiekiem – mimo, iż pierwotnie miał siedzieć za kratkami do 2023 roku.

Co teraz dzieje się z McFarlandem? Jak czytamy w wywiadzie, jakiego sam zainteresowany udzielił redakcji New York Times, trzydziestolatek obecnie mieszka na nowojorskim Brooklynie, zaś czynsz jest opłacany “przez rodzinę i przyjaciół”. Amerykanin stwierdził także, że chciałby, aby ludzie wiedzieli, że jest mu przykro i źle z powodu tego, co zrobił.

Zasłużyłem na swój wyrok. Zawiodłem wielu ludzi.

Billy McFarland

Mimo to, problemy z przeszłości nie zniknęły zupełnie. Twórca Fyre Festival ma dożywotni zakaz pełnienia funkcji dyrektora spółki publicznej. Do tego w dalszym ciągu jest winien różnym osobom 26 milionów dolarów. Przez to do momentu spłacenia całości zobowiązań, jego zarobki będą zajmowane. To wszystko może utrudnić nadchodzące plany Billy’ego, który – jak wynika z wywiadu – chce wrócić do działania w branży technologicznej.

Pełną treść wywiadu w języku angielskim znajdziecie pod tym linkiem.


foto: Patrick McMullan

2sher

Total
43
Shares
☕ Postawisz nam kawusię?