Życie DJa i producenta nie zawsze jest kolorowe. To, co widzimy na zdjęciach czy filmach, gdzie nasi ulubieńcy są szczęśliwi, to tylko mały wycinek z codzienności. Często w trudnych chwilach pozostają sami ze sobą i nieraz sięgają po używki. Nie każdy otwarcie o tym mówi – wszak tak odważne wyznania do łatwych nie należą. Jednak są osoby, które nie boją się powiedzieć swoim fanom prawdy o sobie samym. Wśród nich jest amerykański DJ i producent Wolfgang Gartner, który przyznał się swoim fanom, że od młodzieńczych lat ma problemy z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków.

Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach, zaczęło się od sporadycznego sięgania po środki odurzające. Z czasem artysta stracił kontrolę nad tym, ile zażywa. Gartner zdał sobie sprawę, że sam sobie z tym problemem nie poradzi i o pomoc poprosił specjalistów. Czyniąc długą historię krótką – Wolfgang Gartner idzie na około miesięczny odwyk.

Zdałem sobie sprawę z tego, że nie mogę żyć tak, jak dotychczas – dlatego postanowiłem zapisać się do placówki odwykowej, gdzie zostanę przez około miesiąc.
Trudno mi się przyznać do tego, że to będzie drugi raz, kiedy idę na odwyk – mimo tego, że dzieje się to w odstępie prawie 20 lat – jednak chciałbym, aby ludzie wiedzieli, dlaczego zabookowane na najbliższy miesiąc występy zostają odwołane, a także dlaczego będę nieosiągalny…
(…)
Nie jestem nastawiony pozytywnie do tego, co spotka mnie przez najbliższy miesiąc – wszak klinika odwykowa to nie jest miejsce, w którym chce się być. Niemniej nie mogę się doczekać powrotu do życia.
Piszę o tym, aby powiedzieć, że nie jesteś sam, jeśli walczysz z tym samym problemem, co ja. Bez względu na to, jak ciemne wydają się czasy, zawsze jest sposób na dokonanie zmiany.

Wolfgang Gartner

Temat używek w świecie muzyki elektronicznej to wciąż swego rodzaju tabu. Dzielenie się ze swoimi fanami tak ciemnymi kartami swojego życia, jak bycie uzależnionym pokazuje tylko duży szacunek do nich. Teraz Amerykanin walczy z nałogiem, by wyjść na prostą. Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia, bo – jak pokazuje historia – nie każdy potrafi sobie z tym poradzić.