Ulewa kontra Park Beats Festival. Trzecia edycja imprezy przetrwała próbę wody

Piątkowa ulewa postawiła cały festiwal pod znakiem zapytania – ale ostatecznie całe wydarzenie udało się dowieźć.

Są festiwale, które zapadają w pamięć dzięki gwiazdom, monumentalnym scenom czy innym tego typu cechom. Są też takie, które dokładają do tego to, jak poradziły sobie z przeciwnościami. Park Beats Festival w tym roku należał zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Trzecia edycja imprezy, która 21 i 22 sierpnia odbyła się w Parku Dworskim w Iłowej, przeszła do historii jako najbardziej wymagająca, a zarazem jedna z najbardziej udanych odsłon wydarzenia. A wszystko za sprawą pogody, która postanowiła wystawić organizatorów na prawdziwą próbę.

Walka z żywiołem

Pierwszy dzień od początku był starciem z deszczem. Intensywne opady padały niemal bez przerwy – przez cały dzień i w nocy – zamieniając teren przed sceną i parkowe alejki w grząskie, nasiąknięte wodą podłoże. O ile piątkowa impreza doszła do skutku, to ta sobotnia z każdą godziną zaczęła być coraz mniej pewna.

Po całonocnej ulewie teren wymagał natychmiastowej interwencji. Od wczesnych godzin porannych zespół pracował nad jednym – żeby drugi dzień w ogóle mógł się odbyć. Rozmokła ziemia, błoto i skutki wielogodzinnych opadów sprawiały, że jeszcze rano trudno było przewidzieć, jak potoczy się reszta weekendu. Ostatecznie się udało – i to w wielkim stylu. Od popołudnia do Parku Dworskiego zaczęły napływać tłumy, a wieczorem festiwal wyglądał dokładnie tak, jak zaplanowali go organizatorzy. To właśnie ten kontrast – poranna walka z błotem i wieczorna euforia przed sceną – stał się jednym z najmocniejszych obrazów całej edycji.

Nie można zapomnieć o tym, co przyciągnęło publiczność do Iłowej – a była to naprawdę mocna, międzynarodowa obsada. Na scenie Park Beats 2026 wystąpili między innymi Paul Oakenfold, Vini Vici, Blasterjaxx, MaRLo czy Richard Durand. Jednym z wyjątkowych punktów programu był występ Paula Oakenfolda – jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci światowej sceny klubowej.

Siła lokalnej społeczności

Warto podkreślić, że Park Beats od początku rozwijany jest jako niezależna inicjatywa z Iłowej. Nie stoi za nim wielka korporacja ani ogólnopolska sieć festiwalowa, lecz ludzie związani z muzyką, produkcją wydarzeń i regionem. Tym większe znaczenie miała dla nich tegoroczna edycja.

Piątek był prawdopodobnie najtrudniejszym dniem w historii Park Beats. Pogoda postawiła całe wydarzenie pod ogromnym znakiem zapytania. W sobotę rano skupialiśmy się już tylko na jednym: zrobić wszystko, żeby festiwal mógł trwać dalej. Kilkanaście godzin później patrzyliśmy na pełny energii parkiet i wiedzieliśmy, że udało się osiągnąć coś wyjątkowego.

Tegoroczna edycja pokazała, jak dużą odporność potrafi mieć lokalnie budowane wydarzenie. Mimo warunków, które mogły przekreślić plenerową imprezę, Park Beats dotrwał do końca. A czy odbędzie się w przyszłym roku? Jeszcze nie padło oficjalne zapewnienie, ale między wierszami w social mediach można wywnioskować, że jak najbardziej.


foto: Dariusz Biczyński

Total
0
Shares