kontakt

Ostatnie dwa lata były ciężkie dla wszystkich. Praktycznie z dnia na dzień musieliśmy zrezygnować z aktywności na mieście oraz ograniczyć kontakty do minimum. W związku z charakterystyką zawodu część osób udało się przenieść na pracę zdalną. Problem w tym, że nie wszyscy mogli sobie na to pozwolić. Jak nietrudno się domyślić, cała branża gastronomiczna, klubowa i odpowiadająca za tak zwane “życie nocne” była w ogromnych tarapatach.

Wielka Brytania z dużymi problemami

Dzięki specjalnemu raportowi udało się poznać bliżej charakterystykę problemu brytyjskiej sceny. Za badania odpowiada Night Time Industries Association.

Z badań wynika, że od początku pandemii zlikwidowano w branży życia nocnego około 86 tysięcy miejsc pracy. Proporcjonalnie jest to więcej, niż w innych sektorach – a mowa tu o branży odpowiadającej 1,6% PKB Wielkiej Brytanii (łącznie to około 36 miliardów euro). Może upłynąć całkiem sporo czasu zanim branża wróci do normy.

Jeden z doradców ekonomicznych z Manchesteru – Sacha Lord – twierdzi, że w pełni sprawna branża klubowa i gastronomiczna jest kluczowa dla dobrze funkcjonującego państwa.

Wybierz dowolne miasto, miasteczko lub wioskę w Wielkiej Brytanii, a przekonasz się, że jego puby, bary, kluby i restauracje są kluczowe dla jego powrotu do zdrowia. Scena życia nocnego ma kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarczego, szczególnie po Brexicie oraz covidzie. Zignorowanie jej byłoby druzgocącym ciosem dla naszej reputacji kulturalnej.

Dobrze wiemy, jaka wśród Anglików panuje kultura przesiadywania w pubach czy chodzenia do klubów. Dołóżmy do tego wielkie festiwale pokroju Creamfields. Wszystko to generuje wielkie pieniądze do skarbu państwa.

kontakt