kontakt

Życie fanów dobrej zabawy w ostatnich miesiącach nie należy do najłatwiejszych. Rzeczywistość związana z szalejącą pandemią koronawirusa spowodowała paraliż branży klubowej i eventowej. Polacy odczuwają to cały czas – wszak według oficjalnej wykładni władz kluby nocne i dyskoteki nie mogą funkcjonować. Nie brakuje jednak na naszym kontynencie miejsc, w których życie nocne wróciło do względnej normalności. Do tego grona w ubiegłą sobotę miała wrócić Wielka Brytania – niestety, nie udało się.

Restrykcje zostają

Brytyjski rząd postanowił bowiem przesunąć dalsze luzowanie restrykcji. Nowa data to najwcześniej 15 sierpnia. Wtedy właśnie miały się otworzyć kluby i sale koncertowe (z ograniczeniem frekwencji), ale także kina, sale koncertowe i obiekty sportowe. Powrócić miały także wesela.

Pojawiły się także nowe obostrzenia – górnicze rejony kraju (takie jak Leicester czy Manchester) zostały objęte zakazem spotykania się w zamkniętych przestrzeniach osób nienależących do jednego gospodarstwa domowego. Wprowadzono również kwarantannę dla osób wracających z Hiszpanii i Luksemburgu.

Rząd z poparciem opozycji

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson uargumentował zmiany rosnącą liczbą nowych zakażeń. Przykładowo wczorajszy komunikat brytyjskiego rządu mówi o 938 nowych przypadkach w ciągu ostatniej doby – co jest największym wzrostem od ponad miesiąca. Zmianę terminu luzowania obostrzeń popiera również opozycja z Partii Pracy.

kontakt