Jeszcze kilkanaście lat temu najnowsze utwory czy składanki były dostępne tylko na fizycznych nośnikach. Te jednak szybko zostały wygryzione najpierw przez portale z muzyką do pobrani, a w ostatnich latach – przez platformy streamingowe. Nie znaczy to jednak, że płyty CD i winyle odeszły całkiem do lamusa. Jak pokazuje raport organizacji Recording Industry Association of America, te drugie zyskały sporą popularność.

Po 30 latach

W czasach pandemii wpływy ze sprzedaży muzyki znacznie zmalały. Według raportu wartość rynku muzyki “na fizyku” w pierwszym półroczu 2020 roku w Stanach Zjednoczonych opiewała na kwotę 376 milionów dolarów. Co ciekawe, za 62% tej wartości (232 mln $) odpowiada sprzedaż płyt winylowych. Jest to historyczne wydarzenie, gdyż pierwszy raz od 30 lat “czarny krążek” stał się najpopularniejszym fizycznym nośnikiem.

Trend na winyle

Po raporcie RIAA widać, że płyty winylowe ponownie stały się cool. Już od jakiegoś czasu widać to również w Polsce, gramofony i płyty są dostępne nawet w dyskontach. Boom na winyle trwa i w najbliższych latach ten sposób na delektowanie się muzyką może wciąż być bardzo modny. Miłośników czarnego krążka jest coraz więcej, przez co będziemy dostawać coraz więcej muzyki na tych nośnikach. Warto też pamiętać o wydawnictwach, które oryginalnie wychodziły na wosku. Wartość tych egzemplarzy w najbliższych latach z pewnością pójdzie mocno w górę – jeśli już nie poszła. Osoby, które mają w posiadaniu stare hity z pewnością zacierają już ręce, o ile będą chcieli się pozbyć kilku sztuk ze swojej kolekcji.