Ostatnie tygodnie nie były łatwe dla wszystkich lubiących imprezy. Na szczęście coraz więcej wskazuje na to, że osoby spisujące tegoroczne wakacje w stu procentach na straty zbyt szybko się poddały. Polski rząd idzie bowiem śladem innych państw europejskich i znosi kolejne, obowiązujące od marca restrykcje.

Premier luzuje restrykcje

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki ogłosił czwarty etap znoszenia obostrzeń. 30 maja zniesiony zostanie obowiązek zasłaniania ust i nosa przy zachowaniu dystansu społecznego. Nie będą również obowiązywać limity osób w sklepach, gastronomii i kościołach. Tam jednak noszenie maseczki wciąż będzie obligatoryjne – podobnie w kinach czy teatrach, które ruszą 6 czerwca.

Tego samego dnia ruszą także siłownie, solaria, salony masażu, parki rozrywki czy place zabaw, a także instytucje kultury. Niestety, kluby i dyskoteki wciąż pozostają zamknięte.

Jest jednak dobra wiadomość – od 30 maja będą dozwolone zgromadzenia w plenerze do 150 osób. Co ważne – w tym wypadku również obowiązuje obowiązek noszenia maseczki, jako że social distancing w przypadku plenerowej imprezy jest wręcz niemożliwy do utrzymania. To oczywiście teoria, bo praktykę wszyscy znają – tak więc swobodnie można uznać, że już od soboty będzie można organizować się i dobrze się bawić na świeżym powietrzu. W kameralnym gronie – to prawda – ale jednak.

Będzie dobrze

Wieści z dzisiejszej konferencji zdecydowanie napawają optymizmem, jeśli chodzi o przyszłość. Kolejne tygodnie i miesiące mogą przynieść dalsze luzowanie restrykcji, tak więc szanse na możliwość odbycia się mniejszych wakacyjnych festiwali naturalnie rosną. Wszystko z pewnością zależy od tego, jaki wpływ znoszenie ograniczeń będzie mieć na liczbę zakażeń. Jak twierdzi rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz, dotychczasowe odmrażanie życia społecznego nie przyniosło wyższego wskaźnika reprodukcji wirusa.

Poza jednym województwem – śląskim, gdzie wskaźnik reprodukcji wirusa to 1,33, w pozostałych województwach notujemy wskaźnik zachorowalności poniżej jednego, to znaczy, że jedna osoba zaraża mniej niż jedną osobę.

Wojciech Andrusiewicz