Polska scena eventowa z roku na rok wygląda coraz solidniej. Pojawią się przy tym nowe projekty jak ING Silesia Beats czy Fajer Festiwal, a swoją obecnością regularnie zaskakują nas nieoczywiste bookingi takich osób, jak Sullivan King lub Andromedik. Mimo wszystko wciąż są takie nazwiska, które albo omijają nas szerokim łukiem, albo pojawiają się zdecydowanie zbyt rzadko. Rok 2026 zapowiada się jako kolejny sezon pełen dużych eventów, powrotów i nowych kierunków. Dlatego to dobry moment, żeby spojrzeć szerzej na kilku artystów, którzy mogliby według nas mogliby pojawić się w naszym kraju tego roku.
The Chainsmokers
Duet ten już od dekady balansuje na granicy EDMu i popowych brzmień. Natomiast ocenianie ich tylko i wyłącznie przez pryzmat studyjnych wydawnictw nie oddaje w pełni ich potencjału. Na żywo jest to zupełnie inne doświadczenie – okraszone dużą dynamiką, pełną energią oraz momenty, wykraczające poza standardowy DJ set. Dość powiedzieć, że podczas ich dotąd ostatniego występu w Polsce podczas FEST Festival 2022, na scenie pojawił się także Matt McGuire, czyli perkusista i przyjaciel duetu, znany z między innymi występów u ich boku na Ultra Music Festival Miami w 2018 i 2019 roku. Obecnie The Chainsmokers są świeżo po premierze EPki pod tytułem „Breathe”, a ich powrót do Polski wydaje się naturalnym (choć kosztownym) kierunkiem dla festiwali celujących nie tylko w publiczność stricte elektroniczną, ale też w odbiorców szeroko pojętego mainstreamu.
Knock2
Jeden z najbardziej wyrazistych przedstawicieli nowej fali bass house i nowoczesnego trapu, często wymieniany obok ISOxo. Ostatnie wydawnictwa i sety sprawiły, że jego nazwisko coraz częściej przewija się w kontekście dużych festiwali na amerykańskich scenach. W poprzednim roku mogliśmy go usłyszeć na Coachelii, EDC, a także w niedawnym secie B2B z Zeddem, podczas którego zaprezentowali wspólny track. Do tego dochodzi wypuszczenie pierwszego solowego albumu „nolimit” i tour oraz trasa koncertowa po Stanach Zjednoczonych, która tylko podkręciła zainteresowanie jego projektem. W naszym kraju Knock2 pozostaje na ten moment jednak nieobecny, choć przy coraz większej rozpoznawalności jego booking wydaje się kwestią czasu.
Brooks
Choć największy hype wokół jego nazwiska przypadł na drugą połowę poprzedniej dekady, Brooks wciąż pozostaje rozpoznawalną postacią festiwalowej elektroniki. Holender od lat utrzymuje liczbę ponad miliona miesięcznych słuchaczy na Spotify, niezmiennie promując przy tym utwory w klimatach future house’u i bounce’u. Tak jak w przypadku Arcando, kluczowym etapem w karierze Brooksa była ścisła współpraca z Martinem Garrixem i wspólne wydania, takie jak „Byte” czy „Like I Do”, idealnie wpasowujące się w ówczesne trendy. Ostatni występ 30-latka w Polsce odbył się aż 5 lat temu, przy okazji Heartbeat Festival 2021.
Skoro na ING Silesia Beats pojawiła się już cała śmietanka STMPD, zaczynając od Merow i DubVision, przez Juliana Jordana i Mike’a Williamsa, aż po ogłoszenie na obecną edycję projektu HALŌ, jego booking wydaje się bardzo sensowną opcją. Zwłaszcza że po okresie wyraźnie słabszej aktywności w 2023 roku, Brooks ponownie wraca do regularnych releasów, co potwierdził już pierwszym materiałem wypuszczonym na początku nowego roku.
Arcando
Obecnie jedno z gorętszych nowych nazwisk drum & bassu. Kamieniem milowym w karierze Arcando było wypuszczenie remixu „Jungle”, który od razu pojawiał się w setach Martina Garrixa w mashupie z „Scared To Be Lonely”. To otworzyło drogę do dalszej współpracy najpierw w postaci oficjalnego remixu „Limitless”, a następnie collabu „Set Me Free”. W międzyczasie releasy w STMPD RCRDS czy Monstercat tylko umocniły jego pozycję, dzięki czemu już niedługo ukaże się remix znanego hitu „Love Me Again”. Patrząc na liczby odtworzeń, tak dynamiczny i zarazem agresywny styl drum & bassowy, trafia w gust coraz większej ilości osób. Łącząc to z renesansem samego gatunku, Arcando wydaje się producentem z dużym sufitem.
Control Alt Delete (Don Diablo)
Pozostając w klimatach drum & bassowych, trudno pominąć projekt, pokazujący Don Diablo z zupełnie innej strony. Control Alt Delete to alter ego w całości skupione na drum & bassie, choć niepozbawione charakterystycznych dla Holendra detali. Co ciekawe, Control Alt Delete ma już za sobą kilka pełnoprawnych setów w poprzednim roku, a w katalogu wciąż znajduje się kilka niewydanych produkcji. Choć na ten moment można traktować ten projekt raczej w kategorii ciekawostki, trudno nie odnieść wrażenia, że przy ciągle stale rosnącej popularności dnb, taki booking miałby rację bytu. Tym bardziej, że sam Don Diablo wystąpi już za niecały miesiąc podczas Don’t Let Daddy Know Poland 2026. Osoba za nicknamem znana, szczególnie w Polsce.
John Summit
Jeszcze kilka lat temu John Summit funkcjonował zupełnie poza festiwalowym mainstreamem, łącząc rozwijanie swojego projektu muzycznego z pracą w korporacji. Ta historia do dziś często przewija się w kontekście jego kariery i dobrze pokazuje, jak szybko potrafiła się ona rozwinąć. Z czasem John konsekwentnie zaczął budować swoją pozycję na scenie house’owej, opierając ją na sprawdzonych punktach i bezpośrednim kontakcie z jego publiką. Wraz z kolejnymi wydawnictwami i coraz częstszą obecnością na dużych eventach jego sety zaczęły naturalnie trafiać także na festiwalowe sceny, nie tracąc przy tym klubowego charakteru. To właśnie ta elastyczność sprawia, że John Summit dobrze odnajduje się w różnych formatach wydarzeń, co świetnie pokazał jego występ podczas zeszłorocznego Tomorrowland.
